fbpx

8 rzeczy, które zaskoczyły mnie w Danii.

8 rzeczy, które zaskoczyły mnie w Danii

 

Dzieląc się tymi „zaskoczeniami” towarzyszy mi jedna myśl odbiegająca od głównego kontekstu wpisu. Ta myśl to „Couchsurfing jest super!”. Gdyby nie nasi hostowie mogłabym wypisać maksymalnie 3 takie punkty, a właściwie to w ogóle nie pisałabym tego tekstu. Dzięki couchsurfingowi można poznać tyle ciekawostek związanych z miejscem,  które się zwiedza! Tego nie piszą w przewodnikach. ;)

 

1. Zakup samochodu

Gdy kupujesz w Dani auto, które warte jest 100 tysięcy złotych, za jego rejestrację zapłacisz 150% jego wartości, czyli 150 000 złotych, razem 250 000 PLN. Ma to na celu odstraszenie kupujących i zachęcenie ich do korzystania z komunikacji miejskiej czy rowerów. Duńczycy jeżdżą więc starymi, używanymi samochodami. Skutkuje to tym, że jak opowiadali nasi hostowie, miejscowi zachwycali się ich Volkswagenem Passatem. ;)

 

2. Duńskie związki

Wygląda na to, że Duńczycy nie zakładają istnienia prawdziwej miłości. Mało kto trwa w stałym związku do końca życia. Jeszcze mniej osób bierze śluby, jeśli już to cywilne. Czterdziestoparoletni Duńczycy mają wciąż chłopaków i dziewczyny. Gdzie tam do narzeczeństwa!

 

3. Duńska zastawa stołowa

Duńczycy bardzo cenią sobie własne wyroby firmy Royal Copenhagen. To taka typowa duńska zastawa spotykana w większości domów. Najciekawsze są jej ceny. Od głupich 80 złotych za białą miseczkę, przez 250 za tę samą miseczkę, tyle, że z namalowanym, delikatnym wzorkiem, po 400 złotych za jedną obiadową miskę!

 

blue_mega_romance_1

fot.

4. W Dani nie wypada nie przynieść ciasta na urodziny do pracy.

Duńczycy są ciastomaniakami. Każda okazja jest dobra, by zjeść kawałek ciasta.

 

5. Kristiania

Możecie powiedzieć, że jestem towarzyską lamą, ale taka ilość zioła i palonych wokół jointów naprawdę mnie zdziwiła. Czułam się trochę… nieswojo? Miałam wrażenie, jakby wszyscy patrzyli na mnie myśląc „Turystka, co ona wie o życiu?”. Byłam w szoku, że w tak wysokorozwiniętym państwie, gdzie panuje ład i porządek powstała dzielnica, w której sprzedaje się i pali kilogramy marihuany dziennie. No dobra, kilogramy chyba nie, ale na pewno bardzo dużo! ;) Z drugiej strony, to bardzo pomysłowy sposób, na odseparowanie ciemnej strony społeczeństwa, od centrum miasta. W Kristianii ponoć nie ma przestępczości, wszyscy się kochają i żyją w zgodzie. Szaleni imprezowicze nie robią burd w mieście, bo są w Kristianii, gdzie należy się kochać. Sprytne? ;)

 

6. Wszechobecne rowery.

Wszędzie rowery, specjalne pasy  dla rowerów, specjalne parkingi dla rowerów. Rowery, tylko rowery!

 

7. „Skandynawski socjalizm”

Czyli wszyscy muszą mieć po równo. Tak mniej więcej. Granice pomiędzy 35, 55, a 75% procentowym podatkiem są niewielkie. Wcale nie trzeba być milionerem, by płacić najwyższy podatek dochodowy. Nawet jeśli nie pracujesz, to należy Ci się porządny pieniądz, no bo jak to miałoby Cię nie stać na jedzenie? Dlatego zasiłek bezrobotny jest niewiele niższy niż minimalna stawka płacowa. Duńczycy buntują się przeciw stawkom załogi Ryanaira, ponieważ uważają, że powinni być oni wynagradzani, tak ja pracownicy duńskich linii lotniczych, co w tanich liniach nie jest możliwe. Duńczycy uważają jednak  że, powinno być po równo.

 

8. Ciekawostka.

Zaskoczyła mnie jeszcze jedna drobnostka, taki szczególik. Wchodząc do zamku Rosenborg zabrałyśmy ze sobą mapki. Ja po niemiecku, Ola po angielsku. Czytam sobie czytam i mówię do Oli:

– Widzisz, chyba nie możemy robić tu zdjęć.

– Niby czemu?

– No jest napisane, że opłata za pozwolenie na zdjęcia wynosi 20 koron.

– Ale u mnie nic takiego niema.

Nawet Duńczycy chcą oskubać Niemców! Biedni Niemcy!

 

Zaskoczeni Danią? ;)

Zanim uciekniecie polecam przespacerować się ze mną po jej stolicy – Kopenhadze.

do następnego czytania!

Ania

 

100 PLN zniżki na AIRBNB

Wskocz na Facebooka

Studencka grupa wsparcia

Close Menu
×

Koszyk