fbpx

Co dała mi Akcja Wakacyjny Budzik. Podsumowanie.

Dwa miesiące temu rozpoczęłam wakacyjną mobilizację. Miało „nie wyjść jak zawsze”, miałam realizować swoje plany i przestać odkładać je na wieczne potem. Przez 7 tygodni proponowałam Wam różnego rodzaju siedmiodniowe wyzwania, które miały uczynić te wakacje bardziej produktywnymi.

 

Co z tego wynikło?

Dla mnie wiele dobrego. Zaczynając już od samego wyzwania językowego, do którego najchętniej się przyłączaliście. Wydrukowałam tabelkę i rozpoczęłam odhaczanie swoich małych sukcesów. Potrafiłam wstać z łóżka o 22, gdy nagle przypomniało mi się, że zapomniałam o lekcji z Duolingo. Po pewnym czasie aplikacja ta zaczęła mnie jednak drażnić, ponieważ lekcje włoskiego moim zdaniem rozwijały się zbyt szybko, natomiast angielskiego – zbyt wolno. Zrezygnowałam z niej całkowicie i postanowiłam, że zajrzę tam za jakiś czas. Mniej więcej w tym samym momencie nałożyło się u mnie kilka wyjazdów, przez które musiałam odznaczać kolejne czerwone krateczki w mojej tabelce. Strasznie mnie to denerwowało, każda czerwona kratka dołowała mnie bardziej niż uszczęśliwiały mnie kratki zamalowane na zielono. Przykre było to, że chciałam Was motywować, a sama opuszczałam lekcje, które sobie zaplanowałam.

 

Pomimo tego po upływie miesiąca wyrobiłam w sobie nawyk regularnej nauki języków. Po prostu potrafiłam codziennie o tym pamiętać. Nie drukowałam już kolejnej tabelki, co zdjęło ze mnie presję odhaczania krateczek. Od tamtej pory jest super! Jednego dnia przeglądam słówka z angielskiego, innego zaś czytam książkę po niemiecku, następnym razem tworzę włoskie dialogi. Przyjmuję wiedzę z różnych źródeł na różny sposób i to mi się podoba! Nic mnie nie goni, a i tak czuję potrzebę uczenia się. Znalazłam nawet korepetytorkę online. Sama udzielam korepetycji przez Skype’a, dlatego wiem, że to świetne rozwiązanie. Nigdzie nie muszę się ruszać, oszczędzam czas na przejazdach, a nauka wygląda tak samo. Myślę, że napiszę tekst o zaletach takiej nauki języków. :)

 

 

Akcja wakacyjny budzik

 

Wracając jeszcze do pozostałych wyzwań, ogromnie zadowolona jestem z wyzwanie porządkowego. Wyrzuciłam wtedy wór niepotrzebnych mi już rzeczy, „pamiątek” chomikowanych przez lata.
Dobrze szło mi też wyzwanie sportowe aż do momentu mojego wyjazdu do Niemiec. W lipcu i sierpniu dużo biegałam i muszę się pochwalić, że dystans 10 km nie jest już dla mnie celem nie do osiągnięcia, a raczej świetną zabawą! Z tego jestem zdecydowanie najbardziej zadowolona. Nauczyłam się też kilku nowych sztuczek z hula hopem. :) W Niemczech nie robiłam nic! Naprawdę, nie przebiegłam nawet kilometra i tylko przytyłam, dzięki tej słynnej niemieckiej diecie ;D

 

Co dała mi Akcja Wakacyjny Budzik? Zobowiązanie. Co tydzień zobowiązywałam się przed Wami i to sprawiło, że czułam się zobligowana do spełnienia obietnicy. Akcja dała mi motywacyjnego kopa i pozwoliła upilnować moich wakacyjnych planów. Oczywiście zawsze mogło być lepiej. To uczucie chyba nigdy nie zniknie. ;) Cieszę się jednak, że wszystkie moje wakacyjne plany nie pozostały jedynie planami. Znalazłam realny czas na wykonywanie moich wyzwań i nie odkładałam ich na „kiedyś w wakacje”. Nawet stosik książek do przeczytania jakby się zmniejszył! Jestem ciekawa jak Wam minęły ostatnie dwa miesiące pod kątem realizacji wakacyjnych planów? Czy udało Wam się zmobilizować i zrealizować odłożone na lato postanowienia, nadrobić zaległe lektury, uprawiać sporty, uczyć się języków i tak dalej, i tak dalej. ;) Napiszcie mi jakie są Wasze sposoby na mobilizację i wytrwałość w realizacji celów, chętnie się czegoś nauczę!

 

Do następnego czytania!

Ania

100 PLN zniżki na AIRBNB

Wskocz na Facebooka

Studencka grupa wsparcia

Close Menu
×

Koszyk