fbpx

Czy mógłbyś przy mnie nie palić?

 

Wiele nie żądam. Jedynie tego, by ktoś nieznajomy nie decydował o moim zdrowiu, nie zarażał mnie swoimi problemami. Fajnie by było, gdyby też nie dekorował chodników petami. To już nawet nie jest kwestia prawa, a raczej kultury osobistej. Tylko czy jeśli prawo nie jest w stanie chronić mojego zdrowia, czy są w stanie zrobić to moje słowa? Czasem tak, czasem nie. Prosząc o zgaszenie papierosa, lub wypalenie go w innym miejscu nieraz uratowałam swoje płuca, nieraz usłyszałam bezczelne a co mi zrobisz? albo to dzwoń na policję. Może byłam pierwszą osobą, która zwróciła uwagę palaczowi. Może zaledwie drugą. Co by się stało, gdybyś Ty, drogi czytelniku zwrócił mu już wcześniej uwagę? Może wziąłby to sobie do serca. Może uratowałbyś moje zdrowie.

 

Dlaczego przypisują sobie prawo do decydowania o naszym zdrowiu? Jeśli chcą niech trują się samotnie w zakamarkach swoich mieszkań. Każdy może decydować o swoim życiu. To zdanie pewnie głośno wykrzykiwaliby, gdyby ktoś wpadł na pomysł zdelegalizowania fajek. Każdy sam może decydować o swoim życiu, tylko dlaczego palacz chce decydować o moim?  Odpalając papierosa na przystanku równocześnie decyduje też o zdrowiu pięciu otaczających go osób.

 

Dym papierosowy powinien zniknąć nie tylko z  przystanków.

Idę sobie w miarę ładną alejką na uczelnię. Po prawej mijam nawet urokliwe, chociaż jednak zalatujące PRL-em budynki innych wydziałów. Na drzewach widać pierwsze pocałunki wiosny. Słońce przyjemnie grzeje mnie po twarzy, pełną piersią zaciągam świeże powietrze do płuc i dostrzegam ją. Zuchwale kroczącą w moim kierunku dziewczynę o długich, blond włosach. Ma na sobie szary stylowy płaszcz i bordową aksamitną chustę. No i oczywiście ma też papierosa w ręce. Już jakieś 5 kroków przed nią biorę głęboki wdech, by zatrzymać go w płucach aż minę się ze złotowłosą. Nie dość, że przez nią uprawiam jakiś dziwny rebirthing to i tak napełniam płuca tytoniowymi oparami przez  następne 3 wdechy, bo ścieżka dymu ciągnie się za nią jak sesja za studentem. Nie piszę już nawet o tych, którzy palą na bardziej zatłoczonych ulicach, gdzie człowiek człowiekowi po piętach depcze.
.
.
Umiejętne zwracanie uwagi, bez złośliwości i nerwów jest naprawdę trudną sztuką. Sama mam czasem ochotę być przy tym uszczypliwą, ale czy to w czymś pomoże? Raczej zaostrzy konflikt i nie da oczekiwanych rezultatów. Po prostu nie ma to sensu. Tym tekstem chciałabym Cię gorąco zachęcić do przejęcia inicjatywy i umiejętnego zwracania uwagi osobom palącym na przystankach. Wiem, że w otoczeniu innych podróżujących ciężko jest zwrócić się do nieznajomego i poprosić go o uszanowanie Twojego zdrowia. Pomyśl jednak, że na pewno nikt Cię źle nie oceni! No może oburzony palacz, jeżeli jest ignorantem. Sądzisz, że ludzie na przystanku pomyślą Po co on/ona się wtrąca. Nie jego sprawa. Nie. Mogę Cię o tym zapewnić. Raczej pomyślą coś w stylu Dobrze robi, przecież na przystankach nie wolno palić. To osoba, którą upominasz jest w niekomfortowej sytuacji, bo to ją źle ocenią ludzie, gdy Ci odmówi. Nie ma się czego bać. Piszę to nawet trochę dla samej siebie, bo też zdarza mi się zrezygnować, choć dym unosi się dokładnie w moim kierunku.
Jestem przekonana, że jeśli zaczniemy  zwracać na to uwagę, to wszyscy na tym skorzystamy. W naszym społeczeństwie ciągle tkwimy w przekonaniu, że nie ma co się wybijać, w końcu nie moja sprawa. Nie. Właśnie, że Twoja, bo o Twoje zdrowie tu chodzi. Ale byłoby fajnie, gdybym zaraziła Cię tym apelem. Może dzięki Tobie ktoś nie zapali przy mnie fajki? Może na przystanku nie zapali jej już nigdy? Wystarczy tylko jedno zdanie.
.
Czy mógłbyś przy mnie nie palić?
do następnego czytania!
Ania

100 PLN zniżki na AIRBNB

Wskocz na Facebooka

Studencka grupa wsparcia

Close Menu
×

Koszyk