Skąd masz wiedzieć, że się już nauczyłeś? O tym jak sprawdzać, czy nauka przynosi efekty.

Tak ucząc się i ucząc to ześwi­ro­wać moż­na. No bo czło­wiek spę­dza w tych książ­kach godzin wie­le, robi te wszyst­kie roz­grzew­ki, pod­cho­dy i czu­je, że jest faj­nie, że dobrze to idzie, bo się sta­ra, ale nie wie tak do koń­ca, czy z tego jakieś efek­ty będą czy nie. Czy się tyl­ko uczył, czy jed­nak nauczył. Bo ponoć w tym tkwi róż­ni­ca i sens i całe prze­sła­nie.

 

 

Nim jed­nak zacznie­my na poważ­nie krót­kie ogło­sze­nie. 29 czerw­ca 2017 koń­czy się sprze­daż Sesyj­ne­go Porad­ni­ka. Dokład­niej koń­czy się o 21:44, bo podob­no o tej godzi­nie ma mi wyga­snąć sklep. :D Więc napraw­dę bez żar­tów, jeże­li potrze­bu­je­cie porząd­nej pomo­cy w zda­niu tej sesji lub zna­cie kogoś, kto tak ma, to jest to ostat­nia szan­sa, żeby się na Porad­nik zde­cy­do­wać.

Kupuję Sesyjny Poradnik! KLIK!

 

 

 

 

Jak więc spraw­dzić, czy nauka przy­no­si efek­ty. Skąd wie­dzieć, że już się umie. Na pew­no kolej­ne czy­ta­nie wła­snych nota­tek nie jest dobrym pomy­słem. W ogó­le umów­my się, że czy­ta­nie po sto­kroć swo­ich nota­tek dobrą meto­dą nauki nie jest i spryt­ne kan­gu­ry raczej tak nie postę­pu­ją. Kan­gu­ry ana­li­zu­ją, prze­twa­rza­ją, bawią się wie­dzą, two­rząc fajo­we notat­ki. Wie­dzę, któ­rą posia­dły spraw­dza­ją w bar­do rze­tel­ny spo­sób. W grę nie wcho­dzi żad­ne czy­ta­nie. Bo nasz mózg oszu­ku­je i szu­ka odpo­wie­dzi w tek­ście czy notat­kach. Spra­wa jest dość skom­pli­ko­wa­na i zale­ży od rodza­ju mate­ria­łu, ale uznaj­my, że mamy kil­ka nastę­pu­ją­cych spo­so­bów na spraw­dze­nie tego, czy fak­tycz­nie się wszyst­ko pamię­ta.

 

 

Jak sprawdzać, czy nauka przynosi efekty?

 

 

1. Jakie są potencjalne pytania, które mogą pojawić się na egzaminie?

 

 

War­to jest już pod­czas nauki wyko­ny­wać listę poten­cjal­nych pytań, któ­re mogą poja­wić się na egza­mi­nie. Na pew­no po latach szko­ły dość łatwo jest Wam wyczuć, któ­re pyta­nie ide­al­nie nada­je się na egza­min. Wszyst­kie wyli­czan­ki i defi­ni­cje to praw­do­po­dob­ne pyta­nia. Ja idę zawsze o krok dalej i sta­ram się wymy­ślić naj­bar­dziej pod­chwy­tli­we pyta­nia do tre­ści, któ­rą wła­śnie prze­czy­ta­łam. Jeże­li cze­goś nie rozu­miem i za cho­le­rę nie potra­fię dojść do tego, jaka była­by odpo­wiedź, to zawsze zapi­su­ję je na osob­nej kart­ce, żeby póź­niej zadać zagad­kę zna­jo­mym i wspól­nie z nimi zna­leźć trop. Z taką listą pytań moż­na zacząć solid­ną powtór­kę, po któ­rej nie będziesz miał wąt­pli­wo­ści co do tego, czy wszyst­ko już potra­fisz.

 

 

2. Test wiedzy z map myśli.

 

 

Nauka z mapa­mi myśli (któ­rą uwiel­biam, jak­by ktoś nie wie­dział) wyma­ga ich szyb­kie­go powtó­rze­nia. Oczy­wi­ście na począ­tek war­to wie­dzieć, jak te mapy myśli się two­rzy, ale o tym był już prze­cież tekst, a nawet film na YouTu­be. Wra­ca­jąc do spraw­dze­nia swo­jej wie­dzy, naj­le­piej jest powie­dzieć na głos całą mapę z gło­wy. Jeże­li nie jest ona zbyt duża, to nie powin­no być pro­ble­mów. Jeże­li zawar­łeś w mapie tyl­ko defi­ni­cję, to tak­że jest pro­ste. W innym przy­pad­ku nie nauczy­łeś się jesz­cze wystar­cza­ją­co dobrze. Moż­na też zakry­wać ręką drob­niej­sze gałąz­ki mapy i czy­ta­jąc jedy­nie głów­ne zagad­nie­nia uzu­peł­niać je z pamię­ci. Tyl­ko pro­szę nie pod­glą­dać!

 

 

3. Na ścisłowca!

 

 

Roz­wią­zy­wa­nie zadań to oczy­wi­sty spo­sób na spraw­dze­nie swo­jej wie­dzy przez ści­słow­ców. Nie­ste­ty jeste­ście chy­ba naj­bar­dziej pod tym wzglę­dem pokrzyw­dzo­ną gru­pą stu­den­cia­ków, bo głów­nie powtór­ki i cią­głe ćwi­cze­nia dopro­wa­dza­ją Was do mistrzo­stwa. Może­cie też korzy­stać z map myśli, o czym prze­ko­na­łam się nie­daw­no pod tym wpi­sem. W komen­ta­rzach faj­ni ści­słow­cy wypo­wie­dzie­li się o faj­nych spo­so­bach na mapy z Waszych kie­run­ków, więc pole­cam, bo podo­ba mi się ich pomy­sło­wość. :)

 

 

4. Mamo! Przepytasz mnie?!

 

Dobra, może nie mama, a kole­żan­ka ze stu­diów albo nawet kole­ga mogą prze­py­tać Cie­bie z mate­ria­łu,  któ­re­go się uczysz w zamian za to, że Ty prze­py­tasz ich. I wszyst­ko się zga­dza i wszyst­ko pięk­nie ład­nie! Dobre w tej meto­dzie jest to, że nie masz moż­li­wo­ści pod­glą­da­nia i oszu­ki­wa­nia same­go sie­bie. Jesz­cze lep­sze w tej meto­dzie jest to, że potem może­cie iść razem na kaw­kę, her­bat­kę tudzież piw­ko.

 

 

Kiedy testować swoją wiedzę?

 

 

  1. Po każ­dym dniu nauki dobrze jest sobie przej­rzeć to, cze­go się nauczy­ło. Fan­ta­stycz­nie było­by robić tak po każ­dej skoń­czo­nej prze­rwie, acz­kol­wiek wyda­je mi się, że w tym cza­sie wystar­czy zwy­kła powtór­ka, pole­ga­ją­ca na prze­czy­ta­niu tre­ści, któ­rej wcze­śniej się uczy­ło.
  2. Na dzień/dwa przed egza­mi­nem powta­rza­my cały mate­riał. Dzię­ki codzien­nym powtór­kom mamy już mniej wię­cej poję­cie o tym, jaki jest stan naszej wie­dzy, dla­te­go po takim mara­to­nie test wie­dzy napraw­dę wystar­czy zro­bić raz, wypi­sać to, cze­go się jesz­cze nie umie, nauczyć się tego i po pro­stu pójść na egza­min.

 

 

W teście wie­dzy cho­dzi o to, żeby fak­tycz­nie spraw­dzić, czy wszyst­ko już się potra­fi. Czy­li fak­tycz­nie nie pod­glą­dać, a naj­le­piej same­mu, wła­sny­mi sło­wa­mi opo­wia­dać cały mate­riał, tak jak­byś miał napi­sać na ten temat refe­rat. Oczy­wi­ście spraw­dzaj na bie­żą­co głów­ne pod­punk­ty, by sze­rzej o nich opo­wia­dać, ale gene­ral­nie nastaw się na to, że teraz jesteś wykła­dow­cą, któ­ry pro­wa­dzi zaję­cia. A gdy jakaś wie­dza z głów­ki wypa­dła, to zapisz sobie, w któ­rym miej­scu poja­wia­ją się bra­ki i po zakoń­cze­niu testu wie­dzy wróć jesz­cze do tych kon­kret­nych ele­men­tów. A na koniec tak po pro­stu z czy­stym sumie­niem powie­dzieć: Tak, umiem.

 

 

 

A jak masz z tym pro­blem to przy­po­mi­nam po raz ostat­ni, że 29 czerw­ca o 21:44 znik­nie mój sklep, a zara­zem skoń­czy się sprze­daż Sesyj­ne­go Porad­ni­ka.

jak ogarnąć sesję

.

 

 

Do następ­ne­go czy­ta­nia!

Ania Kania

  • Pingback: Jak uczyć się systematycznie? Wyzwanie: Miesiąc Systematycznej Nauki! - Blue Kangaroo()

  • Pingback: Antone Mustain()

  • Pingback: creditmattersinc.org()

  • Pingback: Maria Smith()

  • Zawsze mia­łam z tym pro­blem! :)))))))) I napraw­dę rzad­ko szłam na egza­min z poczu­ciem, ze umiem wszyst­ko i niczym mnie nie zasko­czą :)))

  • Pati

    Bar­dzo chcia­ła­bym zasto­so­wać nie­któ­re z rad, ale po pro­stu nie mam cza­su. Aktu­al­nie mój plan wyglą­da tak, że cze­goś nie zda­łam, popra­wa za tydzień, jed­nak po dro­dze kolej­ny egza­min (trud­ny). I praw­do­po­dob­nie nie­ste­ty sama sobie tego piwa nawa­ży­łam, ale cóż…pierwszy rok :-)

    • To nie są jakieś cza­so­chłon­ne spo­so­by moim zda­niem. A że uspraw­nia­ją naukę, to oszczę­dza­ją czas! Napraw­dę są sku­tecz­ne. Sama uży­wam kil­ka z nich. W jaki spo­sób się uczysz?

      • Pati

        Zale­ży od sytu­acji, aktu­al­nie mię­dzy jed­nym egza­mi­nem a popra­wą mia­łam trzy dni

        • Trzy dni to w moim odczu­ciu masa cza­su, cho­ciaż zale­ży co stu­diu­jesz. Wła­śnie, co stu­diu­jesz? Bo ja archi­tek­tu­rę infor­ma­cji.

          • Pati

            Ana­li­ty­kę medycz­ną

            • Kasia

              Nie wiem gdzie stu­diu­jesz, ale może zorien­tuj się czy kie­ru­nek, któ­ry jest z Tobą na wydzia­le, nie miał tego co Wy w tym samym cza­sie.
              Jestem na far­ma­cji i przez pierw­sze 2 lata, poma­ga­li­śmy sobie z ana­li­ty­ką medycz­ną :)
              Wcho­dzi­ły pyta­nia itd. :)

  • Ola

    Jak tyl­ko zoba­czy­łam tytuł tego wpi­su to od razu klik­nę­łam i szcze­rze powie­dziaw­szy teraz czu­ję pewien nie­do­syt. Prze­cież to nie zawsze jest tak, że celem nauki ma być zda­ny egza­min (tak, wiem, ten blog jest stu­denc­ki, ale chy­ba nawet stu­den­ci uczą się róż­nych rze­czy poza zwy­kły­mi zali­cze­nia­mi). I o ile w przy­pad­ku przy­go­to­wa­nia do egza­mi­nu, przy któ­rym wie­my, jakie mniej wię­cej są wyma­ga­nia, spra­wa jest dość pro­sta (zazwy­czaj oce­na z egza­mi­nu dość jed­no­znacz­nie wery­fi­ku­je poziom naszej wie­dzy), to jak okre­ślić swo­ją wie­dzę w przy­pad­kach nie­co mniej mie­rzal­nych? Aktu­al­nie mam taki pro­blem: uczę się nowe­go języ­ka i z jed­nej stro­ny czu­ję, że moja wie­dza jest dość spo­ra i cał­kiem nie­źle mi idzie, a z dru­giej tro­chę trud­no mi przy­znać, że już coś umiem, bo prze­cież dopie­ro się uczę. Masz może pomysł, w jaki spo­sób uspo­ko­ić się psy­chicz­nie? (Albo zna­leźć te sła­be punk­ty, nad któ­ry­mi trze­ba popra­co­wać?)

    Z nie­co innej becz­ki: co, jeśli zakres wie­dzy jest napraw­dę ogrom­ny i zupeł­nie nie wia­do­mo, cze­go spo­dzie­wać się na egza­mi­nie? Niech to będzie egza­min pod­su­mo­wu­ją­cy 5 lat stu­diów albo roz­mo­wa o pra­cę, któ­ra spraw­dza dotąd naby­te umie­jęt­no­ści. Cza­sa­mi zda­rza­ją się takie sytu­acje, że nie spo­sób jest przej­rzeć wszyst­kich moż­li­wych mate­ria­łów (a wie­dza jest na tyle spe­cja­li­stycz­na, że nie ma w pobli­żu niko­go kom­pe­tent­ne­go do odpy­tek). Dotąd sta­ra­łam się wycią­gnąć “esen­cję” i powta­rzać, ile zdą­żę, ale to też zosta­wia­ło mnie z poczu­ciem “za mało umiem”.

    Do pomy­słów na sku­tecz­ne testo­wa­nie wie­dzy dopi­sa­ła­bym tłu­ma­cze­nie mate­ria­łu innym; zwłasz­cza w przy­pad­ku tych “ści­słych” przed­mio­tów pozwa­la­ło mi to na szyb­kie odna­le­zie­nie luk w moim rozu­mo­wa­niu (w myśl zasa­dy “jeśli nie potra­fisz wytłu­ma­czyć, to zna­czy że nie umiesz”). Takie podej­ście jest nawet odro­bi­nę lep­sze od two­rze­nia wyima­gi­no­wa­ne­go refe­ra­tu, bo dru­ga oso­ba może zada­wać pyta­nia, któ­re nie zawsze wyda­ją się oczy­wi­ste.

  • Edzia

    Ja zawsze mam wra­że­nie, że umiem za mało. Oczy­wi­ście do przed­mio­tów rachun­ko­wych i mate­ma­tycz­nych roz­wią­zy­wa­nie zadań to naj­lep­sza meto­da, ale do tych przed­mio­tów bar­dziej “wie­dzo­wych” nigdy nie wie­dzia­łam, jak mam spraw­dzić, czy już wystar­cza­ją­co umiem. Na pew­no wypró­bu­ję te spo­so­by, ale to dopie­ro w następ­nym seme­strze, bo teraz sesja już od wczo­raj za mną :D