Dlaczego wciąż nie wychodzą Ci mapy myśli? Już mówię!

Czytelnicy, którzy chociaż trochę mnie znają, wiedzą, jak uwielbiam mapy myśli! Uważam, że to najlepsze, co mnie spotkało, jeśli chodzi o szybką naukę. No może dodałabym do tego jeszcze alfabet i pomarańczę, ale to triki, które wrzucają mózg na wyższe obroty, a mapy myśli to podobno tylko notatki. W liceum nie byłam jednak do nich przekonana. Coś tam słyszałam, coś próbowałam, ale uważałam je za wymysł, bo przecież uczyć można się tylko kując nad biurkiem na pamięć. Wszystko zmieniło się na studiach, po słynnym już lądowaniu w szpitalu. (Jakiego dystansu do tego nabrałam!) Stąd też wiem, jakie błędy popełniają osoby, którym mamy myśli nie wychodzą.

 

 

WPIS O TYM, JAK DOBRZE ROBIĆ MAPY MYŚLI

6 ZASTOSOWAŃ MAP MYŚLI, NIE TYLKO DO NAUKI.

 

 

Dla osób, które wolą oglądać:

Na początek 2 kłamstwa o mapach myśli, które Ci wmówiono.

 

 

1. TYLKO JEDNA MAPA MYŚLI

 

 

Ktoś kiedyś okłamał Cię na temat tego, że tworzy się tylko jedną mapę myśli. Powiedział, że na środku umieszczasz zagadnienie np. ROMANTYZM i dookoła wypisujesz coraz to bardziej szczegółowe informacje. Jeżeli zaopatrzyłeś się w blok A1 to oczywiście jest to możliwe, ale mało poręczne. Ktoś zakłada więc, że na kartce A4 spokojnie zmieścisz wszystkich twórców tego okresu, ich dzieła, streszczenia takowych, daty powstania i jeszcze charakterystykę epoki a do tego skład chemiczny płynów w mózgu Wertera, gdy postanowił się zabić. Ekstra.

 

 

Prawda jest taka, że map myśli tworzymy sporo. Jedną dla charakterystyki romantyzmu, po jednej dla każdego autora i jedną dla Wertera. Wtedy każdy poszczególny temat zmieści się na jednej kartce. Ja czasem łączyłam dwie kartki A4 ze sobą, żeby stworzyć bardziej rozbudowane mapy. Ale zdarzało mi się, że tworzyłam mapę myśli z jakiejś definicji, która zajmowała tylko pół kartki.

 

 

Dobrze zrobione mapy myśli:

1. Dużo map! Nie bazuje się na jednej!

2. Kolor, estetyka, podział.

3. Mała ilość treści, kolory, rysunki, mapa do planowania celów!

 

 

 

 

2. MAPY MYŚLI MUSZĄ BYĆ RÓWNE I PIĘKNE

 

 

Wydaje Ci się, że mapa myśli nie wyszła, bo nie jest tak ładna jak te z Pinterest. Fajnie, że ludzie robią takie piękne notatki, ale to nie znaczy, że Twoje muszą tak wyglądać. Większość tych notatek powstała po to, żeby później pokazać je w sieci. I to jest dobre, inspirujące. Natomiast dla studenciaków liczy się optymalizacja czasu! I w ogóle nie po naszej myśli jest spędzenie chociaż i 30 minut więcej nad jedną mapą myśli, tylko po to, by wyglądała ona jak arcydzieło. Naszym celem jest stworzenie notatek, które pozwolą szybciej przyswoić wiedzę. I tyle! Mogą więc być nierówne i brzydkie, byle pozostały czytelne. I to czytelne dla Ciebie, nie dla innych osób. Idealną mapę myśli dla siebie możesz stworzyć tylko Ty. Ty wiesz, jakie masz skojarzenia z danymi symbolami, zapewne masz swój własny system skrótów. Jeżeli będziesz tworzyć więcej map myśli, tak jak pisałam w punkcie powyżej, to wszystko się na nich zmieści i w dodatku będzie to estetycznie wyglądać.

 

 

Czas na 3 błędy, które Ty popełniasz.

 

 

 

1. WSZYSTKO JEST WAŻNE

 

 

Nie ufasz sobie i sile skojarzeń! Tworzenie map myśli wygląda tak, że wszystko wydaje Ci się ważne i nie potrafisz nic z tego usunąć?

  1. Na początek usuwaj wszystkie przymiotniki.
  2. Potem stwórz skróty z najczęściej powtarzalnych słów w tekście.
  3. Co tylko możesz oznaczaj rysunkami!

Jeżeli nadal się nie mieścisz, to znaczy, że wybrałeś zbyt obszerne zagadnienie na jedną mapę myśli. Jeżeli dużo uczysz się np. o pojedynczym autorze książek i wypisujesz szczegółowo specyfikę wszystkich jego utworów na jednej mapie, to może lepiej zrobić osobne mapy dla wszystkich utworów?

 

 

Ładne mapy myśli do małych poprawek:

1 i 2 – za dużo tekstu

3 – zbyt pstrokata

 

 

 

 

2. MAPA MYŚLI? ZA DUŻO CZASU ZMARNUJĘ!

 

 

Ten błąd myślowy wynika najprawdopodobniej z wcześniejszego podpunktu, a mianowicie z tego, że wydaje Ci się, iż należy wszystko umieścić na mapie bądź też, że mapa musi być śliiiczna. Stworzenie mapy na pewno wymaga więcej wysiłku niż robienie zwykłych notatek. Przepisywanie nie jest jednak dobrym sposobem nauki. Bardzo niewielki procent informacji zostanie w Twojej głowie, bo przy przepisywaniu jako tako nie trzeba myśleć. A przy tworzeniu map myśli już owszem. Trzeba się zastanowić, jak coś przerobić, gdzie skrócić, jak oznaczyć. I to sprawia, że tworzenie notatek w formie map jest już uczeniem się! Czy to nie cudownie? Mi wystarczy później 2-3 razy przelecieć kartki, żeby wszystko już pamiętać.

 

 

3. TAK NAPRAWDĘ NIE WIESZ WSZYSTKIEGO O TYM, JAK TWORZYĆ MAPY MYŚLI

 

 

Kolory w mapach są ważne, każdy to przyzna. Odpowiednie ich rozplanowanie jest jednak kluczowe. Używając 3-4 kolorów możesz stworzyć fajne, czytelne notatki. Pamiętaj jednak, żeby informacje o tej samej wadze, na tym samym poziomie oznaczać tym samym kolorem. Jeżeli np. na niebiesko zapisujesz daty, to nie zapisuj już tym kolorem imion i nazwisk. Wiesz też o tym, że poszczególne podpunkty należy numerować? Możliwe, że nie wiesz jeszcze wszystkiego o tworzeniu map myśli. Dawno temu stworzyłam wpis na ten temat (zdjęcia nie są najpiękniejsze 😃): Jak stworzyć mapę myśli. Koniecznie go przeczytaj, jeżeli jeszcze nigdy nie słyszałeś o tym, co napisałam przed chwilą.

 

 

Sesyjny Poradnik – Jak poradzić sobie z sesją.

 

Chcesz uczyć się szybciej? Dowiedzieć się, skąd brać motywację do nauki? Jak lepiej się zorganizować, żeby mniej czasu spędzać na nauce? Jak ulepszyć swoje notatki, by szybciej je zapamiętywać? Jak szybko tanio i zdrowo gotować podczas sesji, żeby mieć czas na naukę? Jak pokonać paraliżujący stres? Sesyjny Poradnik to e-book zbierający w całość moje 5-letnie doświadczenie, poszukiwania skutecznych metod nauki i organizacji. 15 rozdziałów, które opracowane zostały według specjalnej metody, tak żebyś mógł szybko i sprawnie skakać pomiędzy wszystkimi wskazówkami. Wszystkie czynności podzielone są na to, co powinieneś wykonać prze rozpoczęciem nauki, w trakcie i po nauce. Dodatkowo do każdego Sesyjnego Poradnika dodawana jest lista rzeczy do zrobienia, tak żebyś mógł śledzić swoje postępy. Taka lista jest dodatkową motywacją do działania! Widząc, ile już udało Ci się zrobić, łatwiej jest to kontynuować.Więcej o Sesyjnym Poradniku dowiesz się tutaj.

 

 

jak ogarnąć sesję

 

 

Czytałam też na naszej studenckiego grupie wsparcia, że dużym problemem dla Was jest tworzenie map myśli z przedmiotów ścisłych. Przykładowo równań. Nie potrafię się w tym temacie wypowiedzieć, bo nigdy czegoś takiego nie robiłam. Myślę, że jeżeli jakieś równania dotyczyłyby podobnej sprawy, miałyby „wspólny mianownik” w przenośni bardziej niż dosłownie, to wtedy dałoby się z nich stworzyć mapę myśli. Widziałam już takie i wyglądały całkiem ładnie! Jeżeli jednak jest tutaj ktoś, kto ma większe doświadczenie z mapami myśli dla ścisłowców, to bardzo proszę go o wypowiedź!

 

 

A tak poza tym, czy w sprawie map myśli wszystko już jasne? ;)

Uściski!

Ania

Chciałabyś lub chciałbyś mi jakoś podziękować za te informacje? Zrobisz to, dając mi lajka pod postem na FB! :)

  • Aleksandra

    Dlaczego tak późno odkryłam Twojego bloga? :( Baaaardzo, bardzo dziękuję Ci za ten wpis, mapy myśli robiłam, ale zawsze się zniechęcałam, bo mi sporo rzeczy, z tego co zapisywałam umykało. Tak jak powiedziałaś – miałam za dużo tekstu, potem narastała frustracja, że nie zmieściłam wszystkiego na nich i musiałam gdzieś wciskać wszystko małym druczkiem. Dużo czasu zajmowało mi ich upiększanie, bo oczywiście wszyscy mówili, że muszą być kolorowe etc. Zostały mi jeszcze 2 lata studiów i mam nadzieję, że teraz o wiele przyjemniej spędzę czas, przygotowując się do kolejnych sesji :) Pozrawiam! Ola ;)

  • Mapy myśli bardzo dobrze sprawdzają się przy nauce słownictwa oraz przy budowaniu bazy słów do nauczenia się ich. Piszę to z perspektywy nauczyciela. Kiedy wprowadzam jakieś nowe słownictwo to często za pomocą mapy myśli. Prowokuję też studentów do myślenia i próbuję im uświadomić na samym początku jak wiele słów już znają oraz jak łatwo się potem uczyć nowych. Okazuje się często, że znają dużo słów np. związanych z ekologią (pierwszy lepszy przykład jaki przyszedł mi do głowy). Sama jak robiłam pierwsze podejście do wymyślenia sensownego tematu czy raczej zagadnienia szczegółowego do doktoratu zrobiłam sobie mapę myśli. Wiedziałam o czym chcę pisać od samego początku, ale zebrałam w ten sposób wszystko co wiedziałam na dane zagadnienie. Potem wybierałam co ważniejsze kwestie i tak budowałam temat, czy coś na jego kształt.

    • Świetne przykłady. Też lubię rozpisywać moje pomysły na mapie, tak jak Ty zrobiłaś to z zagadnieniami do doktoratu. :)

  • Pingback: Skąd masz wiedzieć, że się już nauczyłeś? O tym jak sprawdzać, czy nauka przynosi efekty. - Blue Kangaroo()

  • Mapy myśli to zawsze była dla mnie pięta achillesowa. I baaaardzo się przed nimi buntowałam, szczególnie że byłam zmuszana do ich robienia na studiach :D. Jednak coraz bliżej obrona, więc chyba dam im jeszcze jedną szansę :)

    • <3 A popełniałaś, któryś z tych błędów?

      • Nie jeden! Zawsze chciałam na nich upchnąć zbyt dużo (chociaż pamiętam, że na egzamin miałam do każdego pojęcia mini mapę myśli i wtedy zdała egzamin). No i oczywiście chciałam żeby były perfekcyjne i estetyczne – to mnie chyba najbardziej zniechęcało.

  • Ola Ł

    Chyba raz tylko zrobiłam mapę myśli, na angielski w podstawówce do słówek. Chyba zdało egzamin. W liceum zaczęłam szukać jakiś dobrych sposób na zapamiętanie i jak pisze notatki to staram się właśnie robić te odnośniki itd, a nie tylko tak ściana tekstu(nie wiedziałam, że aż tyle osób przepisuje tak jak wykładowca to napisze O.o). A na sprawdziany z historii w liceum robiłam sobie komiksy do bitw :D. Z czego te komiksy to były ludki takie z kresek, ale no dusza perfekcjonisty nie może się tu odezwać ;D. No i oceny podskoczyły. Tak samo z moim znienawidzonym angielskim: słówko i obok rysunek.

    • Wow! Pomysł z komiksami jest wspaniały! Dużo czasu Ci to zajmowało? Masz może jeszcze gdzieś te komiksy? Bardzo chciałabym coś takiego zobaczyć! <3 Widzę, że jesteś typowym wzrokowcem na maksa :D

      • Ola Ł

        Niestety nie mam już tych komiksów :(. Wszystkie zeszyty oprócz matmy i fizyki, poleciały już dawno do kosza. Mam tylko te ze słówkami z angielskiego. Chyba tak. Czasem jak siedziałam na sprawdzianie, to tylko przypominałam sobie, co obok czego było w podręczniku i już wiedziałam, co jest odpowiedzią :D

  • Dla mnie mapy myśli są zbyt chaotyczne :( Zdecydowanie wolę klasyczne podpunkty, definicje itd. Kolory zdecydowanie! Chociaż rysunki u mnie np. się nie sprawdzają, bo musiałabym się namyśleć, co tu narysować, więc nie widzę takiej potrzeby. A klasyczne notatki to niekoniecznie przepisywanie książki. To przecież kondensacja wiedzy, a przez samo pisanie też się można nauczyć moim zdaniem. ;)

    • Może brakuje Ci właśnie numerowania na mapach myśli, żeby nie były tak chaotyczne? :)

      • O, muszę następnym razem pomyśleć o tym w ten sposób. :) Chociaż może to też kwestia tego, że w prawie praktycznie każde słowo jest istotne, więc to sporo utrudnia. :(

  • Ja bardzo lubiłam i lubię nadal tę formę nauki :)

  • Ja czasem robiłam mapy, wyglądały podobnie jak te przykładowe, ale przestałam z różnych powodów. Temat jednak mnie dalej interesuje, więc mam pytanie. Czy to są już mapy czy jeszcze wykresy? Czytałam kiedyś książkę o tym jak robić mapy myśli i tam właśnie takie były wskazywane jako nieprawidłowe. Czy ideą map nie jest to żeby pisać na tych strzałkach a nie pod/za nimi? Jak uważacie?

    • Też się spotkałam z takimi mapami, ale ja znowu słyszałam, że lepiej jest napisać tekst za strzałką, bo nasz wzrok automatycznie kieruje się na to, co strzałka pokazuje. Może nazewnictwo nie jest aż tak ważne. ;D

      • Fajne wytłumaczenie tych strzałek :D

  • Nie wiem, czy robię mapy myśli, bo nie używam tego typowego kształtu – coś na środku i promienie. Dla mnie to niewygodne, bo jest zbyt nieuporządkowane i notatki zaczynają na siebie nachodzić. Notatki robię tak, że piszę wielki tytuł na samej górze, potem podpunkty, pod nimi myślniki, przykłady innym kolorem. Rysunków robię sporo, aczkolwiek dość ciężko zilustrować morfonologię :D Często robię małe słowniki pojęć albo wypisuję od punktów różne ważne rady (ważne np. w alfabecie fonetycznym, gdzie radami są kolejne objaśnienia jak zapisywać różne głoski).
    Ogólnie wszystko zależy od tego, a czego robię notatki. Zupełnie inaczej się robi ze słowotwórstwa, gdzie musi być dużo przykładów i terminów, a inaczej z artykułu o literaturze, z którego muszę wypisać tezy i argumenty.
    Szczerze mówiąc, słyszałam już sporo pochwał na temat moich notatek z gramatyki, jest to dla mnie najtrudniejszy przedmiot i dosłownie cały program mam wynotowany elegancko na białych kartkach :D

    • Ale za to jaka pasjonująca musi być morfonologia! :) Ja zawsze się jarałam fonetyką, morfologią, chciałam pisać pracę licencjacką na taki temat, ale promotor mi powiedział, że mam pomysły na doktorat…
      Gratuluję, ważne, że u Ciebie się ten system sprawdza! :)

      • Ja bardziej idę w historię i literaturoznawstwo, nie przepadam za całą nauką o słowach i języku, chociaż niesamowicie to zmienia spojrzenie na świat. Dzisiaj zachwyciło mnie to, że „zwroty” może naraz oznaczać oddanie nadwyżki podatku, wyrażenie w liczbie mnogiej i książki, które się oddaje do biblioteki, coś cudownego. Albo jak nazwalibyśmy ścianę, gdyby nie była ścianą? Ja bym dała „podzielnik” :D Pod tym względem uwielbiam tę naukę.

        • Dla mnie ściana byłaby murem. :D Czyli też bym nadała drugie znaczenie temu słowu. Powiem Ci, że też uwielbiam takie przyglądanie się językowi. Czasem uświadamiasz sobie rzeczy, na które wcześniej nie zwracałaś uwagi i wtedy ma się takie uczucie szoku. Jakby coś mnie całe życie omijało. :D

  • Dziękuję za wskazówki ;) Super, że nie muszą być ładne – miałam z tego powodu kompleks… Po za tym naprawdę myślałam, że map myśli ma być mało. Innym się mieści a mi nie! Teraz mnie rozgrzeszyłaś 💜

  • Mapy myśli pomagają mi zawsze gdy muszę (lub chcę :)) się czegoś nauczyć w szybkim czasie. Ostatnio uratowały mi tyłek przed egzaminem z szkolenia branżowego, na który obiecałam sobie nauczyć się na urlopie (a wiadomo plaża, słońce, widoki – niezaprzeczalna konkurencja dla notatek :) Ja też nie ograniczam się do jedej mapy myśli. Zazwyczaj pierwsza z nich to ogólne wprowadzenie do zagadnienia, kolejne to już rozwinięcie poszczególnych „działów”. U mnie mapy piękne nie są, za to nie obejdę się bez kolorów! Im więcej tym lepiej!

  • Bardzo dużo oznaczam rysunkami. Moja mapa myśli z religii Fenicjan (prywatna, nie szkoła czy coś) ma taki fragment: Melkart *symbol męskości* —- w czasach *ryba* utożsamiony z *słońce* czyli ,,Melkart, bóg, nie bogini, był utożsamiony ze słońcem, gdy na tereny gdzie go czczono dotarło wczesne chrześcijaństwo, a jeszcze nie porzucono całkiem tego kultu”. Oraz F = funkcje, a F*liść* = fotosynteza.
    Z przedmiotów ścisłych:
    – na biologii jeden temat = jedna mapa myśli się nie sprawdza, w przypadku komórki miałam małe mapy myśli oddzielne nawet dla peroksysomów, ale np. ze zmiennością organizmów się zmieściłam w jednej, podobnie narządy rozrodcze to 2 mapy myśli;
    – na matematyce uznawałam wzory za normalny tekst w odgałęzianiach mapy i wychodziło całkiem nieźle;
    – na chemii mi wychodziło całkiem nieźle, ale robiłam je tylko z teorii, nie zapisywałam tak reakcji i innych takich.

    Tak przy okazji znalazłam mapę myśli na której jest podobieństwo i tam mam, że istnieje skala k, która przekształca figurę f1 na f2, więc obwód f2 to obwód f1 * k zaś przy polu mam k2. I obok rysunek góry, podpisany ,,to jest szczyt K2″.

  • Pamiętam, że kiedyś uwielbiałam przepisywać tematy z podręcznika na papier. Uczyłam się w ten sposób, ale zajmowało mi to mnóstwo czasu!
    Te mapy myśli są o wiele lepsze, bo jak sama napisałaś, nie zawieramy tam WSZYSTKIEGO, a to co najważniejsze.
    Przyznam, że nie próbowałam tego sposobu nauki, ale może w przyszłym roku będę robiła sobie w ten sposób notatki.

  • Edzia

    Mapy myśli dla ścisłowców to moja codzienność :D Ja robię tak, że jak mam jakiś przedmiot, np. statystykę, to dzielę go na konkretne tematy, które przerobiliśmy, np. przedziały ufności i wypisuję najważniejsze rzeczy odnośnie tego, tzn. jakieś definicje, po co i kiedy tego używamy, a potem dużymi literami piszę wzorek i staram się go przy okazji zrozumieć. Ale jeśli chodzi o mapy myśli z wieloma wzorami do nauczenia się (jak np. z pochodnych), to ja je po prostu wypisuję po kolei pod jednym podpunktem mapy myśli, bo innego rozwiązania nie widzę, a mi to odpowiada, ale komuś może pomóc np. pisanie konkretnej zmiennej zawsze jednym kolorem, jakieś rysunki koło trudnych do zapamiętania wzorów.

    • Oooo! To super Edzia! Dziękuję Ci bardzo za ten komentarz. Tak jak pisałam, sama nie miałam o tym pojęcia, chociaż coś tam podejrzewałam. :) Świetny pomysł z jednym kolorem na zmienną. Naprawdę mega dzięki!

    • Pati

      Ja robię podobnie, z tym że często dzielę tematy na zagadnienia np. Wiązania chemiczne – jeżeli muszę się nauczyć ich dokładnie to robię mapę dla każdego rodzaju, a w każdej jest zawsze odgałęzienie „definicja” żeby moc ja porównać z resztą rozumowania. Jeżeli nie mogę czegoś zapamiętać lub często to coś myli mi się z czymś innym to robię też tabelki