fbpx

Dlaczego zdasz obronę, jak wyglądała moja i jak się do niej przygotowałam.

obrona

Obrona to taki dziwny czas. Wszyscy wiedzą, że kiedyś nadejdzie ale nikt nie wie, jak to będzie wyglądać. Za sobą mam tylko jedną obronę, więc nie jestem żadnym guru, ale mogę opowiedzieć, jak to u mnie to wyglądało.

 

 

Dlaczego zdasz obronę?

 

 
Wiem, że dużo osób stresuje się obroną, ale pomyślcie sobie, że prawdopodobieństwo oblania obrony jest bardzo, bardzo nikłe z kilku prostych powodów:

1. Przede wszystkim obrona to formalność i słyszę o tym od studentów z różnych kierunków. To takie przypieczętowanie wszystkich lat starań. Ma zupełnie inny klimat niż zwykły egzamin.
2. Wykładowcom nie chce się przychodzić na poprawki – Wam by się chciało?
3. Obrona polega na bronieniu swojej pracy, więc jeżeli ją napisałeś (bo napisałeś, prawda?), to nie powinna stanowić dla Ciebie problemu. Dodatkowe zagadnienia, które poruszane są podczas obrony to i tak znacznie mniej nauki niż miałeś wcześniej.

Gdzieś tam krążą legendy o osobach, które nie zdały obrony, ale nigdy nie wiemy, jak ci ludzie do tego podeszli. Sami odpowiadamy za swoje poczynania, więc jeżeli słyszeliście o studentach, którzy nie zaliczyli obrony, to nie porównujcie ich do siebie, bo nie ma dwóch identycznych sytuacji. Gdy jesteś przygotowany, to nic złego nie może się stać, a w ramach walki ze stresem polecam mój tekst na temat tego, jak nie stresować się studiami.

 

 

Dlaczego zdasz obronę, jak wyglądała moja i jak się do niej przygotowałam.

 

 

Jak przygotowywałam się do obrony?

 

 

Podczas mojej obrony nie byłam zbytnio zestresowana. Większy stres przeżyłam, gdy maluch Oskara nie chciał odpalić niż wchodząc do sali egzaminacyjnej.

Moja obrona składała się z:
1. Pytań do pracy.
2. Pytań do 3 wybranych zagadnień.

 

 

Do obrony nie przygotowywałam się długo, ale była to uciążliwa praca, chociaż temat zagadnień wydawał się lekki. Był nim przemysł modowy i tekstylny w Niemczech. Większość informacji po prostu mnie ciekawiła. Czytałam o historii marek o przekrętach firmy KIK, o pożarach w ich fabrykach. Zainteresowałam się jeszcze bardziej produkcją ubrań, co było jednym z czynników, który zachęcił mnie do ograniczenia zakupów, więc nauka do obrony nie poszła na marne, a mogłam wynieść z niej jakąś lekcję. Najgorsze oczywiście było wkuwanie historii marek z dokładnymi datami i nazwiskami zmieniających się właścicieli.

 

 

Rok temu stosowałam mapy myśli bardzo często, dlatego nie mam pojęcia, co mi odbiło, że nie przygotowałam ich na obronę. Na pewno nie popełnię tego błędu ponownie podczas następnej obrony (i obron? ;D).Mój temat nie wymagał jakiś specjalnych źródeł naukowych, więc ciocia Wikipedia dała radę. Wierzę, że nie tylko w moim przypadku. :D

1. Podzieliłam zagadnienia na ilość dni, która pozostała mi do obrony.
2. Wstawałam wcześnie rano, żeby mieć więcej czasu na naukę.
3. Wynotowywałam najważniejsze informacje z Wiki w postaci normalnych notatek (beznadzieja, następnym razem zrobię mapy myśli).
4. Dzień przed obroną zostawiłam sobie na ponowne przeczytanie mojej pracy. To bardzo ważny punkt. Możliwe, że ostatni raz czytaliście swoją pracę miesiąc temu, a więc warto ją odświeżyć.
5. Przygotowałam odpowiedzi na możliwe pytania. To kolejny sprytny punkt, który sprawdzał się u mnie wielokrotnie. Zawsze, któreś z tych pytań, które sobie wymyśliłam pada podczas egzaminu. Przygotujcie sobie gotowe odpowiedzi na pytania, które może zadać komisja. Czasem studenci boją się, że „zapyta mnie o to i o to”. Przecież to super, że wiedzą, jakich pytań się spodziewać! Przygotujcie na nie perfekcyjne odpowiedzi i tyle.
6. Nie uczyłam się dzień przed obroną.

 

 

obrona
 

 

Jak wyglądała moja obrona?

 

 

Co do samej obrony, wyobrażenia były oczywiście znacznie bardzie przerysowane niż rzeczywistość. Gdy przyszliśmy do sali, na ławce leżała zakurzona, zielona płachta, której używa się też w szkołach albo podczas wyborów. Dziwne było to, że sami musieliśmy sobie ją rozłożyć i przygotować salę. Ten początek dnia odebrał całej powagi sytuacji. Wydaje mi się, że ten stres podczas obrony a także egzaminów tworzą właśnie drobnostki. Wykładowcy w garniturach, elegancko ubrani studenci, no i ta płachta na stole. Dlatego dobrym sposobem na rozładowanie stresu podczas obrony jest wyobrażenie sobie, że wszyscy znajdujecie się teraz na plaży i toczycie rozmowę pijąc drinki z kokosa. Wyobraźcie sobie własnego promotora w czymś takim – to musi zbić stres!

 

 

I tak siedziałam sobie w sali obok ze spuszczonymi ze stołu nogami, czytałam notatki i żartowałam z innymi. Co chwilę ktoś wychodził z uśmiechem na twarzy, więc nie było się czego bać.

Kiedy nadeszła moja kolej napięcie lekko wzrosło. Na początku trzeba podpisać jakieś papiery, które czytałam, ale i tak nie rozumiałam, co czytam, więc podpisałam nie kończąc nawet lektury. Po prostu to podpiszcie, przecież chcecie się obronić. Moja komisja była bardzo ludzka i jeszcze przed rozmową próbowali rozluźnić atmosferę zadając pytania dotyczące mojego miejsca urodzenia i zamieszkania. Nie wiem, czy wszyscy przeprowadzają taki „small talk”, ale powinni, bo to pomocne! Wiadomo, są i tacy, którzy chcą, żebyśmy się stresowali. Jakby miało to kogoś zmotywować (nigdy nie motywuje). Stres nie jest motywatorem to tylko strach przed porażką a nie motywacja.

 

 

Po pierwszym pytaniu dotyczącym opisania historii jakiejś marki wystrzeliłam jak burza i recytowałam wszystko niczym kobieta czytająca informacje. To dlatego, że to pytanie należało do tych, które wcześniej uznałam za możliwe i przygotowałam na nie odpowiedzi. Drugie pytanie było nieco gorsze, bo dotyczyło filmu, który widziałam 10 miesięcy wcześniej i nie za bardzo go pamiętałam, a w mojej pracy nie miał on dużego znaczenia. Tak w ogóle to tematem mojej pracy licencjackiej były sposoby ucieczek przez Mur Berliński. Byłam bardzo zadowolona z wyboru, dużo czytałam o tym, co ludzie byli w stanie zrobić, by zmienić swoje życie. Po napisaniu 2. rozdziału zawierającego wszystkie rodzaje ucieczek z wschodnich Niemiec, nie miałam już o czym pisać, więc w 3. rozdziale zebrałam filmy fabularne i dokumentalne, oraz materiały z telewizji mówiące o ucieczkach przez mur. I w tej nieszczęśliwej części znajdował się owy film. Odpowiedziałam jakąś okrężną drogą na pytanie i nie brzmiało to za dobrze, ale wiecie co? Zdałam. Jak wielu.


 

 

Wiem, że to puste słowa, ale napiszę. Nie stresujcie się obroną! Tyle już przeszliście, że ona nie może być dla Was przeszkodą. Trzymam za Was kciuki, a tych którzy już się obronili zachęcam do krótkiej relacji w komentarzach. Może ktoś dzięki Wam oszczędzi sobie stresu.

Do następnego czytania!

Ania

100 PLN zniżki na AIRBNB

Wskocz na Facebooka

Studencka grupa wsparcia

Close Menu
×

Koszyk