Doraźne sposoby na natychmiastowe dodanie sobie odwagi. Wpis dla nieśmiałych.

 

Parę dni temu w recenzji książki „Facet idealny” zapowiedziałam, że na blogu pojawi się tekst dla nieśmiałych o inicjowaniu rozmowy. Parę osób pytało mnie już w komentarzach o rady dotyczące walki z nieśmiałością, ale myślałam, że już wszystko na ten temat powiedziano, dlatego odsyłałam na inne blogi. Przygotowując jednak ten wpis tak się rozpisałam, że muszę podzielić go na dwie części i dodać swoje 3 grosze do tematu walki z nieśmiałością. Ta urocza cecha bywa przekleństwem. Podstawą do walki z nią jest zmiana nastawienia, a nie korzystanie z polecanych tekstów i trików, dlatego jeśli zmagasz się z nieśmiałością, to najpierw powinieneś sobie zadać pytanie dlaczego jestem taki nieśmiały, a zaraz po tym co ja z tego mam, a raczej ile na tym tracę.

 

Zapewne okaże się, że wiele. Dziesiątki niewykorzystanych okazji i nie mam tutaj na myśli tylko sfery uczuciowej. Może to był jakiś kurs, szkolenie, warsztaty na które nie poszedłeś, bo się wstydziłeś, może strach przed ośmieszeniem się sprawił, że słowa stawały Ci w gardle, gdy nauczyciel/wykładowca zadawał pytanie. Nie jestem jakąś super pewną siebie osobą i czasem muszę powiedzieć sobie „YOLO”, ale na ogół nie mam problemu z nieśmiałością. Chociaż kiedyś było inaczej.

 

sposoby na dodanie sobie odwagi

 

W wieku 6 lat przesiedziałam całe wesele swojej cioci, bo tak wstydziłam się wszystkich ludzi na parkiecie. Siostra biegała jak szalona, a ja uziemiłam moją mamę na cały, pierwszy dzień imprezy. W wieku 10 lat wstydziłam się pójść na kurs angielskiego, bo bałam się nowych ludzi i tego, że się przed nimi ośmieszę. Decyzja ta diametralnie wpłynęła na moje życie, bo przez to moim drugim językiem jest niemiecki, studiuję germanistykę, a do angielskiego pałam nienawiścią. ( Nie no, może nie aż tak, ale nie lubimy się :)) Nawet będąc na 1 roku studiów prawie nic się nie odzywałam, bo tak się wstydziłam! Potrzebowałam roku i wyjazdu do Niemiec, żeby się przełamać. Nieźle nie?

 

W przeciwieństwie do tych przykładów mogłabym podać parę, w których sama siebie zadziwiłam swoją pewnością siebie. ;p Wiadomo, że wiele zależy od naszego nastroju, otoczenia w którym przebywamy, ale możemy sami zbijać swoją nieśmiałość paroma prostymi trikami.

 

Jak zwalczać nieśmiałość?

 

  1. Mówcie co chcecie, ale „YOLO” popchnęło mnie już do dziesiątek działań i jest świetną filozofią życia! Zawsze, gdy się waham, mówię sobie: Ania żyje się tylko raz, taka okazja może się już nie powtórzyć. Nieśmiali! Czy to Was nie motywuje?
  2. A co Ci szkodzi?  Jeśli się ośmieszysz, to trudno, nie jest to koniec świata. Możliwe, że Ty swoją kompromitację uznasz za kompletną porażkę, a osoba z którą rozmawiałeś szybko o niej zapomni i nie zmieni to jej stosunku do Ciebie. (Swoją drogą zastanawiam się czy osoby nieśmiałe nie są zbyt nastawiona na „ja”, że tak przejmują się tym, co inni o nich pomyślą, hmm…) Większe straty ponosisz nie robiąc niczego. Zamykasz przed sobą drzwi nim przekroczysz próg i stoisz tak patrząc na klamkę. Owszem możesz ją nacisnąć kiedy indziej, kiedy będzie lepsza okazja, lepszy dzień, ładniejsza pogoda, ale czy te drzwi na pewno nadal będą dla Ciebie otwarte? Tej dziewczyny możesz już nigdy nie spotkać, a takich darmowych warsztatów mogą już nie zorganizować.
  3. Inni mogą to ja też mogę. To też przydatne podejście, na przykład dla osób, które wstydzą się tańczyć. Jest takich sporo (szczególnie facetów) i nawet chodzą na imprezy, żeby sobie posiedzieć. :) Szkoda, bo taniec to świetna rozrywka, wątpię, żeby ktoś go nie lubił, a nawet jeśli, to  przecież dobry sposób na walkę z nieśmiałością. Zresztą wszyscy wiemy, jak tańczą ludzie na imprezach. Deptanie kapusty i te sprawy. Zawsze znajdą się osoby, które uczęszczały na kursy taneczne i wybijają się z tłumu, ale jednak większość z nas tańczy podobnie, czyli bez szału. ;p Dlatego nie ma się czego bać!
  4. Co się może zdarzyć? Co się stanie, jeśli Twoja odpowiedź na pytanie nauczyciela będzie błędna? Powie coś w stylu „niestety nie” i tyle, zapyta kogoś innego. Co się stanie, gdy uśmiechniesz się do tego chłopaka siedzącego przy barze? Może nie odwzajemnić Twojego uśmiechu, ale co z tego? Lepiej pomyśl, co gdy go odwzajemni.:) Co się stanie, gdy nie zapytasz przechodnia o drogę? Możesz jeszcze długo błądzić, najwyżej Ci nie odpowie, bo się spieszy. Ale nie zapamięta Cię, nie zapamiętają tego też ludzie, którzy zauważą tę sytuację. Itd, itp… Pytanie siebie o to, co się stanie jeśli coś zrobisz, jakie mogą być tego negatywne konsekwencje również powinno pomóc rozwiać wątpliwości, co do podjęcia działania.

 

Tak jak pisałam na początku walka z nieśmiałością, to przede wszystkim zmiana nastawienia. To ćwiczenie nie tylko pewności siebie ale i leczenie kompleksów, akceptacja siebie, poznanie swojej wartości. To właściwie temat rzeka, który mógłby być nawet tematem osobnego bloga. Ja spisałam tylko parę doraźnych sposobów na natychmiastowe przełamanie wstydliwości. Jeśli jesteś osobą wstydliwą to możesz spisać sobie te 4 zdania i czytać je zawsze, gdy zajdzie taka potrzeba, gdy potrzebny Ci będzie kopniak w tyłek. :)

Naprawdę z miłą chęcią posłucham o Waszych sposobach na dodanie sobie odwagi. Bardzo ciekawi mnie też zdanie osób nieśmiałych, czy takie słowa zmieniłyby ich nastawienie i jak jeszcze starają się walczyć z tą cechą. Jeśli rady się przydały, to podzieli się tą treścią z innymi za pomocą kółek poniżej. Będę bardzo wdzięczna!

do następnego czytania!

Ania

 

  • Pingback: Przestańmy komplikować sobie życie i zacznijmy... prosić. - Blue Kangaroo()

  • Niemocna

    U mnie zaczęło się od zmiany szkoły- w gimnazjum, nagle zorientowałam się, że totalnie nie umiem się odnaleźć w nowym otoczeniu. To było straszne. Teraz jestem już po studiach i nadal niestety walczę… z tym, że mój przypadek jest ciężki, ze stresu drżą mi mięśnie twarzy- gdy nieoczekiwanie muszę kimś rozmawiać, albo gdy ktoś długo patrzy mi w twarz. To jest straszne. Im bardziej o tym myślę, tym większego dostaję paraliżu mięśni dosłownie. Nie wiem, jak z tym walczyć. Najgorsze jest to, że często zdarza mi się to także z osobami, które już znam… Są dni, że umiem to opanować i jest super, ale w podświadomości ciągle tkwi myśl- co jak zadrży mięsień… Dlatego, że ciągle o tym myślę, to się spinam i tak zatacza się koło:/

    • A co się stanie jak zadrży? Wątpię, żeby ktoś zaczął się z tego powodu śmiać, a raczej będzie się o Ciebie troszczył, co się stało. :)

  • Simowe Historie

    Aniu mam pytanko…. Staram się jak najczęściej stosować powyższe warunki, ale za każdym razem gdy jest stresująca sytuacja np. jak chlopak powiedział że mnie kocha a ja o tym mysle już pół roku ( bo to mniej więcej tyle minęło) nie mogę spać, gdy go widzę to robię się czerwona i czasem chce mi się płakać bo on mnie traktuje teraz obojętnie a ja okropnie się wstydzę to powiedzieć jemu i boję się odrzucenia bo wtedy na sto procent pójdę do łazienki ryczec. Nie potrafię nawet zagadać bo gdy tylko widzę że się zbliża to mam ochotę stać się niewidzialna

    • Hej Simko! :)

      Zastanów się może, czy ta sytuacja nie niszczy Cię bardziej niż stawienie czoła prawdzie. Możesz tak bez końca mieszać się przy tym chłopaku, płakać przez niego. A skoro on Ci powiedział, że coś do Ciebie czuje i był w stanie się na to odważyć, to Ty mówiąc to samo na pewno się nie wygłupisz! Nie wiesz, jaka będzie jego reakcja ale nie dowiesz się, jeżeli nie spróbujesz. ;) Trzymam kciuki za Twoją odwagę! :*:)

  • Pingback: Pierwsze zmarszczki, niska samoocena i jedyny sposób na problem starzenia się. - Blue Kangaroo()

  • Walczę, walczę, od ładnych paru lat, i jestem zadowolona z efektów, zwłaszcza ostatnio! Chociaż ciężko mi wybaczyć sobie samej, że zaprzepaściłam szansę wyjazdu do Londynu chociażby, bo żadna koleżanka nie jechała…No, ale to już za mną :)

  • Jolka

    Świetny post! Muszę zacząć wdrażać te punkty do swojego życia ;)

    http://mariatruewoman.blogspot.com/

  • Ja po prostu czasem udaję pewność siebie. Zakładając że nikt oprócz mnie samej nie wie, że jestem nieśmiała, to w nowej sytuacji z nowymi ludźmi tylko ode mnie zleży z jakiej strony dam się poznać. To często działa :) Kiedy poznaję kogoś nowego i dopiero po jakimś czasie przyznaję się, że właściwie to jestem nieśmiała, spotykam się z dużym zdziwieniem ;) Czasem też gdy załatwiam jakąś sprawę np w urzędzie, to wchodzę tam na pewniaka. I to jest dobry sposób, bo ludzie od razu traktują Cię inaczej niż gdy masz minę przestraszonej dziewczynki.
    Także polecam te sposoby :) Ostatecznie YOLO, co może się stać ? ;)

    • Ale wtedy w duchu się stresujesz jakoś czy coś? Czy dobrze się czujesz? Bo się zastanawiam jakie są granice przy tym udawaniu. :)

      • W ogóle się nie zastanawiam, o to właśnie chodzi:) Takie udawanie osoby odważnej ma sens tylko wtedy gdy idziesz na żywioł i nie myślisz o tym za wiele. Musi być spontaniczne.
        Bo kiedy zaczynasz to wszystko planować i analizować, wtedy takie zachowanie staje się wymuszone.

        • No to ja bym od razu pomyślała, że przez tą spontaniczność jest w Tobie pewność siebie, ale oczywiste, że Ty najlepiej wiesz, co czujesz i jak jest. :)

  • Masz rację, wszystko zależy od sytuacji, nastroju itd. Ja też jak ‚mam dzień’ to jestem w stanie zrobić wiele czasem nawet głupich rzeczy i sama jestem w szoku :D Ale rady niezwykle przydatne! :) trzeba wdrożyć! ;)

    • Jeśli tylko się przydadzą, to będę się cieszyć! :)

  • Przyznam, że mi z odwagą mimo wszystko nie po drodze. Wypracowałam w sobie ją jednak (nie wiem jak) aby zagryźć zęby w sytuacjach kiedy tego potrzebuje. To nic, że serce wali mi jak szalone i czasem ze strachu prawie mdleje, ale nie pokazuje tego. :)

    • Też tak czasem mam, np. przy egzaminach ustnych, ale to już bardziej stres niż nieśmiałość. Tylko po mnie to słychać, bo głos zaczyna mi się trząść ;p

  • U mnie niesmiałość pokazuje się tylko wtedy gdy mam porozmawiać lub zagadać do osoby o wiele starszej ode mnie. Najczęciej są to klienci ale nie tylko, czasami ciocia lub wujek. Rodzice zawsze mi powtarzali żebym się nie wtrącała gdy rozmawiają dorośli i tak już zostało. Czuję się trochę jak gówniara w ich towarzystwie…

    • Też mi tak mówili i doskonale Cię rozumiem. Na mnie te słowa także miały duży wpływ i do dzisiaj gdzieś tam siedzą, chociaż nie mam problemu z rozmową z obcymi, starszymi osobami.

  • Post dla mnie. Od zawsze byłam taką szarą myszką, która zawsze czuła się gorsza i bała się zrobić cokolwiek, bo „co ludzie pomyślą”. Tyle straconych okazji, tyle straconych przyjaźni, tyle straconych dni… Odkąd poszłam na studia staram się przełamywać, częściej odzywam się na zajęciach, zapisałam się na jogę, założyłam bloga… Jest lepiej, ale nadal bywają sytuacje, gdy gryzę się w język, żeby nie powiedzieć, czegoś co ktoś może uznać za głupotę. Btw…Dobre rady, może następnym razem w takiej sytuacji przypomnę sobie któreś z tych pytań i nie zmarnuję jakiejś życiowej okazji :)

    • Byłoby mi bardzo miło. :) Myślę, że i tak jesteś bardzo dzielna, bo kto nieśmiały zakłada bloga! No i jeszcze chodzisz na dodatkowe zajęcia.:)