Jak to zrobić, żeby dużo wynieść z zajęć.

Każdy sprytny kangur ceni swój czas. Żeby nim jak najlepiej dysponować ucieka się do różnych trików, szczególnie, gdy się uczy. A co gdyby tak pójść jeszcze dalej i zacząć uczyć się już podczas zajęć? Dla jednych niemożliwe, dla innych za trudne. Ja powiem, że zrobić się to da, aczkolwiek zrezygnować należy z le -nis- twa!

 

 

Jak wynieść jak najwięcej z zajęć?

 

 

Pierwsze pytanie, jakie powinieneś sobie zadać brzmi: Czy właściwie muszę robić notatki?  Czy ktoś zadaje sobie to pytanie? Notatki spisujemy odruchowo. Bo tak trzeba, bo tak zawsze było, bo z czego będę się uczyć? A przecież wielu wykładowców udostępnia swoje prezentacje i materiały do nauki. Dużo dowiemy się też z literatury i sylabusa przedmiotu. Rzucam Ci wyzwanie! Spróbuj w tym tygodniu nie robić tradycyjnych notatek. Powiedz znajomym, że przeprowadzasz eksperyment i czy w razie potrzeby, pożyczą Ci swoje zapiski. To jednak nie oznacza, że będziesz biernie siedział na zajęciach, o nie!

 

 

Twoje nastawienie.

 

 

Pomyśl sobie, jak nastawienie na zbieranie informacji potrzebnych do egzaminu ogranicza Twoje myślenie i zaangażowanie podczas zajęć. Siedzisz i myślisz tylko: Czy to jest ważne? Czy to przyda mi się na kolokwium? Jeżeli tak, to zapisujesz, jeżeli nie – słuchasz dalej. Biernie. A co, gdyby tak móc myśleć o treści wykładu, analizować ją, zastanawiać się, stawiać pytania. Podstawą tego, by jak najwięcej wynieść z zajęć jest zainteresowanie się nimi. Musisz zaciekawić swój mózg tematyką wykładu. Naturalnie bądź sztucznie wzbudzić w sobie ciekawość i ekscytację. Żeby tego dokonać zadawaj sobie masę pytań. Pytaj w myślach o wszystko. A co to jest? A do czego służy? A skąd się wzięło? Jak mi się to przyda, jak mogę to wykorzystać? Jak wpływa na otaczającą mnie rzeczywistość? Dlaczego tak jest? Czy wykładowca jest stronniczy? Czy można na to spojrzeć z innej perspektywy? To tylko przykładowe pytania. Pytaj siebie i koniecznie zapisuj wszystko, co wpadnie Ci do głowy. Zapisuj też odpowiedzi, które usłyszysz podczas zajęć.

 

 

Chodzi o to, by być ciekawskim jak dziecko. Spójrz na zagadnienie z każdej strony, chciej dowiedzieć się o nim jak najwięcej. Wyrób sobie własne zdanie. Stwórz armię haczyków w swojej pamięci do tego zagadnienia. Myśl o tym, z czym się łączy, na co wpływa. Bądź ciekaw. Ciekawość to słowo klucz do tego, by jak najwięcej wynieść z zajęć.

 

 

by jak najwięcej wynieść z zajęć
 

I nie zapomnij o zadaniu kilku pytań! Nie bój się tego robić, wykładowca jest w tej sali dla Ciebie. Został zatrudniony, żeby przekazać Ci pewną wiedzę. Skorzystaj z jego usług. W późniejszym życiu nikt nie będzie już tak chętnie odpowiadał na Twoje pytania i dzielił się swoją wiedzą. Wyciśnij tę możliwość jak cytrynkę. Bądź kangurem – chytruskiem i powiedz sobie: Jestem na studiach i wyciągnę z nich wszystko, co możliwe! Nie będę płacić za dodatkowe szkolenia w późniejszym życiu, bo wyciągnę pokłady wiedzy od moich wykładowców! Huehue!

 

 

Jak notować, żeby dużo wynieść z zajęć?

 

 

Mam nadzieję, że już jarasz się na następne zajęcia! Napisałam, że nie będziesz robić tradycyjnych notatek, ale nie oznacza to, że nie będziesz wcale notować! Mam dla Ciebie 2 propozycje notatek, które możesz prowadzić podczas zajęć.

 

 

1. Notatki selektywne.

 

 

To notatki nastawione na cel. Twoim celem jest, jak najwięcej wynieść z zajęć, tak? Osiągniesz go porzez ciekawość i pytania. Pierwszą rzeczą, jaką powinieneś więc zapisać będą właśnie pytania. Może nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale zapisując: Dlaczego Napoleon chciał zająć tereny włoskie? Tak naprawdę utrwalasz w sobie już informację, że Napoleon podbił Włochy. Brakuje jeszcze dat, ale spokojnie!

 

 

Twoim celem może być też zadanie wartościowego pytania lub wygłoszenie ciekawego komentarza. Wtedy Twój umysł nastawiony jest na zbieranie informacji do tego przydatnych. Szczególnie praktyczne jest wygłoszenie komentarza. Może dziwnie się czujesz tak po prostu komentując wykład. Nie jest to zbyt popularne w naszej kulturze. Od najmłodszych lat uczy się nas, że nauczyciel wie wszystko najlepiej i nie warto się odzywać. W innych krajach, np. Niemczech studenci chętnie wyrażają swoją opinię i zadają pytania. Jeżeli wstydzisz się wygłosić swój komentarz do zajęć, to chociaż nastaw się tak, jakbyś miał to zrobić. Możesz podejść do wykładowcy po zajęciach i osobiście coś mu przekazać, jeżeli wstydzisz się robić to przed większą publiką. Przy okazji nabijesz sobie dodatkowych punktów. W ostateczności, gdy obawiasz się nawet rozmowy z prowadzącym, spisz własny komentarz po zajęciach. Stwórz go z zapisków, które zebrałeś podczas wykładu i nie zapomnij dodać tam własnego zdania. To utrwali dany materiał w Twojej głowie.

 

 

jak najwięcej wynieść z zajęć

 

 

2. Notatki ukierunkowane zainteresowaniami.

 

 

To jeszce bardziej luzacka forma działania. Opiera się na relaksie i na „nic nie muszę“. Sam możesz się zdziwić, ile zapamiętasz z zajęć, gdy pójdziesz na nie kierowany ciekawością i z nastawieniem „ja nic nie muszę“. Będziesz zapisywać tylko to, co uważasz za interesujące. Twoje notatki nie będą miały żadnego celu. Ani celu jakim jest wygłoszenie komentarza ani takiego, jakim jest zebranie informacji potrzebnych do egzaminu. U mnie sprawdziło się to, kiedy jedna z prowadzących oznajmiła, że za samą obecność otrzymujemy już zaliczenie, a potem rozdała nam materiał, którego musimy się nauczyć. Nic nie musiałam. Nie musiałam robić notatek, bo je dostałam. Nie czułam presji, zaliczenia przedmiotu, bo z góry jest uznany za zaliczony. Powiem Ci, że dawno nie wyniosłam tyle z zajęć, co wtedy! Zapamiętałam wszystko tak, jakbym rozmawiała z koleżanką! Sprawdź to! 

 

 


 

 

Ogólnie mówiąc, chciałam tym wpisem przekazać, że najwięcej wyniesiesz z zajęć, jeżeli zmienisz swoje nastwienie do nich. Jeżeli nie będzie to: bo muszę, a bo chcę. Nie: bo trzeba zaliczyć, a bo mnie to ciekawi. Kombinuj i stawiaj siebie w nietypowych sytuacjach. Poczuj się, jakby to znajomy opowiadał Ci ciekawą historię. Nastaw się na ciekawość. Pytaj. Pytaj w myślach, pytaj na głos. Stwórz kontekst w swojej głowie i zahacz tę wiedzę o coś, co już wiesz. Ekscytuj się tym, emocjonuj. Gdy połączysz wiedzę z emocjami już jej nie zapomnisz. Potem wszystko powtórz w domu. Tak jak robiłeś to podczas Miesiąca Systematycznej Nauki. Jeżeli utrzymasz odpowiednie nastawienie podczas zajęć, to powtórki będą łatwiejsze!

 

 

I mam jeszcze jedną propozycję dla Ciebie! Zapisz się na nową, znacznie poszerzoną edycję Sesyjnego Poradnika. Dzisiaj oficjalnie otwieram zapisy na listę oczekujących. Dla subskrybentów Studenckiego Blueslettera, którzy zapiszą się przed startem Poradnika przygotowałam dodatkową niespodziankę! :) Chcę, żeby na tej liście znalazły się osoby, które serio uważają, że chcą wziąć udział w Sesyjnym Poradniku i takie zapraszam.

 

 

Czekam na Sesyjny Poradnik! <3

* indicates required




 

 

To pamiętaj o swoim eksperymencie na najbliższych zajęciach, a potem koniecznie opowiedz mi o swoich spostrzeżeniach!

Do następnego czytania!

Ania

 

Bibliografia

  • Świetny post, wykorzystam rady na zajęciach za tydzień :)

  • Ola Ł

    Kiedy miałam rok przerwy od matury a studiami, to poszłam do szkoły policealnej(no bo jak to tak zrezygnować ze zniżki uczniowskiej?:D), ale na kierunek, który mi się w miarę podobał – informatyka. Kompletne olśnienie. Coś zupełnie innego niż w liceum. To co ktoś mówił… mnie interesowało. Wiedziałam, że jestem tu dla siebie, a nie bo muszę. Też próbuję robić notatki takie zgrupowane, a nie każda informacja zapisana sobie ot tak, bo tak została wypowiedziana. Nie zapisuje wszystkich słów, bo to bez sens. Ale przypomniałaś mi o tym, aby jeszcze spróbować się zaciekawić… czasem to tak po prostu nie da rady… :D. Masz rację – ludzie boją się zapytać. Może też dlatego, że akurat jedna z pań na moich studiach, prędzej opieprzy że tego nie wiesz… Ale trzeba uważać na takich po prostu.

    • Oj no niestety są tacy. Ja po prostu zakładam, że to oni mają złe metody nauczania i się nie przejmuję. Ale fajnie, że Ci się przypomniała ta metoda, miłego praktykowania. :D

  • Świetny wpis i przesłanie! :)
    Dawid

  • Pingback: Jak wywrzeć pozytywne wrażenie podczas zajęć? - Blue Kangaroo()

  • To wprowadzenie, żeby nie robić notatek mnie zszokował początkowo. Jako, że najlepiej rozumiem swoje notatki, to dla mnie nawet dzień takiego eksperymentu wydaje się abstrakcyjny. :)

    • No i o to chodzi w eksperymentach! Żeby próbować nowych rzeczy.;) Koleżanki na pewno Cię za ten jeden dzień wspomogą a sama pod koniec dnia sprawdzisz, ile zapamiętałaś z zajęć. :)

      • Nie wiem czy jestem na tyle odważna.

  • Ojjjjj, przydadzą mi się te rady! Ja już zapomniałam jak się uczyć!!!!!! :(

  • Świetne porady ;)

  • Adri Jaworska

    Eh, ale niestety nie zawsze to się sprawdza( czasami są tacy wykładowcy, którzy wymagają szczegóły, niepotrzebne do naszych celów i nawet zapamiętywania:/ co wtedy robić?

    • Sprawdzać, czy to, czego wymagają jest zgodne z sylabusem. Albo po prostu na tych przedmiotach notować skrupulatniej lub też np. dogadać się z koleżanką, że raz jedna robi dokładne notatki a druga np. korzysta z zajęć wg. powyższych zasad. I tak na zmianę. :)

  • To „nic nie muszę” się sprawdza, mam w tym semestrze przedmiot, z którego będę miała przepisaną ocenę (dokładnie ten sam materiał, w znacznie większej liczbie godzin realizowałam na poprzednich studiach). Chodzę na te wykłady, ponieważ są w środku. I o dziwo wiele z nich zapamiętuję, mimo że w trakcie czytam książki i nie zapisuję nic :D Ale to zadawanie pytań przetestuję dziś wieczorem na przedmiocie, który niekoniecznie mnie pasjonuje :)

    • No właśnie! Więc jesteś żywym przykładem na to, że to się sprawdza! Super, że o tym napisałaś. :) Karolina, jak było wtedy na zajęciach wieczorem? Zadawałaś pytania? Pomogło?

  • Jako przyszły edytor wybieram szeryfowe :D Chociaż sama ich nie używam, zdrajca jeden, ale Ty piszesz z inną interlinią i chyba mniejszymi literami, więc myślę że w tym przypadku szeryfy są niezbędne.
    Co do samego tekstu… Bardzo możliwe, że Twoje porady komuś pomogą, ale tym kimś nie jestem ja. Mam fatalną pamięć, więc każdy wykład to dla mnie głównie czas na robienie bardzo szczegółowych notatek. Nie uczę się potem tego wszystkiego, tylko tego, co ważne, ale jeżeli czegoś nie zapiszę, na pewno zginie w mrokach pamięci. Wolę nie ryzykować. Poza tym wszystkie przedmioty, na które chodzę, są interesujące i zgodne z moimi zainteresowaniami, w końcu studiuję swoje hobby, i nie wyobrażam sobie, że bym miała nie słuchać uważnie na wykładach :D

    • Dzięki za wypowiedź, potrzebowałam opinii z zewnątrz. ;D To jest fajne, że trafiłaś ze studiami w swoje gusta. Ewentualnie możesz zrobić jednodniowy eksperyment i poprosić kogoś o notatki, a samej spróbować nie notować wszystkiego. Chociaż może faktycznie tego nie potrzebujesz. :)

  • Opowieść mojej nauczycielki biologii:
    Jako studenci nie chodziliśmy na wykłady, tylko na piwo. Gdy zaczęła zbliżać się sesja, poszliśmy do Kasi, która z nami nie chodziła – musiała więc być na wykładach. Prosimy ją o zeszyty, ona nam daje notatki. Z większości przedmiotów po kilka zeszytów dość grubych, a z fizjologii roślin – szesnastokartkowy, zapisany do połowy.
    – To na pewno jest wszystko z fizjologii roślin?
    – Tak.
    – Ale dlaczego tak mało?
    – Zapisuję tylko to, czego nie wiem.

    Zasada aż się prosi, by ją stosować :)

  • Bee

    Ja przed przerwą świąteczną już nie zdążę przetestować, laryngologia i medycyna sądowa to zdecydowanie nie są rzeczy, które mnie interesują. :) Poza tym u mnie słabo się sprawdzają notatki z zajęć, bo na egzaminach i tak są pytania stricte podręcznikowe. :(

    • monika

      Medycyna sądowa? Zazdroszczę :(

    • Czyli w sumie możesz sprawdzać ten sposób do woli, bo i tak większość wiedzy wynosisz z książek, jeżeli dobrze Cię zrozumiałam? :)

  • Największym problemem jest właśnie zainteresowanie się przedmiotem. Ilość zbędnych i nudnych informacji na moim kierunku jest tak ogromna, że czasami ciężko zainteresować się np. doktrynami polityczno- prawnymi, w momencie w którym ani trochę nie są w obrębie zainteresowań. Ale cóż- tak chyba jest na każdym kierunku, więc grunt to dobre nastawienie ;)

    • Chyba zawsze jest tak, że mamy przedmioty, które bardziej nas interesują i takie, które mniej. No cóż nie można mieć wszystkiego. :D

  • Jak ktoś zauważył, to w tekście użyłam różnych fontów. Chciałam zapytać, który się lepiej czyta? Piszecie mi w ankietach, że ten blog taki ładny, to chciałabym, żeby był jeszcze ładniejszy. ;D

    • Widzę chyba jeden szeryfowy (albo więcej?) i jeden bezszeryfowy, szeryfowe u mnie zawsze wygrywają.

    • Nicole

      Moim zdaniem zdecydowanie łatwiej czyta się czcionkę z końca postu. Calibri? Nie ma tak ostrych końców, jest „miękka”, ładniejsza i nie męczy tak oczu :)
      Bardzo ciekawa rada, spróbuję wypróbować tę metodę :) Niestety nie da się jej zastosować na wszystkich wykładach. Mam jeden taki wykład, na którym liczy się każde słowo i nienotowanie byłoby samobójstwem.

      • Dziękuję za opinię, potrzebowałam jej. Nicole, jasne, że się nie da. Każdy dopasowuje zawsze zdobytą wiedzę do własnych potrzeb. Jestem ciekawa, jak sprawdzi się u Ciebie ta metoda. Daj znać! :)

    • Ja wolę bezszeryfowe i koniec tekstu zdecydowanie łatwiej mi się czytało.
      Krój czcionki robi w moim przypadku różnicę, zwłaszcza po kilku godzinach przed ekranem. Z powodu szeryfowej czcionki m.in. bloga M. Hyatta czytam zawsze w aplikacji pocket, gdzie mogę ją zmodyfikować. ;)
      Dawid