fbpx

Dziwny, ale skuteczny sposób czytania książek – break reading?

czytania

Jeszcze niedawno wydawało mi się, że to, co zaraz opiszę jest straaaasznie słabe i że chyba coś ze mną nie tak! Próbowałam z tym walczyć, ale z czasem uzmysłowiłam sobie, co ja w ogóle robię. Walczyłam z czymś, tylko dlatego, że odzywała się we mnie cholerna perfekcjonistka. Serio myślałam, że wyplewiłam ją już z siebie ładnych parę lat temu, ale ona wciąż siedzi ukryta w różnistych zakamarkach mojego życia. Siedziała i w książkach, ale została zdemaskowana i na szczęście usunięta.

 

 

Co to za dziwna metoda czytania książek?

 

 

czytania

 

 

Wyrywkowo. Nie potrafię inaczej. Mam manię oszczędzania czasu. Nudzę się, gdy jestem zarzucana faktami, które już znam. Szukam inspiracji. W ciągu miesiąca potrafię zacząć 15 różnych książek i żadnej nie skończyć. Zmieniam je, gdy najdzie mnie ochota. Przechodzę z jednej na drugą, gdy zmienia się mój nastrój i potrzeby. Gdy akurat chcę dowiedzieć się czegoś na dany temat, to wskoczę w rozdział, który o tym prawi, a potem pożegnam się z tą książką na 2 tygodnie, może i na miesiąc. Mój perfekcjonizm nie potrafił tego zrozumieć. Przecież powinnam czytać wszystko od deski do deski. Najpierw skończyć jedną, potem zacząć drugą. Bo w końcu Getting things done i Obudź w sobie olbrzyma, a później miej Miracle Morning. W takich wersjach językowych zabierałam się za te książki, ale nigdy ich nie skończyłam. Break reading? To tylko wymyślona przeze mnie nazwa robocza. Wiadomo, jak udowodnił mi bullet journal, kto nazywa ten wygrywa. Walkę o bycie twórcą czegokolwiek. :D

 

 

 

Jakie zalety ma metoda „break reading”?

 

 

  1. Dzięki mojemu dziwnemu sposobowi czytania książek wyciągam z nich to, co najlepsze. To, czego akurat najbardziej potrzebuję, by się rozwijać.
  2. Innym plusem tej metody jest fakt, że gdy tak lawiruję pomiędzy książkami, to mam czas na dokładne ich przemyślenie i na wprowadzenie w życie tego, czego się dopiero nauczyłam. Gdy chciałam przeczytać książkę jak najszybciej, nie miałam czasu na „przetrawienie” treści zawartych w konkretnych rozdziałach. Po prostu mi ulatywały. To jest coś, co przemawiało do mnie już w idei slow reading, o której pisałam przecież na blogu. Jeżeli nie wiesz, o co w tym chodzi to zapraszam tutaj: Slow reading. Kolejna moda czy sensowna idea?

 

 

 

czytania

 

 

Co blokowało mnie przed słuchaniem swojej intuicji?

 

 

Strach, że coś mnie ominie, był drugą po perfekcjonizmie rzeczą, którą musiałam sobie najpierw uzmysłowić, by następnie się jej pozbyć. Zrozumiałam, że to książka jest dla mnie, a nie ja dla książki. To tylko przedmiot, którego mam odpowiednio użyć, by mi pomógł. Nie lubię tworzenia sobie problemów, a sama je robiłam uważając, że książkę trzeba skończyć. Bo tak. Bo koniec i kropka. Jeżeli coś Ci już nie służy, to zdrowym jest odstawienie tego. Książka spełniła już swoją misję, teraz lepiej zająć się działaniem.

 

 

Myślałam też, że to problemy z koncentracją, ale tu wcale nie o to chodzi. Powieść potrafię pochłonąć bez wychodzenia z pokoju i nawet bez zaglądania na Insta! (Swoją drogą na mojego warto zajrzeć. @blue.kangaroo Uważam, że robię ciekawe i śmieszne Stories! :D) Taki sposób czytania dotyczy głownie poradników, książek popularnonaukowych, o zdrowym żywieniu itp. To z nich czerpię wiedzę. Nie są specjalną rozrywką, bo nie ukrywajmy, żeby napisać poradnik nie trzeba mieć talentu pisarskiego. Nie czyta się więc ich dla samego czytania, dla wybitnie skomponowanych ze sobą słów. Czyta się je dla wiedzy. Po jej zdobyciu można się z nimi pożegnać, nawet jeżeli nastąpi to już po kilku rozdziałach.

 

 

czytania

 

 

Jestem ciekawa, czy znajdą się osoby, które mają podobną metodę czytania. A może jest tu ktoś, kto również czuje się źle z tym skakaniem po książkach tak, jak ja kiedyś? Urwanie się z łańcucha perfekcjonizmu bardzo pomaga, polecam!

 

 

PS Zalał mnie potop wiadomości od Was na temat fajnych okazji bankowych. Uznałam, że nie będę dla każdej promocji pisać osobnego tekstu, a stworzę po prostu oddzielną zakładkę na blogu z takimi okazjami. Na pewno będę o tym informować. Jeżeli chcesz podreperować swój budżet po wakacjach lub zrobić darmowe zakupy w kilku sklepach do dołącz do Studenckiego Blueslettera, a ja wyślę Ci wiadomość, gdy zakładka z okazjami na blogu będzie gotowa.

 

 

Chcę otrzymać informację o nowej zakładce z super okazjami!





 

Do następnego czytania!

Ania

100 PLN zniżki na AIRBNB

Wskocz na Facebooka

Studencka grupa wsparcia

Close Menu
×

Koszyk