Ile kosztuje Erasmus i jak to zrobiłam, że jeszcze na nim zarobiłam.

Obie­ca­łam Wam Q&A doty­czą­ce wyjaz­du na Era­smu­sa, jed­nak za każ­dym razem, gdy zaczy­na­łam je pisać, nie potra­fi­łam upchnąć swo­ich wypo­wie­dzi w krót­kich aka­pi­tach i ten, jak­że mod­ny pomysł na Q&A zarzu­ci­łam i posta­no­wi­łam odpo­wie­dzieć na Wasze pyta­nia w kil­ku wpi­sach. Na począt­ku pod­kre­ślę, że ten post jest o tym, ile kosz­tu­je Era­smus we Wło­szech, a w dodat­ku połu­dnio­wych. Ci z Was, któ­rzy wybie­ra­ją się do Rzy­mu, Medio­la­nu bądź Flo­ren­cji muszą liczyć się z wyż­szy­mi staw­ka­mi, bo połu­dnie jest z regu­ły tań­sze. Ci nato­miast, któ­rzy wybie­ra­ją się na Sycy­lię będą mogli wydać na Era­smu­sie mniej niż ja.

 

 

Ile kosztuje Erasmus?

 

 

1. Pierw­sze kosz­ta: czas i cier­pli­wość.

 

 

Nim przej­dę do pie­nię­dzy, to może powiem tyl­ko, że Era­smus kosz­tu­je też tro­chę cza­su i cier­pli­wo­ści. Zaraz po przy­jeź­dzie na Era­smu­sa przy­go­to­wa­łam listę rze­czy do zro­bie­nia przed wyjaz­dem i wrzu­ci­łam ją na blo­ga. Korzy­sta­jąc z niej może­cie zaosz­czę­dzić duuuużo z powyż­szych, bo napraw­dę nie jest to takie strasz­ne jak mówią! Na szczę­ście cała ini­cja­ty­wa jest zupeł­nie dar­mo­wa. Nie ma żad­nych opłat wstęp­nych ani skła­dek. Biu­ra Era­smu­sa poma­ga­ją nam też zupeł­nie za free, dla­te­go kochaj­cie cier­pli­wość swo­ich Pań z biu­ra. Ja po pol­skiej stro­nie tra­fi­łam na świet­nych ludzi. Po wło­skiej tra­fi­łam na Wło­chów. Też świet­nych, ale jed­nak Wło­chów. Co kosz­to­wa­ło mnie odro­bi­nę owej cier­pli­wo­ści.

 

 

2. Bilet.

 

Gdy już prze­brną­łeś przez for­mal­no­ści czas na zakup bile­tu. Mój kosz­to­wał zale­d­wie 79 PLN plus 140 PLN za bagaż. Lecia­łam oczy­wi­ście Wiz­za­irem do Neapo­lu, no bo czym innym ma lecieć stu­dent na Era­smu­sa. Bilet zare­zer­wo­wa­łam 2 mie­sią­ce wcze­śniej stąd też ta cena. Może się tak zda­rzyć, że Twój bilet podej­dzie i pod 800 zło­tych. Naj­le­piej zapła­cić za nie­go wcze­śniej i nie pomniej­szać sobie kwo­ty dostęp­nej na Era­smu­sie o jego koszt. Przed wyjaz­dem jest dużo cza­su na oszczę­dza­nie!

 

 

Po przy­lo­cie miesz­ka­li­śmy 3 dni w hote­lu. Wiem, że to dość nie­ty­po­we, bo zazwy­czaj Era­smu­si wyszu­ku­ją sobie miesz­ka­nia wcze­śniej, jed­nak w Saler­no wyglą­da to tak, że podob­no nie war­to ufać Wło­chom i orga­ni­za­cje takie jak AEGEE i ESN poma­ga­ją zna­leźć Ci miesz­ka­nie na począt­ku Two­je­go poby­tu.

 

 

ile kosztuje erasmus

Mój widok z okna każ­de­go dnia! <3

 

 

3. Planer wydatków.

 

 

Już w miesz­ka­niu zaję­li­śmy się przy­go­to­wa­niem plan­ne­ra wydat­ków. I gorą­co pole­cam zro­bić to każ­de­mu wyjeż­dża­ją­ce­mu na Era­smu­sa! Wyglą­da to tak:

  1. Liczysz, ile łącz­nie pie­nię­dzy na mie­siąc masz do wyda­nia.
  2. Odej­mu­jesz od tego koszt miesz­ka­nia.
  3. Odej­mu­jesz od tego koszt bile­tu mie­sięcz­ne­go.
  4. Odej­mu­jesz inne kosz­ta, któ­re wiesz, że będziesz pła­cić co mie­siąc.
  5. Dzie­lisz to, co Ci zosta­ło przez ilość mie­się­cy, któ­re spę­dzisz na Era­smu­sie.
  6. Dzie­lisz to przez 30 i już wiesz, ile pie­nię­dzy możesz wydać na dzień.

 

 

Jeże­li wiesz, że Two­je sty­pen­dium będzie niskie, to dobrze było­by takie przy­bli­żo­ne obli­cze­nia zro­bić przed wyjaz­dem. Będziesz wte­dy wie­dział, ile wła­snych oszczęd­no­ści musisz uzbie­rać, by dobrze bawić się na Era­smu­sie. Możesz też pra­co­wać na miej­scu. Wie­lu stu­den­tów tak robi.

 

 

4. Czy za kwotę dofinansowania można się utrzymać?

 

 

Róż­nie to bywa. Ja mogłam to zro­bić. Wiem, że kie­dyś dofi­nan­so­wa­nia do wyjaz­dów były dużo niż­sze. Teraz jadąc do Włoch otrzy­mu­je­my 500 euro oraz dodat­ko­we 200, jeże­li pobie­ra­my sty­pen­dium socjal­ne. Ja mia­łam jed­nak swo­je oszczęd­no­ści, któ­re zbie­ra­łam przez cały wcze­śniej­szy semestr. Mimo tego, że bar­dzo dużo podró­żo­wa­łam i nie jadłam jak typo­wy stu­dent uda­ło mi się na Era­smu­sie nawet zaosz­czę­dzić! Moje szczę­ście wyni­ka­ło też z tego, że miesz­ka­łam w jed­nym poko­ju z O. więc miesz­ka­nie wycho­dzi­ło nas 190 euro na gło­wę. To bar­dzo mało. Poje­dyn­cze poko­je kosz­to­wa­ły w Saler­no od 200 do 300 euro. To, że jesz­cze zaro­bi­łam na Era­smu­sie sta­ło się zupeł­nie przez przy­pa­dek. Po pro­stu pod­czas poby­tu w Saler­no spły­wa­ły do mnie środ­ki w zło­tów­kach np. ze sty­pen­dium, któ­rych nie wyda­wa­łam i tak uzbie­ra­ły się oszczęd­no­ści. Cie­ka­we, czy powtó­rzę to na następ­nym Era­smu­sie. ;)

Inne wydatki:

  • inter­net: 4 euro/miesiąc
  • kau­cja 190 euro (zwrot­na)
  • media: prąd i gaz 40 euro/ 3 mies.
  • śmie­ci i woda 200 euro/os/5 mie­się­cy — płat­ne z góry
  • impre­zy: 10 euro/ impre­za
  • bilet mie­sięcz­ny: 27,5 euro/ mie­siąc

jedze­nie: 80 euro/tydzień (dla dwóch) ale da się taniej! My nie jedli­śmy prak­tycz­nie chle­ba. Nasze śnia­da­nia to same owo­ce. Obia­dy — warzy­wa. Wia­do­mo, że takie odży­wia­nie jest ciut droż­sze.

  • chleb o,20–0,30€ / mały boche­nek
  • Maka­ron — 0.60€/ pacz­ka 500gr.
  • ryż — o,69 €/ 0,5 kg
  • pas­sa­ta pomi­do­ro­wa 0,60€/ litr
  • oli­wa z oli­wek extra vir­gin 3,5 — 7€/ litr
  • mle­ko 0,80€/ litr
  • moz­za­rel­la z mle­ka bawo­ła — 3,15 €/ 250 gr.
  • płat­ki owsia­ne 2 €/ 500 gr (ale bywa­ło i tak, że zapła­ci­łam 4 euro.)
  • bana­ny — 1€/ kg na tar­gu!
  • tru­skaw­ki 2€/ 250 gr
  • poma­rań­cze 1€/ kg
  • cytry­ny 1,5€/ kg
  • pomi­do­ry 1–2 €/kg

Ale już np. pro­duk­ty bez­glu­te­no­we czy bez lak­to­zy są dużo droż­sze:

  • mle­ko ryżo­we — 2,30 €
  • mle­ko sojo­we — 2 €
  • maka­ron bez­glu­te­no­wy 2,5 €/250 gr
  • mąka bez­glu­te­no­wa — 3 €/ 0,5 kg
  • mąka ryżo­wa 2 €/ o,5 kg
  • 4 ham­bur­ge­ry wegań­skie — 4 €

ile kosztuje erasmus

 

 

5. Ile powinno kosztować jedzenie w knajpach (tzn. ceny nie pod turystów):

 

 

  • mar­ghe­ri­ta — 3–6 € — Jak kosz­tu­je 7–10 to zdzier­stwo. ;D
  • lody — 1,5 — 2,5 € za dwie “gał­ki” inna por­cja się dla mnie nie liczy.
  • spa­ghet­ti — 5–8 €
  • pani­ni (czy­li wło­ski fast food) — 2,5–3,5 €
  • sałat­ki 6–12 € w zależ­no­ści od skła­du
  • espres­so — 0,90 — 1,20 €
  • cap­pu­ci­no — 1 — 2 €
  • caf­fe lat­te — 1,50 -2 €
  • cro­is­sant — 0,8 — 1,2 €
  • muf­fin 1,5 — 2
  • słod­ko­ści ogól­nie 1 -3 €

 

 

To tyle z naj­waż­niej­szych pro­duk­tów. Teraz żału­ję, że nie napi­sa­łam tego tek­stu od razu po powro­cie, bo wie­lu cen już nie pamię­tam. Cho­ciaż w sumie mogę je uzu­peł­nić pod­czas moje­go dru­gie­go poby­tu w Saler­no!

 

 

6. Koszt podróżowania

 

 

Nie pro­wa­dzi­łam osob­ne­go budże­tu poświę­co­ne­go podró­żom, dla­te­go opi­szę, jak to robi­łam. Zaraz po przy­jeź­dzie wyszu­ka­łam faj­ne ofer­ty prze­lo­tów na Sycy­lię i Mal­tę. Zare­zer­wo­wa­łam je jakoś w poło­wie lute­go, a w kwiet­niu i maju lecie­li­śmy. Rezer­wo­wa­łam noc­le­gi tyl­ko na AIRBNB. Daw­no już nie spa­łam ina­czej, bo tak jest po pro­stu naj­ta­niej i naj­cie­ka­wiej. Reje­stru­jąc się z moje­go lin­ka macie 20 jur­ków na pierw­szą podróż, pamię­ta­cie? ;) Gdy tra­fi­ła się oka­zja bile­tów do Rzy­mu za 25 cen­tów nie waha­łam się ani chwi­li! Korzy­sta­łam wła­śnie z takich pro­mo­cji. Zwie­dza­łam oko­li­cę pod­czas wycie­czek orga­ni­zo­wa­nych przez ESN i wypy­ty­wa­łam Wło­chów o naj­tań­sze opcje zwie­dza­nia. Nie jeź­dzi­łam jed­nak na wyciecz­ki, któ­re były orga­ni­zo­wa­ne w dal­sze tere­ny Włoch, bo były one po pro­stu dro­gie i w dodat­ku pole­ga­ły głów­nie na piciu alko­ho­lu. Np. wyciecz­ka do Wene­cji kosz­to­wa­ła 260 euro, a ja za tę kwo­tę zro­bi­łam tour po całej Ita­lii. Kie­ro­wa­łam się moimi zasa­da­mi tanie­go podró­żo­wa­nia.

 

 

ile kosztuje erasmus

 

 

Dłu­gi wyszedł ten wpis, ale to przez te wszyst­kie wyli­cze­nia. Mam nadzie­je, że pomo­że to oso­bom wybie­ra­ją­cym się na Era­smu­sa, a szcze­gól­nie tym, któ­re jadą do Włoch, w okre­śle­niu budże­tu i roze­zna­niu się. Jeże­li o czymś zapo­mnia­łam, to śmia­ło pytaj­cie w komen­ta­rzach. Może­cie zada­wać też inne pyta­nia zwią­za­ne z wyjaz­dem, odpo­wiem w kolej­nych wpi­sach. Era­smus może kosz­to­wać dużo, jeże­li nie potra­fi­my kon­tro­lo­wać swo­ich wydat­ków. Moż­na zro­bić to jed­nak spryt­nie i jesz­cze na tym zyskać. Nie zawsze jest to jed­nak moż­li­we, dla­te­go przed wyjaz­dem dobrze jest obli­czyć sobie śred­ni dzien­ny budżet, a potem po pro­stu dozbie­rać na nie­go.

 

 

Do następ­ne­go czy­ta­nia!

Ania

 

 

  • Kasia

    A ja mam pyta­nie z innej becz­ki, czy będąc na Era­smu­sie języ­kiem wykła­do­wym był wło­ski, czy angiel­ski? ;)

  • Patry­cja Bon­czew­ska

    Świet­na przy­go­da!

  • Patry­cja

    WOW sama byłam na Era­smu­sie ‚ale mój to kom­plet­nie ina­czej wyglą­dał; o Gdy byłam w 3 kla­sie tech­ni­kum musia­łam zdać test z angiel­skie­go i zawo­do­we­go oraz roz­mo­wę po angiel­sku ‚a kie­dy się dosta­łam uczy­li­śmy się hisz­pań­skie­go . Mój Era­smus trwał mie­siąc tyl­ko lecz uda­ło się poje­chać kie­dy jest naj­pięk­niej­sza pogo­da. Wpła­ta wła­sna u mnie wyglą­da­ła tak ‚że musia­łam sobie kupić jakieś kie­szon­ko­we , ubra­nia i wia­do­mo che­mię ‚a tak wszyst­ko ‚ale wszyst­ko( jedze­nie, bilet , ubez­pie­cze­nie czy kar­tę na auto­bu­sy) już dosta­li­śmy. Oczy­wi­ście w cią­gu mie­sią­ca mia­łam 4 wyciecz­ki (nawet do Gibral­ta­ru- gorą­co pole­cam bo zako­cha­łam się w tym miej­scu). Tro­chę się zdzi­wi­łam ‚że są róż­ne for­my tego same­go pro­gra­mu.

    Pole­cam ser­decz­nie <3

    • Patry­cja

      I zapo­mnia­łam ‚że tak­że dosta­wa­łam kie­szon­ko­we co tydzień po 50 euro tyl­ko.

    • Tak, duuuużo się pozmie­nia­ło z Era­smu­sem. Tyl­ko nie wie­dzia­łam, że już w tech­ni­kum trze­ba było się rekru­to­wać! Jak to moż­li­we? Prze­cież nie byłaś jesz­cze stu­dent­ką żad­nej uczel­ni. Nigdy nie sły­sza­łam o tej for­mie pro­gra­mu Era­smus, na pew­no to nie był inny pro­gram? :)

  • Mal­wi­na

    Dwa tygo­dnie temu zaczę­łam swo­je­go Era­smu­sa — co praw­da ” tyl­ko” na Sło­wa­cji. Mam apa­rat orto­don­ty­czy i po popro­stu nie było­by mnie stac na lata­nie do domu co 2 mie­sią­ce. A zawsze marzy­łam o Hisz­pa­nii…
    Do tego prak­tycz­nie wszyst­kie przed­mio­ty mam po sło­wac­ku i miesz­kam z polka­mi, więc zamiast uczyc się angiel­skie­go popra­wie tyl­ko sło­wac­ki :D

  • Zacznę od tego, że Era­smus to była jed­na z naj­lep­szych decy­zji na stu­diach i każ­de­mu pole­cam, nawet jeśli ma się takie przy­go­dy jak ja po przy­jeź­dzie do Pol­ski. Wła­śnie cier­pli­wość była mi naj­bar­dziej potrzeb­na po powro­cie do Pol­ski, bo pani koor­dy­na­tor Era­smu­sa z dzie­ka­na­tu mia­ła focha na cały świat i była lek­ko roz­trze­pa­na. W sumie może to wina moje­go wydzia­łu, bo mój chło­pak nie miał takich przy­gód u sie­bie na uczel­ni (ale też fakt, że on nie stu­dio­wał w Pol­sce). Mogło­by się wyda­wać, że Era­smus w Niem­czech będzie dro­gi i będę do nie­go dopła­cać, ale nie. No dobrze, nie cho­dzi­łam na słyn­ne era­smu­so­we impre­zy, a na impre­zy w klu­bach alter­na­tyw­nych za wej­ście po 5 euro. Ale nie dość, że pozwie­dza­łam (wypad do Por­to), parę epic­kich kon­cer­tów (Snow Patrol, Bob Dylan etc), kupi­łam rower, któ­ry mi potem zaiwa­ni­li spod aka­de­mi­ka, to jesz­cze mi coś zosta­ło. Tak­że teraz każ­de­mu, w tym moim stu­den­tom pole­cam wyjazd na Era­smu­sa.

    • O pro­szę! No to nie­źle, widzę, że nie jestem wyjąt­kiem w tej kwe­stii. U mnie na wydzia­le wszyst­kie spra­wy zała­twia­ło się super, więc po pro­stu mia­łaś pecha. :(

  • Nie wiem, jak to wyglą­da we Wło­szech, ale sama będąc na Era­smu­sie w Walen­cji korzy­sta­łam na całe­go z sie­ci rower­ków miej­skich. To koszt ok 28euro za cały rok(!), zupeł­nie prze­sta­łam się mar­twić bile­ta­mi mie­sięcz­ny­mi :) Jasne, nie zawsze było to naj­lep­sze roz­wią­za­nie, zwłasz­cza, jak padał deszcz, a na mojej sta­cji nie było wol­ne­go miej­sca… ale ! pocie­szam się, że może to dzię­ki Walen­bi­ci do Pol­ski nie wró­ci­łam z kolej­ny­mi kilo­gra­ma­mi nad­wa­gi :D

  • msy­gi­dus

    rany dziew­czy­no, uwiel­biam Two­je­go blo­ga. Co praw­da stu­dent­ką zosta­nę dopie­ro za parę dni, ale Two­je wpi­sy są mi jakoś zawsze bli­skie i roz­wie­wa­ją wie­le moich wąt­pli­wo­ści. cza­sem gdy mam zły dzień kli­kam >roz­wój oso­bi­sty i dre­am mode on :P

    dzię­ki, że jesteś i piszesz.

    • Dzię­ku­ję, że to napi­sa­łaś. W więk­szo­ści przy­pad­ków widzę tyl­ko licz­by, któ­re zaglą­da­ją na blo­ga, a Ty jesteś praw­dzi­wa. Dzię­ku­ję.

  • Przed­się­bior­cza Ania! <3 Super :)

  • Ja w trak­cie era­smu­sa pra­co­wa­łam — przez pół roku byłam au pair, ostat­nie mie­sią­ce taką miesz­ka­ją­cą w domu — więc zaro­bi­łam napraw­dę spo­ro. Ale byłam też we Fran­cji, gdzie było dużo ulg i dopłat dla zagra­nicz­nych stu­den­tów (co poma­ga­ło rów­no­wa­żyć wyso­kie ceny).

    • Ooo, ale cza­do­wo Ci się uda­ło! Nie musia­łaś pono­sić kosz­tów za miesz­ka­nie i do tego jesz­cze doszły dofi­nan­so­wa­nia. Widzę, ze dobra z Cie­bie biz­ne­swo­men :D

  • Łał, wszyst­ko naj­waż­niej­sze w jed­nym wpi­sie — suuuper! :)

  • Faj­ne pod­su­mo­wa­nie. Powiem Ci, że dopie­ro mam peł­niej­sze porów­na­nie jakie kosz­ty cze­ka­ją na mnie. Sama lecę na Era­smu­sa w stycz­niu ale kosz­ty już mnie prze­ra­ża­ją więc powo­li odkła­dam kasę. No cóż w Sztok­hol­mie sam bilet mie­sięcz­ny to wyda­tek rzę­du 800 koron (400 zł!) a cena wyna­ję­cia poko­ju to 1500 zł.

    • Wiem! Skan­dy­na­wia jest bar­dzo dro­ga, to zupeł­nie inna baj­ka niż resz­ta Euro­py. A dofi­nan­so­wa­nie też 500 euro?

      • Tak, dokład­nie.

        • Lip­ka. :( No nic, pozo­sta­je mi tyl­ko życzyć uda­nej zaba­wy na Era­smu­sie. :D

          • Dzię­ku­ję :*

            • Nats

              Ja jestem w Sztok­hol­mie, przy­je­cha­lam jako Era­smus, ale zosta­lam na dobre :). Bilet mie­siecz­ny ze zniz­ka stu­denc­ka to 560 SEK, pokoj w aka­de­mi­ku 4000 SEK. Czy­li aku­rat dofi­nan­so­wa­nie Era­smu­sa, kto­re dosta­lam star­czy­lo mi doklad­nie na opla­ce­nie czyn­szu za caly rok plus moze 200 euro eks­tra. Nie­ste­ty, rodzi­ce musie­li mi prze­sy­lac tyle samo pie­nie­dzy ile prze­sy­la­li w Pol­sce, zebym mogla sie nor­mal­nie odzy­wiac czy gdzies wyjsc. Nie­mniej jed­nak zosta­lam, Sztok­holm jest nie­ziem­ski, mam nadzieje,ze Two­ja przy­go­da na Era­smu­sie tutaj,bedzie tak super a moze nawet lep­sza niz moja! Wszyst­kie­go dobre­go!!

  • May

    Ide­al­nie tra­fi­łaś z tek­stem! We wto­rek wyru­szam na pod­bój Ita­lii wła­śnie :) Aku­rat wło­skie ceny mniej-wię­cej znam, ale zain­spi­ro­wa­łaś mnie to zro­bie­nia dokład­ne­go pla­nu wydat­ków. Jesz­cze nie wiem co praw­da, ile będę odda­wać sio­strze za jedze­nie i rachun­ki, ale pozo­sta­łe kosz­ta mogę poli­czyć :)
    Możesz powie­dzieć coś na temat rowe­rów miej­skich we Wło­szech? A może orien­tu­jesz się, w jakiej kwo­cie moż­na kupić kar­net na siłow­nię tak z grub­sza? Wiem, że ceny w zależ­no­ści od regio­nu i pro­mo­cji będą się róż­nić, ale nawet kwo­ty bar­dzo “oko­ło” mnie usa­tys­fak­cjo­nu­ją :)

    • U mnie na uczel­ni moż­na było się zapi­sać na taki “kar­net” i to kosz­to­wa­ło 20 euro mie­sięcz­nie, wcze­śniej trze­ba było zro­bić jakieś bada­nia za 40 euro. O siłow­ni w Saler­no nie sły­sza­łam, bo samo spa­ce­ro­wa­nie po tak pagór­ko­wa­tym tere­nie jest jak tre­ning. ;D Rowe­ry są w dużych mia­stach, ale cen nie­ste­ty nie znam, :(

  • eV

    Ahh, poje­cha­la­bym… Tyl­ko że co zro­bić z rze­cza­mi posia­da­ny­mi w Pol­sce? U mnie nie zmie­ści­ły­by się w naj­więk­szym baga­żu w samo­lo­cie. Raczej musia­ła­bym zafun­do­wać sobie wyna­jem cię­ża­rów­ki, co w przy­pad­ku tyl­ko roku czy pół roku Era­smu­sa mogło­by być skraj­nie nie­opła­cal­ne.

    • Moż­na sprze­dać, oddać, popro­sić kogoś o prze­cho­wa­nie czę­ści? O ile nie jedziesz do środ­ka dżun­gli, to wszyst­ko da się kupić na miej­scu. W każ­dym więk­szym mie­ście jest pchli targ, albo nawet ikea. Są skle­py ze wszyst­kim. Da się to tanio zała­twić. A naj­le­piej wyna­jąć miesz­ka­nie z wypo­sa­że­niem ;) A do życia na Era­smu­sie przez pół roku wca­le nie potrze­ba dwóch szaf ubrań, kom­ple­tu 12szt tale­rzy i soko­wi­rów­ki ;)

      • eV

        Zgła­szasz się na ochot­ni­ka na prze­cho­wa­nie zawar­to­ści śred­niej wiel­ko­ści miesz­ka­nia? Jasne, że te rze­czy nie były­by mi potrzeb­ne tam, ale z powo­du Era­smu­sa nie chcia­ła­bym się pozbyć abso­lut­nie wszyst­kie­go za wyjąt­kiem kil­ku koszu­lek i dwóch par spodni. Rozu­miem modę na mini­ma­lizm ale ja jed­nak lubię książ­ki, lubię pamiąt­ki i lubię mieć kupę ubrań z lum­pek­su, tak aby na każ­dą porę i każ­da oka­zję cokol­wiek było. Napraw­dę sprze­da­ła­byś wszyst­ko co posia­dasz tyl­ko po to aby wyje­chać na rok czy nawet pół roku? Co inne­go wypro­wa­dzać się na sta­łe, wte­dy oczy­wi­ście dobrze jest się pozbyć jak naj­więk­szej licz­by przed­mio­tów.

        • Moż­na zosta­wić je w miesz­ka­niu i popro­sić kogoś, żeby doglą­dał. ;D Chy­ba, że to wynaj­mo­wa­ne miesz­ka­nie, to lepiej zosta­wić rze­czy u rodzi­ny czy zna­jo­mych. A jeże­li cho­dzi tu o więk­sze gaba­ry­ty np. jakieś meble, to ludzie czę­sto wynaj­mu­ją gara­że, za 200–300 PLN moż­na tam skła­do­wać. :)

        • Ja wła­śnie nie mam zbyt wie­lu rze­czy i nie przy­wią­zu­ję się, więc na pew­no łatwiej mi niż Tobie tak po pro­stu wyje­chać. Ale powiem szcze­rze, że takie­go życia nauczy­ły mnie cią­głe wyjaz­dy. Bio­rę ze sobą naj­waż­niej­sze rze­czy, kil­ka koszu­lek, ręcz­nik z mikro­fi­bry, mak­sy­mal­nie dwie pary spodni, jakąś spód­ni­cę czy sukien­kę, coś na wierzch, bie­li­znę na kil­ka dni i mini­mum kosme­ty­ków (mini wer­sje jeśli jadę na kil­ka-kil­ka­na­ście dni albo kupu­ję na miej­scu peł­no­wy­mia­ro­we jeśli jadę na dłu­żej niż 2 tygo­dnie). Spo­koj­nie miesz­czę się w kabi­nów­kę, na week­end bio­rę zwy­kle szkol­ny ple­cak albo paku­ję rze­czy do nor­mal­nej toreb­ki. Spo­ra­dycz­nie zabie­ram więk­szą waliz­kę niż kabi­nów­ka. I kie­dy się prze­pro­wa­dza­łam ostat­nio mia­łam ze sobą dwie waliz­ki i kar­ton z książ­ka­mi. Kie­dyś gro­ma­dzi­łam książ­ki, dziś uwa­żam, że to śred­nio opła­cal­ne eko­no­micz­nie. Zosta­wi­łam tyl­ko te, do któ­rych wra­cam, czy­li kil­ka sztuk. Resz­tę (wy)pożyczam, korzy­stam z wymian i wędru­ją­cych ksią­żek. Gdy­bym wypro­wa­dza­ła się na rok czy pół wzię­ła­bym tyle, ile się zmie­ści w waliz­ce do luku baga­żo­we­go (tyl­ko ciu­chy, buty, kosme­ty­ki i lap­top, może ulu­bio­ny kubek i czyt­nik), a resz­tę kupi­ła na miej­scu. Zdzi­wi­ła­byś się w takiej chwi­li jak mało do życia jest czło­wie­ko­wi potrzeb­ne :) Ja się zdzi­wi­łam, że da się żyć pół roku w aka­de­mi­ku mając jeden: gar­nek, patel­nię, talerz, kubek, misecz­kę i zestaw sztuć­ców. Bez cedza­ka, szklan­ki, tar­ki albo tłucz­ka do mię­sa :)

  • clau­dia

    Raczej kosz­ty , nie kosz­ta :)