Jak uczyć się do matury? Kompleksowy poradnik maturzysty.

Studenci, którzy zdecydowali się kliknąć w ten link pomyśleli zapewne: Ale jak to? Już? I ja tak myślałam, czytając Wasze maile z prośbami o porady na temat tego, jak uczyć się do matury w wakacje. Przypomniałam sobie jednak, że sama, moje maturalne przygotowania rozpoczęłam właśnie latem! Choć z perspektywy czasu wydaje mi się to lekką przesadą, to jednak rozumiem obawy maturzystów. Dlatego zamierzam pomóc Wam w tym tekście. Uspokoję i przygotuję na „najważniejszy egzamin w życiu”.

 

Specjalnie napisałam to w cudzysłowie. Matura to nie jest najważniejszy egzamin w życiu! Nie, nie, nie! Będą ważniejsze. Nie zależnie od tego, jak zdasz maturę, Twoje życie będzie się toczyć dalej . Z perspektywy czasu zobaczysz, że ten egzamin nie miał dużego wpływu na Twoje życie. Owszem, może dostaniesz się dzięki niemu na wymarzone studia. A może się nie dostaniesz., ale zdarzy się coś innego, co doprowadzi Cię do miejsca różniącego się ode tego, które planowałeś, ale kto powiedział, że to miejsce będzie gorsze? Może będziesz w nim tak szczęśliwy, że będziesz jeszcze dziękował za tę słabo zdaną maturę! Kto powiedział, że 30% z matury robi złe życie. Kto powiedział, że 100% z matury robi życie dobrym?

 

 

Jak uczyć się do matury. Kompleksowy poradnik.

 

 

 

1. Wakacje.

 

 

Nie musisz kuć do matury już w wakacje. Ucz się przy okazji. W ramach rozrywki. To ma być dla Ciebie lekka rozgrzewka przed klasą maturalną, nic zobowiązującego. Teraz skup sie tylko na jednej rzeczy. Moim zdaniem najlepszą będzie język, ponieważ ucząc się języka, dysponujesz wieloma sposobami nauki „przy okazji”. Na przykład!

  • Czytaj bajki w języki obcym.
  • Oglądaj bajki lub filmy w języku obcym (zależnie od poziomu językowego).
  • Słuchaj obcojęzycznej muzyki, sprawdzaj znaczenie tekstu i ucz się nowych zwrotów.
  • Pisz w języku obcym, prowadź pamiętnik, pisz maile, cokolwiek!
  • Wykonaj Wakacyjne Wyzwanie Językowe! Specjalnie rozpisałam je tak, żeby nie zabierało dużo czasu.

 

 

2. Kup repetytoria i stwórz plan nauki.

 

 

Przejdź się do księgarni i wybierz te, najlepsze dla Ciebie. (Teraz są duże zniżki na repetytoria np. tutaj.) Dopiero mając taką książkę, ułożysz dobry plan nauki. Jak to zrobić?

  1. Policz, ile działów znajduje się w jednym repetytorium.
  2. Podziel tę liczbę przez ilość miesięcy, która została do matury, zostawiając przy tym miesiąc na powtórki. I już wiesz, ilu rozdziałów musisz nauczyć się przez miesiąc.
  3. Gdy zacznie się szkoła i będziesz już znać swój plan lekcji, dziel zawsze materiał na dany miesiąc na 4 jego tygodnie. Wtedy będziesz wiedzieć, czego musisz nauczyć się w danym tygodniu.
  4. Zapisuj w kalendarzu dni, w które się uczysz. Zaplanuj nawet godziny nauki! Bez tego często ulegamy pokusie wiecznego odkładania nauki na później.

 

Jak uczyc sie do matury Kompendium wiedzy maturzysty

 

3. Zapisz się na zajęcia dodatkowe w Twojej szkole.

 

 

Nauczyciel pomoże Ci usystematyzować wiedzę i będziesz mieć dodatkową motywację do nauki. Wykorzystaj te lekcje, by rozwiać wątpliwości, na które napotykasz podczas nauki. Jeżeli ucząc się do matury czegoś nie rozumiesz, zapisuj to i pytaj o odpowiedź nauczyciela na najbliższych zajęciach.

 

 

4. Wykorzystaj dni wolne od szkoły na powtórki/ pisanie tekstów/ ćwiczenia ustne.

 

Ferie i święta to oczywiście czas na odpoczynek, ale powiedzmy sobie szczerze, ile można odpoczywać? Gdy masz do dyspozycji cały dzień, to lepiej jest pouczyć się te 2-3 godzinki niż nie zrobić nic. I tak będziesz mieć jeszcze dużo czasu dla siebie w porównaniu z dniami, w których jesteś w szkole.

Ja napisałam swoją pracę maturalną podczas ferii zimowych. Wcześniej wypożyczyłam książki i zaplanowałam pracę na ferie. Moja praca dotyczyła utopii i antyutopii, więc wszystkie książki potrzebne do jej napisania przeczytałam już dużo wcześniej. Część już w wakacje. Zebrałam tylko odpowiednią literaturę podmiotu i … napisałam wszystko w jeden dzień! Nie wiem, po co odkładałam to specjalnie na długie ferie. Więcej czasu zajęło mi zbieranie materiałów niż samo pisanie, ale to pewnie dlatego, że byłam i nadal jestem zafascynowana tematem utopii. Bo ze mnie taka romantyczka jest!

 

 

5. Po zakończeniu roku szkolnego.

 

 

Matura pisemna

  1. Rozplanuj powtórki, tak jak rozplanowałeś cały rok nauki. Po prostu podziel materiał na 4 tygodnie ostatniego miesiąca i już będziesz wiedzieć, co musisz opanować w danym tygodniu.
  2. Niech powtórki będą aktywną nauką a nie biernym czytaniem. Przeczytaj nagłówek zagadnienia i sam spróbuj o nim opowiedzieć. W przypadku matury z języka pisz dużo krótkich tekstów, które mogą zdarzyć się na maturze, by ćwiczyć w ten sposób słownictwo. Wysyłaj je nauczycielowi do sprawdzenia.

 

Matura ustna

  1. Zastanów się, jakie są standardowe pytania, które może zadać Ci komisja i ułóż na nie odpowiedzi. Jeżeli chodzi o maturę z języka, wymyśl kilka takich pytań do każdego działu. Np. co lubisz robić w wolnym czasie, jakie jest Twoje ulubione danie itp.
  2. A co się tyczy matury z języka polskiego, to wiem, że teraz wygląda ona inaczej, niż gdy ja ją zdawałam. Skorzystaj z bazy pytań z poprzednich lat i po prostu stwórz gotowe odpowiedzi na te pytania. Nie musisz uczyć się ich na pamięć. Jeżeli dobrze zapoznasz się z materialem z języka polskiego będziesz w stanie powiedzieć coś na każdy temat. Przećwicz jednak płynne wypowiadanie się przed lustrem. To zwalczy stres!

 

 

Teraz chciałabym poprosić wszystkich maturzystów czytających ten tekst o odzew w komentarzach. Chcę widzieć, ilu Was tu jest, no i przede wszystkim, czy potrzebujecie takich treści! Liczę, że ten poradnik uspokoi Wasze serducha. Bez paniki kochani! Macie cały rok na przygotowania. Pamiętajcie, że umysł wypoczęty lepiej przyswaja informacje, dlatego dajcie sobie czas na relaks. Z mojej strony to tyle, może ktoś z czytelników – studentów miałby jeszcze kilka słów uspokojenia dla naszych maturzystów? Ja polecę tymczasem kilka tekstów, które przydadzą się maturzystom:

 

 

Jedzenie dla mózgu, które sprawi, że lepiej przyswoisz informacje.

Dlaczego bezstresowe podejście do matury jest tak ważne, na moim osobistym przykładzie.

– Jeżeli chcesz przeczytać tylko jeden tekst, niech to będzie ten. Nie popełnij mojego błędu.

Jak uczyć się słówek – szybko i na zawsze.

  • Świetny wpis! Esencjonalnie ale treściwie!
    Jestem po drugiej stronie barykady i niezmiennie jestem pełna podziwu dla osób, które już w wakacje przed klasą maturalną zaczynają przygotowania do egzaminu! Chciałabym aby więcej moich uczniów miało takie podejście ;)

  • Pingback: Jak przygotować się do matury z języka obcego? - Blue Kangaroo()

  • Adam

    Polecam też rozwiązania niekonwencjonalne. Relaksację, medytację (może być z gotowymi nagraniami do medytacji, hipnoza do nauki itd). Przed maturą zacząłem się uczyć jakieś 3 miesiące i zdałem bardzo dobrze, a nie jestem geniuszem :)

  • Gabriela W

    Jak według was lepiej uczyć się do matury, robiąc zadania z konkretnego działu ze wszystkich zbiorów po czym przejść do kolejnego działu, czy przerobić cały konkretny zbiór i dopiero potem nastepny? Jakieś rady? :)

    • Gabrysiu, chyba jak Tobie wygodniej. Ja bym wybrała pierwszą opcję, ale może Tobie to nie będzie odpowiadać. Zależy też, czy szybko się nudzisz podobnym materiałem. :)

  • meejss

    melduje! bez odbioru

  • Jestem tegoroczną, a raczej byłam tegoroczną maturzystką. Zdawałam rozszerzony angielski, polski, francuski i matematykę. Jedynym przedmiotem, do którego się szykowałam systematycznie była matematyka, a poszła mi najgorzej ze wszystkich. Angielskiego nie lubiłam się uczyć, więc przykładałam się do niego tylko tyle, ile musiałam na lekcję i trochę powtórki gramatyki dzień przed maturą. Do polskiego usiadłam dwa tygodnie przed maturą, przerobiłam calutki materiał (na pisemną nie jest tego aż tak dużo wbrew pozorom i polecam zestawy ćwiczeniowe czy zbiory zadań na stronie CKE).
    I jeszcze dodam, że wyszłam z matury z podstawowej i zaraz po rozmowie z koleżanką wyszło, że napisałam pracę nie do końca na temat (niepełna teza), rozszerzenie popołudniu pisałam załamana i zestresowana. Okazało się, że podstawę zdałam na 87%, więc jak widać CKE jest bardzo wyrozumiałe, jeśli chodzi o polski, Nie popełniajcie mojego błędu i nie załamujcie się po egzaminie, bo nic nie zmienicie, a możecie tylko zepsuć kolejne. Chociaż wiem, że trudno!

  • Same przydatne rady! Od teraz matura nie straszna :)

  • thinks

    Ja również z Blueslettera, również przyszła maturzystka! Bardzo się cieszę, że podjęłaś ten temat, pamiętam, że w którejś ankiecie sama coś o tym bąknęłam :D z Twoim wsparciem w trudnych chwilach, takimi ‚kopniakami’ motywującymi na pewno damy radę! :)

  • Inez

    Również melduję się jako przyszłoroczna maturzystka + nowa czytelniczka :)
    Nawet nie wiesz jak się cieszę, że trafiłam na Twojego bloga.
    Czekam na kolejne posty!

  • Angelika

    Jestem rocznikiem ’99 i w tym roku rozpoczynam program Matury Międzynarodowej. Oprócz nauki w języku angielskim, Matura IB ma to do siebie, że pracuje się na nią całe 2 lata. Więc na szczęście, a jednocześnie ogromne nieszczęście, wynik nie zależy od tego jedynego dnia, w którym musisz usiąść i napisać jak najlepiej egzamin, tylko od poszczególnych elementów, które w ciągu tych dwóch lat trzeba zaliczyć, a one procentowo składają się na ocenę maturalną.
    A więc tak, potrzebuję takich treści :) Korzystam z rad i dla studentów i dla licealistów. Poradnik studencki rządzi :D Bardzo często tu zaglądam i uważam, że jest to jeden z najlepszych blogów w internecie. Uwielbiam Twoje wpisy, a rady są wprost genialne :) Czasami musi mi ktoś przypomnieć, żebym nie spinała pupy, wyluzowała, ale też czasami się porządnie ogarnęła i wzięła do nauki. Tak ze skrajności w skrajność. Mam ogromy problem z samodyscypliną, a Ty pomagasz i jesteś motywacją do sumiennej nauki. Systematyczna nauka jest najważniejsza w moim przypadku, a to z nią mam największy problem. Dodatkowo sama siebie napędzam, bo ,,nie dam rady”, ,,jestem na to za głupia”. Widzę w maturze moją jedyną szansę na wybicie się i spełnienie marzeń, dlatego rozumiem Was, tegoroczni maturzyści.
    Cały czas uczę się myślenia ,,Co ma być to będzie” i tego, że może teraz i w najbliższej przyszłości nie jestem w stanie połączyć poszczególnych kropek, ale za 10, 20, 30 lub więcej lat, spojrzę na swoje życie i zobaczę, że choć coś tam nie poszło po mojej myśli, to prowadziło to do innego wydarzenia, a to inne do kolejnego i w ten sposób znalazłam się akurat w tym miejscu.
    Pozdrawiam wszystkich gimnazjalistów, licealistów, techników, przyszłych maturzystów, studenciaków i tych, którzy etap edukacji mają za sobą, ale i tak tu zaglądają :) Buziaki dla Was i dla Ciebie, Aniu. Nie zmieniaj się i pisz dla Nas, bo jesteś ogromnym wsparciem :)

    • Ojejku, dziękuję Ci bardzo Angeliko za tak miłe słowa! Niewiele osób rozumie, jak ważne są takie komentarze, bo one motywują do dalszego działania!
      Jeżeli chodzi o systematyczną naukę, to robiłam kiedyś takie wyzwanie na blogu i może też spróbujesz. Przez miesiąc motywujesz się do codziennej nauki i zamalowujesz kwadraciki w tabeli na zielono. U mnie wyniki były takie, że zrozumiałam, że tak naprawdę nie trzeba uczyć się wszystkich przedmiotów regularnie, ponieważ to się nie opłaca czasowo. Były jednak takie przedmioty, które mega się opłaciły. Może to wyzwanie jest rozwiązaniem Twojego problemu. :)
      Będę mocno trzymać kciuki za Ciebie i dawaj czasem znać, jak idą postępy. ;)
      Buziaki!

  • Key

    Na początku wakacji myślałam twardo-tak, uczę się do matury całe wakacje! Tymczasem minął lipiec, połowa sierpnia… Żadnego z podręczników nie otworzyłam. Ale jest dla mnie nadzieja jak widać :)

  • Maszyny Okiem Dziewczyny

    btw. zapomniałam coś dodać- uwielbiam Twojego bloga i każdy artykuł na nim :D Mimo, że pierwszy raz coś komentuję.

  • Maszyny Okiem Dziewczyny

    Również będę w najbliższym czasie pisać maturę! :D Mnie „egzamin dojrzałości” nie stresuje, spokojnie odliczam dni, bo wiem, że nie będę miała problemu ze zdaniem go. No chyba, że OKE wystawi super ciężkie zadania, którym 90% maturzystów nie podoła. :D Bo tego także można się spodziewać. Jest jedyny egzamin, na który się denerwuję- fizyka rozszerzona. Ale nie myślmy o testach, tylko ciężko pracujmy, a efekty będą lepsze, niż się spodziewamy. :) Dzięki za artykuł!

    • Dziękuję za komentarz! Dasz radę, wiem, że to banalne, ale jeżeli ktoś już interesuje się tematem, to musi być dobrze. :)

  • Agnieszka

    A ja dorzucę jeszcze jedną radę: przerobić wszystkie arkusze. Można przećwiczyć formułę egzaminu i przy okazji wykryć luki w wiedzy (i od razu uzupełnić) :) A potem stres mniejszy, bo ten właściwy egzamin to „tylko kolejny arkusz” ;)
    Powodzenia maturzyści! :D

  • O jezu.. żyje sobie człowiek spokojnie, obija się wakacyjnie i tu bach wpis o maturze.. :) No, ale w sumie na spokojnie można by było zacząć się uczyć. Tylko ostatnio jeśli chodzi o rzeczy szkolne to żyję w trybie „nauczyć się, podyskutować na lekcji / porobić zadania / napisać sprawdzian, za kilka dni już prawie nic nie pamiętać” i to mnie martwi :/

    • Ogólnie to nie zawsze jest złe. ;) Na niektórych przedmiotach mam dokładnie te sam plan działania. Te maturalne przedmioty jednak warto znać. :D

  • Ja za rok. W marcu zaczęłam powtarzanie.

  • Hym poradnik fajny, ale mam prośbę, da radę napisać podobny ale dla osób które do szkoły już nie chodzą?

    • Czyli masz na myśli poradnik maturzysty, który musi się przygotować a nie chodzi do szkoły? Wydaje mi się, że byłby bardzo podobny, z tą różnicą, że nie możesz już korzystać ze szkolnych zajęć maturalnych. Może jakieś korki? Bardzo ważne będzie też dokładne trzymanie się planu i samodyscyplina.

  • Patrycja Pilch

    To jest to czego potrzebowałam ;-) Kilka dni temu dotarło do mnie że matura zbliża się wielkimi krokami, do tej pory była raczej czymś odległym, wręcz mitycznym . No i wpadłam w panikę, zaczęłam szukać informacji i wpadłam na twojego bloga. Post trafiony w sedno. Pozdrawiam.

  • Aleksandra Cierniak

    I ja piszę maturę w 2017 ;)

  • No ja też jak przeczytałam tytuł zapytałam samej siebie ‚JUUUUUŻ???’ ale przypomniałam sobie, że sama zaczęłam robić plany nauki już w wakacje :)

  • Ada

    Ooo tak! Nawet nie wiesz jak bardzo się ucieszyłam z tego newslettera! Ja też jestem przyszłą maturzystką i wraz z nadejściem sierpnia coraz bardziej zaczynam się stresować maturą, a tą z rozszerzonej matematyki szczególnie :/ tym postem dałaś mi trochę optymizmu i energii, że aż chcę już wyciągać książki i robić plany nauki :D dzięki za to i czekam na kolejne posty :)

  • galia

    Matura za mną. Teraz czas na studia i czuję, że wreszcie dojrzałam do Twojego bloga :) Tyle tu postów o organizacji czasu, nauki i kontrolowaniu stresu. Nie mogę się doczekać aż będę mogła przetestować na sobie <3 Mam wrażenie, że znajdę u Ciebie wszystko :D

  • tajemnicza

    Ja też melduję się jako przyszła maturzystka. Twój plan jest super myślę ze pomoże mi się db przygotować jeśli tylko się zmotywuję :)

  • Natka

    Skrycie wyczekiwałam na tekst tego typu, właśnie dla maturzystów do których bądź co bądź należę. Kilka rad, a nawet plan pracy, tak jak w poradniku dla studentów to nie tyle pomoc ale też motywacja do sumiennej pracy. Dzięki i liczę na więcej! :)

  • Weronika

    Zgłasza się kolejna przyszła maturzystka :) Moim zdaniem pomysł tekstów dla maturzystów jest świetny – takie wpisy zawsze działają na mnie motywująco i sprawiają, że wizja zbliżającego się roku szkolnego i nauki nie jest taka przerażająca ;) Dziękuję i pozdrawiam!

  • ToJa

    Ja jestem maturzystą – za rok ;) Ale już się zaczynam interesować tematem :) Także więc pisz, pisz dla maturzystów, rocznik 1999 przyjdzie tu hurtem za rok!

  • Paulina S.

    Ja też melduję się jako przyszła maturzystka! Od razu po przeczytaniu samego tytułu pojawił mi się ogromny uśmiech na twarzy, bo tego własnie chyba mi trzeba- doświadczonego i zaufanego głosu w (po)ważnej dla mnie sprawie! I za to Ci dziękuję! :)

    • I bardzo Ci za to zameldowanie się dziękuję! Będę się starać dostarczyć jeszcze kilku takich materiałów dla maturzystów. :)

  • Ja maturę zdawałam dwa razy ;)
    Pierwszy raz – normalnie, wszystko zdane, ale nie dostałam się na wymarzone studia. Zabrakło mi 0,5 pkt w czasie rekrutacji. Postanowiłam więc zrobić rok przerwy i zdać dodatkowe przedmioty maturalne niż poświęcić rok na jakiś bezsensowny kierunek, który i tak bym po tym czasie rzuciła.
    Pamiętam, że na pierwszą maturę szłam bardzo zestresowana, natomiast na tą za rok już na luzie, bo tak naprawdę nie ma się czego bać.
    Więcej zrobiłam w czasie tego roku, kiedy nie chodziłam do szkoły niż jak do niej chodziłam, naprawdę. Nie wiem czy była to wina nauczycieli, ale w moim liceum nie potrafili oni sensownie wyłożyć wiedzy, dlatego wolałam dużo rzeczy zrobić sobie sama w domu ;) Np. moja polonistka powiedziała, że nie zdam matury z polskiego, podczas gdy z matury miałam 92%, więc sami sobie dopowiedzcie resztę ;)
    Wiadomo, że w przypadku, gdy nie mamy nad sobą nikogo potrzebna jest naprawdę duża samodyscyplina, ale miałam ważny cel, który udało mi się osiągnąć :)

    A więc drodzy maturzyści ! Wiem, że matura jawi się Wam teraz jako coś najstraszniejszego, w Waszych głowach pojawiają się myśli „nie zdam tego, nie ma opcji”, ale powiem Wam coś – przed Wami trudniejsze egzaminy, chociażby w trakcie sesji egzaminacyjnej na studiach ;)
    Pomyślcie, że przecież przedmiotów tych uczyliście się 3 lata i na pewno zdacie :) Większość „czarnych dziur w głowie” powoduje stres, więc nie stresujcie się :) Przed Wami całe życie, wypełnione egzaminami (nie tylko tymi na studiach, ale także życiowymi).
    Powodzenia !

    http://kosmetycznastronazycia.blogspot.com/

    • Dziękuję za ten motywujący komentarz dla maturzystów! ;) Potrafię sobie wyobrazić, że sama w domu robiłaś więcej niż w szkole. Ja akurat polski i niemiecki miałam super w szkole ale za do historii wolałam przygotowywać się sama… ;)

      • Widzę, że też zdawałaś historię ;)
        Ja ją zdawałam dwa razy – najpierw podstawę, ale to nie wystarczyło, a potem rozszerzenie ;) I dodatkowo WOS na rozszerzeniu ;)

        • Tak. Ja tylko podstawę, w sumie to dla siebie, bo planowo miałam iść na dziennikarstwo, ale później mi się odmieniło i poszłam na germanistykę, więc ta historia tylko dla ozdoby. ;D

  • Vitecassie

    Ja muszę się przyznać, że chociaż zaglądałam co nieco do książek w wakacje, to uczyć zaczęłam się dopiero po feriach zimowych… I, oczywiście, te przedmioty, których uczyłam się najwięcej (historia i polski) poszły mi najgorzej (odpowiednio na poziomie rozszerzonym 74 i 88%)… Ale nauka nie poszła w las. ^^ Chociaż może nie odbiło się to na wynikach matury, bo – zwłaszcza z przedmiotów humanistycznych – są one bardzo subiektywne (czytałam kiedyś reportaż, że w ramach badania kilku egzaminatorów sprawdzało jedną pracę i wyniki były od 50 do 90%), to na pewno w jakiś sposób pozwoliło zwalczyć stres oczekiwania na same matury i podbudowywało pewność siebie – na przykład na maturach ustnych, które poszły mi bardzo dobrze, a których bałam się najbardziej. :)

    • 50 do 90! Jaki rozstrzał! A co do matur to i tak świetne wyniki, a widzę, że najgorsze, więc matura musiała wypaść rewelacyjnie! :) Miałam podobnie z językiem polskim, co Ty. Przygotowywałam się bardzo dużo, a rozszerzenie zdałam na 68% , a podstawę na 66% bodajże. Przy czym matę też jakoś na 60%, co było dla mnie istną żenadą. Nie wiedziałam, jak mata mogła wypaść podobnie do podstawy. Byłam na rozszerzonym humanie i zszokowały mnie te wyniki. Ale dzięki Tobie wiem już, dlaczego tak się stało. :D

      • Vitecassie

        A pracę pisała (jeśli dobrze pamiętam) jakaś doktorantka polonistyki, więc właśnie… A z tą różnicą między podstawą a rozszerzeniem też bywa różnie. Znam kilka osób, które „strzeliły dwie sety”, ale większość z tych, które zdawały polski rozszerzony, to miały z niego lepszy wynik niż z podstawy (ja np. miałam 74 i 88%). Ale z polskim to jest chyba największa loteria. :)

  • Nie wiem, dlaczego to czytam, skoro napisałam maturę kilka miesięcy temu i nawet odstałam się już na wymarzone studia :D Chyba po to, żeby zobaczyć ilu rzeczy nie zrobiłam i jak bardzo niczego nie rozplanowałam. Ba, ostatnio odkryłam, że nie kupiłam sobie nawet repetytorium do języka polskiego, który był moim podstawowym przedmiotem na maturze :P
    Powiem tak- mimo wszystko warto to sobie rozplanować i się uczyć, a nie być takim lekkoduchem jak ja. Żeby mieć poczucie, że masz wiedzę. I żeby potem nie powtarzać matury, jak wielu moich znajomych z biol-chemu. Ale poczucie też jest ważne. Poza tym nauka do matury tworzy niesamowitą atmosferę w szkole i wśród przyjaciół, wcale nie negatywną… Dla mnie to było raczej oczekiwanie na wyzwanie- niby trochę strachu, ale pomyśl- będziesz mógł wreszcie sam wziąć życie za rogi! Dla mnie było to ekscytujące :D

    • Ooo ciekawe podejście, super! Warto to rozplanować, żeby uniknąć tego stresu. Ale wiadomo, co ma być to będzie, nie ta droga w życiu, to inna. :) No i gratulacje dostania się na studia!

  • Pulpaa a

    Melduję się jako przyszłoroczna maturzystka! :) Super, że postanowiłaś napisać teksty na temat przygotowań do egzaminu, uważam że są one bardzo potrzebne i z niecierpliwością czekam na więcej. Pozdrawiam!:D

  • Darios02

    Ja też przybyłam z newslettera, uwielbiam Twoje porady dotyczące nauki czy organizacji i fajnie by było poczytać parę porad do przygotowania maturalnego. Na pewno, by się przydały nie tylko mi, ale też innym. :)

  • Przybiegłam tu właśnie z newslettera i odpowiadając na Twoje zawołanie tam zamieszczone: więcej! Koniecznie! Z tych studenckich postów również korzystam (są genialne!), bo metody da się zawsze jakoś zaadaptować do licealnej sytuacji, ale takie skierowane bezpośrednio do maturzystów byłyby wspaniałe. Myślę, że maturalnych czytelników bloga masz całkiem sporo, ja wiem o sobie i całkiem sporej garści moich znajomych (bo części z nich sama Twojego bloga polecałam, haha). Dzięki za ten post! <3

    • Ojejku, dziękuję za polecenia! <3 Bardzo mnie to cieszy, bo dzięki takim komentarzom, wiem, że jednak maturzyści tu są! Dobra, w takim razie już kminię nad następnymi tekstami! Dzięki!

  • milenen11

    Jako tegoroczna maturzystka (czy może już zeszłoroczna?) mówię wam: wilk nie taki straszny jak go malują! :) Wiem, że łatwiej mówić o tym po fakcie, wierzcie mi że też najadłam się sporo stresu. Po studniówce wpadłam w panikę, spałam po 5 godzin, tak naprawdę niewiele powtarzając, a ucząc się na bieżąco do szkoły, a w kwietniu… nie zajrzałam do książek. W mojej głowie zapanował totalny luz i odpuściłam: wiedziałam, że został tylko miesiąc, ale bardziej ceniłam sobie spokój psychiczny. Potem przyszła matura, a potem wyniki. I co? Prawie wszystko powyżej 70% :) znaczna większość moich znajomych była pozytywnie zaskoczona wynikami :) Pamiętajcie, że większość egzaminatorów doszukuje się punktów w waszych pracach, szuka tego co może zaliczyć, żeby wyszło jak najlepiej :) Motywująca dawka stresu może być dobra, ale proszę was, słuchajcie swojego umysłu i ciała!

    • Vitecassie

      Mnie też w kwietniu dopadło zmęczenie materiału i syndrom „co ma być, to będzie”, chociaż stres mnie zżerał od początku drugiej klasy liceum. ;) Najintensywniej pracowałam chyba w marcu, bo jeszcze się bałam, że nie zdążę, a jeszcze się chciałam czegoś nauczyć… A potem uświadomiłam sobie, że jednak są ludzie mniej ambitni, którzy się specjalnie nie uczą, a jednak zdają tę maturę… I w kwietniu już naprawdę nie chciałam się uczyć. Już było dość. I dopiero po tym miesiącu prawie że odreagowania coś znowu zaczęło wchodzić do głowy… Czyli, z drugiej strony, może nie warto zaczynać już nauki, drodzy maturzyści? Może (tak jak ja i wielu moich znajomych) powinniście jeszcze sobie trochę odpuścić, żeby mieć jeszcze siłę wykorzystać naprawdę ostatnią prostą? Nie wiem. Ale, tak jak pisze milenen11, odpoczynek jest w tych ostatnich miesiącach najważniejszy, bo na maturze najbardziej potrzebny jest spokój i świeży umysł, wiele można wywnioskować z samych zadań (owszem, wiedza też jest ważna, ale nie musi to być wszystko wykute na blachę: na polski wystarczą lektury (jak najwięcej lektur, to daje lepsze możliwości wyboru zależnie od tematu), na historię jedna wybrana epoka opanowana od A do Z, a reszta w sensie ogólnym (no i umiejętność pisania rozprawek – tu polecam zwrócić się do nauczyciela, ja miałam o tyle szczęścia, że jeden z moich historyków (mieliśmy dwóch jednocześnie i uczyliśmy się po dwie epoki równolegle, z jednym 3, a z drugim 2 godziny tygodniowo – bardzo dobre rozwiązanie, swoją drogą polecam innym szkołom, pozwala nabrać dystansu do omawianych tematów, bo historycy bywają bardzo różni w swoich opiniach) bardziej nas uczył pisać rozprawki i rozumieć mechanizmy działania, niż zapamiętywać same wydarzenia (i bardzo mu jestem za to wdzięczna)), na matematykę trzeba rozwiązywać jak najwięcej zadań (niezależnie od poziomu, ale na rozszerzenie nawet bardziej), a na angielski… szczerze, to nie wiem, bo się nie uczyłam – oglądałam tylko seriale w tym języku (polecam ororo.tv) i starałam się powtarzać słówka… I nie wiem, jak to się stało, że mój angielski skończył się na 100, 90 i 100% (podstawa, rozszerzenie, ustny), bo nie liczyłam na takie dobre wyniki.
      Wniosek: próbne matury są głównie po to, żeby zestresować maturzystów i zmobilizować ich do nauki. Muszą być trudne. No i oczywiście najlepiej pójdą Ci te egzaminy, do których się nie uczysz, a te, do których będziesz, najgorzej. Ale to nie znaczy, że nie trzeba się uczyć. Niech to będzie różnica 10 punktów procentowych, a nie 50. I tego Wam życzę! :)

      • Baaaardzo dziękuję Ci za ten komentarz! Wiem, że nam jest łatwo mówić, kiedy mamy już to za sobą, ale przecież o tym, jak stres i brak odpoczynku wpływają na naukę i jej wyniki wiedzą wszyscy. Także maturzyści. Super rozwiązanie z tymi dwoma nauczycielami. Faktycznie w przypadku przedmiotów takich jak historia, polski czy wos pozwoliłoby to nabrać dystansu do wiedzy, a słuchanie o czymś kilka razy, tyle że z różnej perspektywy sprawiłoby, że wiedza lepiej by się utrwaliła. Bardzo mi się ten pomysł podoba! Jeszcze raz dziękuję za Twoją relację. :)