Jakie studia wybrać? Akcja #CoPoMaturze

Jej­ku, jej­ku! Tak się cie­szę, że razem z Dag­ma­rą z blo­ga Socjo­pat­ka, może­my przed­sta­wić Ci akcję: Co Po Matu­rze! Akcja jest tym faj­niej­sza, bo tak napraw­dę każ­dy, kto musiał kie­dyś pod­jąć poma­tu­ral­ną decy­zję o swo­im przy­szłym życiu, może do niej dołą­czyć. Posty może­cie umiesz­czać na swo­ich blo­gach, na Insta­gra­mie i Face­bo­oku. Matu­rzy­ści znaj­dą je po hash­ta­gu #CoPo­Ma­tu­rze. Śmia­ło korzy­staj ze wszyst­kich zdjęć umiesz­czo­nym w tym tek­ście. Na czym pole­ga akcja? Chce­my przed­sta­wić  matu­rzy­stom róż­ne dro­gi i moż­li­wo­ści. Poka­zać nasze wybo­ry i ich skut­ki. To czy jeste­śmy z nich zado­wo­le­ni, czy może jed­nak ich żału­je­my? Opo­wiedz­my nasze histo­rie, tak by matu­rzy­ści pozna­li per­spek­ty­wę osób, któ­re “sie­dzą” w tema­cie. Jakie stu­dia wybrać? Kata­lo­gi kie­run­ków są bez­na­dziej­nym źró­dłem wie­dzy, bo nie powie­dzą niko­mu tego, jak pro­wa­dzo­ne są dane przed­mio­ty, ile uwa­gi im się poświę­ca i że tak napraw­dę, to wykła­dow­ca opo­wia­da o swo­im kocie na zaję­ciach. A jeśli cho­dzi o inne dro­gi w życiu niż stu­dia, to już w ogó­le jest czar­na magia! Czy matu­rzy­sta może liczyć na jakieś for­my pomo­cy? Czy jest w sta­nie zało­żyć wła­sną dzia­łal­ność, czy na począt­ku lepiej jest sku­pić się na eta­cie? A może w ogó­le wyje­chać w Biesz­cza­dy i prze­my­śleć to wszyst­ko? :)

 

 

Akcja trwa od 04.06.2018 do 24.06.2018. Zachę­cam wszyst­kich matu­rzy­stów do śle­dze­nia nasze­go hash­ta­gu, co będę robić z przy­jem­no­ścią i ja! ;) Posta­ram się też w mia­rę moż­li­wo­ści pod­rzu­cać Wam na Sto­ries naj­cie­kaw­sze posty. A teraz zapra­szam do prze­czy­ta­nia moich prze­my­śleń w tym tema­cie.

 

 

Ma spoj­rze­nie tak pew­ne sie­bie, że gdy wcho­dzi do pomiesz­cze­nia, już wiesz, że wszyst­ko, co mówi jest praw­dą abso­lut­ną. Nie negu­jesz tego. Jej kom­pe­ten­cja zrzu­ca Two­je marze­nia na zie­mię i gasi je niczym reszt­kę peta. Ja mam 18 lat. Wiem, co lubię robić, ale czu­ję, że ona wie, co robić. “Są takie stu­dia, wiesz, prze­re­kla­mo­wa­ne. Okle­pa­ne wła­ści­wie, bo w rok 2012 poszło na nie zbyt wie­lu stu­den­tów. A tam, gdzie jest dużo ludzi nie ma już miej­sca dla Cie­bie.”

 

 

Ach, te marze­nia z dzie­ciń­stwa — czy­li sor­ry, ale wiel­kie NIC.

 

 

Zacznij­my może jesz­cze wcze­śniej. Na Insta­gra­mie opo­wia­da­łam moją histo­rię o tym, jak chcia­łam być Poca­hon­tas na balu prze­bie­rań­ców. Popła­ka­łam się pisząc tam­ten post. Możesz go prze­czy­tać o tutaj, bo nie chcę zno­wu kon­cen­tro­wać się na tej spra­wie. W tam­tym cza­sie czu­łam ogrom­ną więź z przy­ro­dą. Nadal wie­rzę, że wszyst­ko jest ze sobą połą­czo­ne, nawet ja, taka Ania Kania, z oce­anem, cho­ciaż miesz­kam na Ślą­sku. Poza kon­tak­tem z natu­rą, uwiel­bia­łam też o niej słu­chać. Set­ki godzin spę­dzi­łam przed tele­wi­zo­rem słu­cha­jąc o życiu zwie­rząt i dino­zau­rów. Oglą­da­łam całe pro­gra­my o dzi­kich zwie­rzę­tach Afry­ki, ale i Ark­ty­ki, o dra­pież­ni­kach i ich ofia­rach, o mał­pach i myszach. Mój mózg chło­nął te infor­ma­cje jak gąb­ka. Zna­łam wymia­ry Bra­chio­zau­ra, ale i ogo­na kro­ko­dy­la. Za wie­dzę z pro­gra­mu o bobrach dosta­łam nawet szóst­kę w szko­le. Przy­ro­da oczy­wi­ście była moim ulu­bio­nym przed­mio­tem.

 

 

W związ­ku z tym, chcia­łam pro­wa­dzić pro­gra­my przy­rod­ni­cze. Chcia­łam jeź­dzić do dżun­gli i poka­zy­wać świa­tu pięk­no natu­ry. Jak wie­cie, tak się nigdy nie sta­ło.

 

 

Nie wiem wła­ści­wie, kie­dy porzu­ci­łam to marze­nie. Może tak zwy­czaj­nie z nie­go wyro­słam, a może doro­śli wybi­li mi je z gło­wy. Bar­dzo szyb­ko po nim, przy­szło dzien­ni­kar­stwo. Już w 6. kla­sie pod­sta­wów­ki wie­dzia­łam, że chcę być dzien­ni­kar­ką. To marze­nie pozo­sta­ło ze mną przez całe gim­na­zjum i całe liceum! To napraw­dę dłu­go. Jeź­dzi­łam na warsz­ta­ty dzien­ni­kar­skie, pisa­łam do gaze­tek szkol­nych, bra­łam udział w kon­kur­sach, a ostat­nie gro­sze wyda­łam na Biblię Dzien­ni­kar­stwa. Od byłe­go chło­pa­ka wypro­si­łam “20 Lat nowej Pol­ski w repor­ta­żach”. A sor­ry, jak nie mia­łam kasy, to wcze­śniej napi­sa­łam nawet do auto­ra — Mariu­sza Szczy­gła, czy prze­słał­by ją za dar­mo lice­ali­st­ce z marze­nia­mi. Więc tak, dzien­ni­kar­stwo zde­cy­do­wa­nie było moim WIELKIM marze­niem. Poszłam nawet na spe­cja­li­za­cję dzien­ni­kar­ską do liceum.

 

 

 Możesz dodać te zdjęcia na Instagram! Pobieraj śmiało! :)

Co wspól­ne­go mają “spe­cja­li­sta” z Urzę­du Pra­cy i kalo­sze Hun­te­ra.

 

 

Zno­wu jeste­śmy w punk­cie wyj­ścia. Ja mam 18 lat. Ona jest spe­cja­li­stą z urzę­du od doradz­twa zawo­do­we­go. Śmie­je się i nabi­ja z dzien­ni­kar­stwa.  Kie­run­ku, na któ­ry mia­łam się wybrać! Któ­ry miał być całym moim życiem. Co robię ja? No słu­cham! Słu­cham tego jak­że mery­to­rycz­ne­go wykła­du i przyj­mu­ję smut­ną praw­dę do sie­bie. Marze­nia z pod­sta­wów­ki, są tyl­ko marze­nia­mi Aniu, Ty masz mieć pra­cę, a nie marze­nia. Co jesz­cze potra­fię robić? Przy­po­mnia­ło mi się, że piszę roz­sze­rzo­ną matu­rę z języ­ka nie­miec­kie­go. Nauka tego języ­ka ogól­nie idzie mi dość dobrze. Uczę się go w koń­cu od 8 lat. A wszy­scy mówią, że tłu­ma­cze to świet­nie zara­bia­ją. Moja nauczy­ciel­ka nie­miec­kie­go, któ­ra jest też tłu­ma­czem, nosi nawet kalo­sze z Hun­te­ra. To musi o czymś świad­czyć.

 

 

Decy­du­ję więc, że pój­dę na ger­ma­ni­sty­kę. Robię to w stycz­niu w trze­ciej kla­sie liceum. Nie jest źle, tro­chę się stre­su­ję, ale sta­ram się bar­dzo. Dużo się uczę, roz­wią­zu­ję matu­ry i w sumie, to to lubię. Bo ja napraw­dę lubię języ­ki, lubię się ich uczyć. Widzę postę­py, są one bar­dzo mie­rzal­ne, więc odczu­wam satys­fak­cję. Matu­ra roz­sze­rzo­na z nie­miec­kie­go była trud­na, ale dałam radę. Dosta­łam się na ger­ma­ni­sty­kę.

 

 

O samym kie­run­ku opo­wiem jesz­cze w ramach tej akcji, więc wypa­truj­cie tek­stu. Na stu­diach nauczy­łam się języ­ka, pozna­łam moje­go chło­pa­ka i wyje­cha­łam 2 razy na Era­smu­sa. Zde­cy­do­wa­nie nie żału­ję tej decy­zji! Acz­kol­wiek, na tych samych stu­diach prze­szłam przez ner­wi­cę lęko­wą, zosta­łam uświa­do­mio­na o mojej bez­na­dziej­no­ści i prze­ko­na­łam się, że tłu­ma­czem, to ja być nie chcę. Nie jestem w sta­nie ująć wszyst­kie­go w tym poście, więc pro­szę Was o cier­pli­wość.

 

 

Możesz dodać to zdjęcie na bloga. :) Moje główne też!

Nie słu­chaj typa i typia­ry, któ­ra ma się za pro­ro­ka Two­jej przy­szło­ści. Nie słu­chaj mamy i taty, nie słu­chaj Gra­żyn i Janu­szy. Nie słu­chaj niko­go! Chy­ba, że…

 

To, co chcę Ci prze­ka­zać, to przede wszyst­kim infor­ma­cja: NIE SŁUCHAJ INNYCH! Wiesz, jaką wie­dzę musiał­by mieć dany czło­wiek, żeby fak­tycz­nie prze­wi­dzieć Two­ją sytu­ację na ryn­ku pra­cy za oko­ło 5 lat? Nie­mal­że pro­ro­czą. Nie słu­chaj ludzi mówią­cych rze­czy, któ­re im się wyda­ją. Bo ktoś se powie: Teraz jest wszyst­ko z Chin, chiń­ski będzie wkrót­ce w cenie albo Rosja nie­dłu­go opa­nu­je świat, ucz się rosyj­skie­go. Lub w dru­gą stro­nę — kry­ty­ku­je dany kie­ru­nek: Malar­stwo? Teraz? Chcesz być sław­ną artyst­ką? Lub Dzien­ni­kar­stwo w cza­sach, gdy każ­dy ma przy sobie tele­fon?

Mądro­ści ludzi, któ­rzy nie mają żad­nej wie­dzy w danym tema­cie wyrzuć z gło­wy. Ktoś, kto ma Ci dora­dzać powi­nien być z bran­ży, któ­ra Cię inte­re­su­je, a to też nie zapew­ni Ci 100% dobrej rady. Bo może aku­rat on pra­cu­je w nie­co innej tema­ty­ce niż Ty byś chciał.  Może też być dziw­ny i oba­wiać się kon­ku­ren­cji. Kto jesz­cze ewen­tu­al­nie mógł­by Ci dora­dzać? Hmm… eko­no­mi­sta obser­wu­ją­cy ten­den­cje ryn­ku? Moż­li­we, cho­ciaż to wciąż będą tyl­ko domy­sły opar­te na świe­cie danej oso­by. Np. wie­le osób uwa­ża wciąż, że po stu­diach języ­ko­wych możesz być tyl­ko nauczy­cie­lem lub tłu­ma­czem. Nie wie­dzą o tym, ile sta­no­wisk pra­cy w kor­po­ra­cjach i księ­go­wo­ści nale­ży do języ­kow­ców. Słu­chaj więc sie­bie. Wte­dy podej­miesz wła­sną decy­zję, za któ­rą będziesz czuł się odpo­wie­dzial­ny. Łatwiej jest zna­leźć pra­cę w zawo­dzie, któ­ry się kocha, niż pra­co­wać w zawo­dzie, któ­re­go się nie lubi.

 

 

Pozna­waj per­spek­ty­wy innych osób i wycią­gaj z nich wła­sne wnio­ski.

 

 

Cza­sem dyle­mat doty­czy drob­nych róż­nic mię­dzy poszcze­gól­ny­mi kie­run­ka­mi. Np. ostat­nio napi­sa­ła do mnie na Insta­gra­mie czy­tel­nicz­ka, któ­ra zasta­na­wia­łam się nad stu­dio­wa­niem języ­ków sto­so­wa­nych (rosyj­skie­go i angiel­skie­go) na moim sta­rym wydzia­le. Mogłam jedy­nie poka­zać jej per­spek­ty­wę moją i moich zna­jo­mych. Stu­dia filo­lo­gicz­ne to wyma­ga­ją­ce stu­dia, więc naucze­nie się na wyso­kim pozio­mie dwóch języ­ków jest hiper trud­ne. Stu­den­ci nie wyra­bia­ją z jed­nym języ­kiem, a jeże­li stu­diu­je się dwa naraz, to nie ma mowy o byciu świet­nym w dwóch języ­kach, tym bar­dziej o byciu tłu­ma­czem z dwóch języ­ków. Wszyst­ko zale­ży od tego jakie mamy prio­ry­te­ty. Czy chce­my być dobrym tłu­ma­czem czy np. znać 2 języ­ki i wyko­rzy­sty­wać je w łatwiej­szej pra­cy.

 

 

Możesz dodać to zdjęcie na Facebooka! Pobieraj śmiało! :)

 

 

W takiej sytu­acji dopy­ta­nie się o róż­ni­ce jest jak naj­bar­dziej wska­za­ne. Cała akcja Co Po Matu­rze ma wła­śnie za zada­nie poka­zać Ci histo­rie ludzi, na pod­sta­wie ich kon­kret­nych doświad­czeń, doty­czą­cych tyl­ko dzie­dzi­ny, któ­rą się zaj­mu­ją. Możesz poznać ich per­spek­ty­wę, dowie­dzieć się cze­go żału­ją, a z cze­go są zado­wo­le­ni. Zoba­czysz, co myślą o swo­ich decy­zjach z prze­szło­ści. My mamy nadzie­ję, że to pozwo­li Ci to śmie­lej pod­jąć roz­sąd­ną, a przede wszyst­kim Two­ją wła­sną decy­zję. Nie pozwól, żeby inni mówi­li Ci jak masz żyć, ale czerp inspi­ra­cję z histo­rii dobrych ludzi, któ­rzy wypo­wia­da­ją się na temat wła­snej bran­ży. Ja rozu­miem, że zdję­cie odpo­wie­dzial­no­ści przy­no­si ulgę. Jest jakoś tak łatwiej powie­dzieć, że ktoś Ci dora­dził. Jed­nak po kil­ku latach stu­diów, nabie­rasz już odpo­wie­dzial­no­ści za wła­sne czy­ny i wte­dy wszy­scy będą uwa­żać, że to była w 100% Two­ja decy­zja. Decy­zja o pój­ściu na ger­mę nie była w 100% moja. Była decy­zją spo­łe­czeń­stwa, któ­re mówi: Musisz stu­dio­wać, coś po czym jest pra­ca. Ludzie mają tutaj na myśli bar­dzo kon­kret­ny zawód, nie wyobra­ża­ją sobie, że możesz wyko­rzy­stać wie­dzę i umie­jęt­no­ści naby­te na stu­diach np. zakła­da­jąc wła­sną fir­mę. To była też decy­zja wspo­mnia­nej już Pani z urzę­du. To była moja decy­zja pod­ję­ta na pod­sta­wie ocze­ki­wań innych osób. Czy­li wła­ści­wie nie moja.

 

 

Jej­ku, ale się roz­pi­sa­łam w tym tek­ście. Zda­ję sobie jed­nak spra­wę, jak musi Ci być cięż­ko. Naj­gor­sze jest wybie­ra­nie kie­run­ku stu­diów total­nie od zera. Bez żad­nej wie­dzy o sobie i swo­ich pasjach. Wte­dy jeste­śmy naj­bar­dziej podat­ni na suge­stie. Cza­sem war­to dać sobie czas na zasta­no­wie­nie się. Nawet rok. Cza­sem moż­na pró­bo­wać z róż­ny­mi kie­run­ka­mi. Nie lubię nasta­wie­nia, że pierw­szy wybór musi być tym słusz­nym i jedy­nym wybo­rem. Czło­wiek może się mylić. Może się roz­cza­ro­wać. Zmie­niaj­cie kie­run­ki, jeże­li czu­je­cie, że to kom­plet­nie nie to. Nie bój­cie się tego. Rób­cie w życiu rze­czy, któ­re Was satys­fak­cjo­nu­ją. Dzię­ki blo­go­wi pozna­łam wie­lu stu­den­tów, któ­rzy po spraw­dze­niu kil­ku kie­run­ków dotar­li do tego swo­je­go, ide­al­ne­go. Dag­ma­ra, któ­ra jest współ­or­ga­ni­za­tor­ką akcji i zaj­mo­wa­ła się tema­tem pla­no­wa­nia karie­ry w swo­im poście publi­ku­je PDF z mini zada­nia­mi, któ­re pozwo­lą Ci lepiej się poznać i dopa­so­wać do sie­bie odpo­wied­nią ścież­kę. Myślę, że napraw­dę war­to zaj­rzeć do takie­go porad­ni­ka!

Zdjęcie idealne na Stories! :) Pobieraj śmiało!

jakie studia wybrać

 

 

Jeśli zasta­na­wiasz się więc, jakie stu­dia wybrać, odpo­wiem: takie, jakich pra­gniesz. A jeże­li nie masz pomy­słu na sie­bie, to pocze­kaj! 1 rok Two­je­go życia w porów­na­niu z kil­ku­dzie­się­cio­ma, któ­re jesz­cze prze­ży­jesz, to nic! Nic nie stra­cisz w tym cza­sie. Wca­le nie będziesz do tyłu. Jeże­li poznasz sie­bie w podró­ży lub spró­bu­jesz swo­ich sił w róż­nych pra­cach i po roku podej­miesz wła­sną, świa­do­mą decy­zję, to będziesz nawet o krok do przo­du przed inny­mi, któ­rzy poszli na stu­dia, bo wszy­scy idą. :) Pod­czas akcji na blo­gu poja­wi się jesz­cze wpis o stu­dio­wa­niu ger­ma­ni­sty­ki, a tym­cza­sem jesz­cze raz ser­decz­nie zapra­szam Cię do tek­stu Dag­ma­ry z mini zada­nia­mi poma­ga­ją­cy­mi dobrać dro­gę dla sie­bie. A nie­ma­tu­rzy­stów zachę­cam do udzia­łu w akcji.

 

 

Jeżeli zdecydowałeś już, że idziesz na studia, to polecam Ci mój darmowy e-book “Elementarz Studenta”, który odpowie na wszystkie Twoje pytania dotyczące studiów i ich organizacji.

 

 



 

 

Do następ­ne­go czy­ta­nia!
Ania
  • Kami­la Z

    Wspa­nia­ła akcja, szko­da, że nie było tako­wej kil­ka lat temu, kie­dy byłam matu­rzyst­ką. Obec­nie pla­nu­ję wybrać się na stu­dia zaocz­ne, ponie­waż już pra­cu­ję, ale wciąż szu­kam swo­jej dro­gi. Pozdra­wiam :)

  • To praw­da, że matu­rzy­ści są bar­dzo zagu­bie­ni. Sama taka byłam… 11 lat temu. Nie mia­łam poję­cia, co w zasa­dzie moż­na robić na ryku pra­cy. Zna­łam może kil­ka­na­ście zawo­dów, a o więk­szo­ści, któ­re dziś wyko­nu­ją moi zna­jo­mi, nigdy nawet nie sły­sza­łam. Rodzi­ce nie mogli pomóc, bo ich wyobra­że­nie o ryn­ku pra­cy nie­ste­ty się­ga­ło jesz­cze poprzed­nie­go sys­te­mu. Przez gło­wę prze­szła mi wte­dy myśl o filo­lo­gii pol­skiej, ale zewsząd sły­sza­łam, że dla nauczy­cie­li nie ma pra­cy. Nikt mi nie powie­dział, że mogła­bym po tym robić coś inne­go, na przy­kład to, co robię teraz (tłu­ma­czę, reda­gu­ję i robię korek­ty). Pierw­sze stu­dia oka­za­ły się nie­wy­pa­łem. Plot­ki o tym, jak­by na dzien­ni­kar­stwie na UW pro­gram był nie­prze­my­śla­ny, a wyko­na­nie jesz­cze gor­sze, oka­za­ły się bole­śnie praw­dzi­we. Zupeł­ną buj­da oka­za­ła się za to wieść o pew­nym bez­ro­bo­ciu absol­wen­tów. Ci, któ­rzy chcie­li pra­co­wać w mediach, po pro­stu zaczę­li to robić. Wystar­czy­ło przejść się po redak­cjach i popy­tać. I tak na pierw­szym roku zro­bi­łam prak­ty­ki i sta­że, a na dru­gim już pra­co­wa­łam. Inna spra­wa, że pra­ca repor­te­ra new­so­we­go nie­co odbie­ga­ła od moich roman­tycz­nych wyobra­żeń wynie­sio­nych z ksią­żek. I tak mój pierw­szy pomysł na sie­bie upadł. Potem były jesz­cze dwa kie­run­ki (lin­gwi­sty­ka sto­so­wa­na i afry­ka­ni­sty­ka), na któ­rych wresz­cie czu­łam, że uczę się cze­goś, co mnie inte­re­su­je. (A w zasa­dzie czte­ry kie­run­ki, bo zro­bi­łam jesz­cze dwie pody­plo­mów­ki). Dziś mam 30 lat i wyko­nu­ję już trze­ci z kolei zawód. Gdy­bym mia­ła pora­dzić coś dzi­siej­szym matu­rzy­stom, pew­nie były­by to trzy rze­czy: 1) Poczy­taj o zawo­dach, jakie są na ryn­ku, bo być może odnaj­dziesz się w jakimś, któ­re­go nazwy nawet nie sły­sza­łeś. 2) Możesz póź­niej zmie­nić zda­nie, to napraw­dę nic złe­go. 3) Nie ma cze­goś takie­go jak pew­na pra­ca i pew­ne bez­ro­bo­cie, przy­szło­ścio­wi to bywa­ją poszcze­gól­ni stu­den­ci, a nie kie­run­ki.

    • Jej­ku, dzię­ku­ję Ci za taki wyczer­pu­ją­cy komen­tarz! Rady z per­spek­ty­wy oso­by, któ­ra już spraw­dzi­ła w życiu kil­ka rze­czy są po pro­stu bez­cen­ne. :) A ostat­nie zda­nie tra­fio­ne w punkt! Przy­pi­nam komen­tarz na górze, bo jest genial­ny! :)

  • Ja pamię­tam, jak od zawsze chcia­łam stu­dio­wać coś z fran­cu­skim, ale w stycz­niu przed matu­rą wymy­śli­łam mate­ma­ty­kę! Póź­niej zaraz po matu­rach chcia­łam iść na infor­ma­ty­kę. Osta­tecz­nie wylą­do­wa­łam na połą­cze­niu trzech filo­lo­gii, ale na chwi­lę obec­ną myślę, że na magi­ster­ce jed­nak zosta­nę tyl­ko na fran­cu­skim ;)

    • Ej, to sza­lo­ne! Tu fran­cu­ski, tu mata, tu infor­ma­ty­ka! Masz po pro­stu sze­ro­kie zain­te­re­so­wa­nia, cie­ka­wa jestem, czym poskut­ku­ją w przy­szło­ści. :)

  • Mio­sza Nie­zna­na

    A co z tymi, któ­rzy na idąc na licen­cjat wie­dzie­li co robią, a teraz wybie­ra­jąc mgr są bez­rad­ni i bez­sil­ni ? >[

    • A może nie iść na magi­ster­kę? Mi jesz­cze do tej decy­zji dale­ko, ale może spró­buj iść do pra­cy i zoba­czyć, co życie przy­nie­sie?

  • Annaa

    Stu­dia tech­nicz­ne zawsze mają przy­szłość. Moim zda­niem takich kie­run­ków trze­ba szu­kać.

  • Super akcja :) Ja na szczę­ście już wiem,co mnie inte­re­su­je i co wybie­ram ;)

  • Iza

    Świet­na akcja! Dowie­dzia­łam się o niej z Insta. Cał­ko­wi­cie się z Tobą zga­dzam, to powin­na być nasza decy­zja, co zro­bi­my po matu­rze. Mam już kil­ka pomy­słów na wpi­sy w ramach akcji, a czy mogę rów­nież prze­pro­wa­dzić wywia­dy z inny­mi?

  • Mar­ta Szysz­ko

    Trze­ba iść za tym co pod­po­wia­da nam intu­icja, trze­ba lubić swo­je stu­dia i pra­cę, a wte­dy wszyst­ko łatwiej się uło­ży. Ja już mam za sobą kil­ka lat doświad­cze­nia zawo­do­we­go, wcze­śniej nie było cza­su na stu­dia, ale mąż mnie namó­wił i w tym roku posta­no­wi­łam nad­ro­bić zale­gło­ści — chcę awan­so­wać, roz­wi­jać się, idę na psy­cho­lo­gię w biz­ne­sie ze spe­cja­li­za­cją HR busi­ness part­ner na WSB — myślę, że faj­ny, prak­tycz­ny, nowa­tor­ski kie­ru­nek, bo jak prze­glą­da­łam ofer­ty uczel­ni to dużo teo­re­ty­zo­wa­nia, a mało prak­tycz­nej, istot­nej dla pra­co­daw­ców wie­dzy. Trzy­maj­cie za mnie kciu­ki!

    • Pew­nie, że trzy­ma­my! Powo­dze­nia, super, że mia­łaś taką faj­ną oka­zję, żeby naj­pierw Wy uczyć się zawo­du w prak­ty­ce, a teraz doszli­fo­wać go na stu­diach. 😉

    • Han­ka

      Powo­dze­nia. Ja poszłam na stu­dia po czte­rech latach prze­rwy. Świet­nie odna­la­złam się . Dodam że takich jak ja było kil­ka osób.

  • Roz­cza­ro­wa­na

    Usu­wa­nie nie­wy­god­nych komen­ta­rzy, któ­re mogły­by coś wnieść a ludzie mogli­by zmie­nić swo­je myśle­nie. No tak, ale zapo­mnia­łam, że wte­dy Pani stra­ci­ła­by czy­tel­ni­ków i wyświe­tle­nia.
    Jakie to doj­rza­łe. Wstyd.

  • Edzia

    Ja tyl­ko tak na szyb­ko chcia­łam dodać, że jeśli ktoś się mar­twi “zmar­no­wa­nym” rokiem, to u mnie na stu­diach jest spo­ro osób, któ­re są star­sze, bo albo zro­bi­ły sobie wła­śnie gap year, albo były w tech­ni­kum, albo mie­li róż­ne pro­ble­my i są teraz z rocz­ni­kiem niżej niż zaczy­na­li. Są nawet oso­by, któ­re już jed­ne stu­dia mają za sobą. Nie ma się co przej­mo­wać, cza­sem gap year jest potrzeb­ny :)
    Jak będę mia­ła czas (tzn. po zakoń­cze­niu seme­stru naj­wcze­śniej :D), to posta­ram się opi­sać moje stu­dia, ale na razie czas się wziąć za koń­cze­nie pro­jek­tów seme­stral­nych :D

  • Na poprzed­nim blo­gu napi­sa­łam krót­ki tekst o stu­dio­wa­niu filo­lo­gii pol­skiej i od tego cza­su już ze czte­rem czy pię­ciu oso­bom opo­wia­da­łam pry­wat­nie, jakie to są stu­dia, co o nich myślę itd. Matu­rzy­ści są strasz­nie nie­po­in­for­mo­wa­ni nawet w kwe­stii tego, jak wyglą­da cho­dze­nie na zaję­cia. Ja na począt­ku stu­diów myśla­łam, że wszyst­kie godzi­ny edu­ka­cji na stu­diach to wykła­dy :P Dla­te­go uwa­żam, że o stu­diach war­to pisać, i jeże­li będę mia­ła chwil­kę, to odświe­żo­ny wpis stu­dyj­ny rzu­cę na nowe­go blo­ga. Acz­kol­wiek moja filo­lo­gia pol­ska jest dość spe­cy­ficz­na i ja sama bywam spe­cy­ficz­na, więc wiel­ką pomo­cą dla matu­rzy­stów nie zosta­nę… “Hej, jeże­li jeste­ście dzi­wa­ka­mi i strasz­nie chce­cie się dowie­dzieć, co to dery­wa­cja wstecz­na, to idź­cie na te stu­dia!” :P

  • Roz­cza­ro­wa­na

    Fan­ta­stycz­ne rady. Pchaj­my się do cze­goś, tyl­ko dla­te­go, że to lubi­my, ale nie mamy żad­nych pre­dys­po­zy­cji fizycz­nych czy psy­cho­lo­gicz­nych.
    Wypeł­nij­my sobie jakiś teścik, któ­ry nie ma żad­ne­go odzwier­cie­dle­nia w rze­czy­wi­sto­ści. Nie zacho­wu­je żad­nych norm psy­cho­me­trycz­nych, ani meto­do­lo­gicz­nych.
    Przez ten wpis, oraz ten ze stro­ny Pani socjo­pat­ki (swo­ją dro­gą fan­ta­stycz­na nazwa, dokład­nie odzwier­cie­dla co robi ta Pani — kła­mie, mani­pu­lu­je, nie jest zdol­na do tro­ski wzglę­dem innej oso­by), mie­sza­cie tyl­ko ludziom w gło­wach. To nie są dobre rady, wspar­cie ani tro­ska. To puste gada­nie, któ­re nic nie wno­si. Niko­mu w niczym nie poma­ga. W ten spo­sób może mówić każ­dy: ” Nie słu­chaj się innych”, “Idź wła­sną dro­gą”, “Rób co lubisz”.
    Od osób wykształ­co­nych, takich za jakie Panie się przy­naj­mniej poda­ją, wyma­ga­ne jest coś wię­cej. Rze­tel­na wie­dza, pod­par­ta bada­nia­mi, odpo­wied­nią lite­ra­tu­rą, doświad­cze­nia­mi innych osób, a nie suche plot­ki prze­ka­za­ne przez kole­żan­ki.
    Zanim zaczną się Panie brać za udzie­la­nie takich rad, stwa­rza­nie całych kam­pa­nii dla mło­dych, może lek­ko zagu­bio­nych ludzi, radzi­ła­bym naj­pierw tro­chę się dokształ­cić. Zgłę­bić swo­ją wie­dzę, nabrać nowych umie­jęt­no­ści, bo to co teraz robi­cie ujmu­je oso­bie doro­słej po skoń­czo­nych stu­diach.
    Mnie na waszym miej­scu było­by wstyd umiesz­czać coś takie­go.
    Zasta­nów­cie się czy nadal zale­ży wam na dobru innych ludzi, czy teraz liczą się tyl­ko nabi­te wyświe­tle­nia.
    Ja, ewi­dent­nie widzę teraz tyl­ko to dru­gie.