fbpx

Czy kobiety mają łatwiej na studiach?

czy kobiety mają łatwiej na studiach

Czy dziewczyny naprawdę mają się łatwiej na studiach? Ten stereotyp pojawia się chyba na każdej uczelni. Wycięcie w bluzce, krótka spódniczka i kolos zdany? No i ten klasyczny żart z egzaminem „ustnym”. Czy kobiety dzięki swoim wdziękom zdobywają lepsze oceny?

 

 

A właściwie co ma piernik do wiatraka. Studia i kobiety. Hmm… Snując takie żarty same pogarszamy swoją sytuację. Dziewczyna ma dobre oceny, za duże cycki? Facet, bo się nauczył. Kobieta nie zapracowałaby przecież sobie na nie swoją wiedzą! Inteligencją wg. pana Korwina-Mikke tym bardziej nie. Żarty na temat egzaminów „ustnych” i tym podobne pozornie mogą wydawać się niegroźne, jednak niosą ze sobą przesłanie, że kobiety nie zdobywają dobrych ocen za swoje zdolności, wiedzę, wysiłek i inteligencję. Nie, dostają je w najlepszym wypadki za wygląd, a w tym gorszym, jeszcze bardziej lekceważącym i upokarzającym dla nas za „robotę”.  Nie muszę mówić, że niewinne żarty o dekoltach i takich tam mają też wpływ na to, jak później te kobiety są traktowane w pracy?

 

 

czy kobiety mają łatwiej na studiach

 

 

Owszem może się zdarzyć, że GDZIEŚ na JAKIEJŚ uczelni KTOŚ będzie ulgowo traktował kobiety. Tak samo jak ulgowo mogą być traktowani mężczyźni. Działanie w tej sprawie są dość trudne, bo to zwykle niuanse, które trudno jest udowodnić, ale i tak zachęcam do zgłaszania takich rzeczy. Może nie zmienią dokładnie Twojej sytuacji na tej uczelni, ale przysłużą się kolejnym studentom i studentkom. Naprawdę przełożeni tego pracownika mogą nie wiedzieć o jego praktykach, więc warto im to zasygnalizować. Zasygnalizujesz Ty i Monika z II roku i Michał z V i to da „górze” do myślenia. Tak to działa ze wszystkim. Jak się nie sygnalizuje problemu, to nie ma co liczyć na zmiany. Bo jak nikt nic nie mówi, to znaczy, że wszystko jest okej. Nie jest w zwyczaju pytać o to, czy przypadkiem któryś wykładowca w naszym instytucie nie faworyzuje kobiet albo mężczyzn. W ostatnim wpisie o tym, że we Włoszech nie ma studenckiego kwadransa poruszyłam też temat łamania zasad przez wykładowców. Tutaj nazwałam ich pracownikami, bo tak, nimi oni właśnie są. Zdarza się jednak, że studenci traktują ich jak królów, którym nic nie można zarzucić, z którymi nic nie można zrobić. A tak nie jest i ja bardzo bym chciała, żebyście Wy, jako moi czytelnicy o tym wiedzieli.

 

 

Warte pochwały są wszelkie oddolne działania dążące do usunięcia postawy umniejszania zasług kobiet na uczelni. Zastanawiam się np. nad aspektem zdrobniania imion kobiecych. Sama nigdy nie buntowałam się, gdy wykładowca mówił do mnie pani Aniu, a może powinnam? No bo przecież wykładowca, nie ważne czy to kobieta czy mężczyzna nie zwrócił/a się nigdy do mojego chłopaka panie Oski. Szczerze powiedziawszy moje sumienie nie czuje oburzenia, gdy ktoś zdrabnia moje imię, ale zdaję sobie sprawę, że może to być jeden z elementów, który wpływa na podświadome degradowanie zasług kobiet także na uniwersytecie.

 

 

Mam problem z tą kwestią i jestem bardzo ciekawa, co Wy o tym myślicie? Nie tylko w kwestii zdrobnień ale również w temacie umniejszania zasług kobiet na uczelni przez żarty na temat dekoltów i krótkich spódniczek.

 

 

Do następnego czytania!

Ania

 

POLUB NA FB

100 PLN zniżki na AIRBNB

Wskocz na Facebooka

Studencka grupa wsparcia

Close Menu
×

Koszyk