fbpx

Kiedy w końcu docenisz swe pole?

Jak wykorzystac 3miesieczne wakacje

Odkąd przyjechałam z Erasmusa moje oczy nie potrafią oduczyć się turystycznego patrzenia na świat. Jakby przycisk się zaciął i zablokował powrót do normalności. Mijam więc bez mrugnięcia okiem brzydkie budynki i rozdziawiam buzię na widok tych ładnych. I choć we Włoszech zachwycałam się widokiem morza i gór, tak tutaj zachwycam się łanami pól i belami siana.

 

 

– Przyjechała dziewczyna z miasta i robi zdjęcia pola.
– Ale ja tu mieszkam od kilku lat.
– Aa, to pani jakimś fotografem jest!
Powiedzmy…

 

 

Taki dialog przeprowadziłam jakiś czas temu. Czemu ludzi dziwi fakt zrobienia zdjęcia beli sięgających po horyzont? To nie jest przecież początek XXI wieku, gdy aparat wyciągało się tylko na specjalną okazję, bo limit zdjęć to 24.

 

 

 

Postanowiłam też akcentować słowiańskość w moim wyglądzie i ubiorze.  Tego nauczyły mnie Włoszki. Gdy widzisz Włoszkę, wiesz, że to Włoszka, nie dlatego, że ma to napisane na czole. Włoskość z niej ścieka. Jest dumna z tego skąd pochodzi, nie wstydzi się. A Polki? Czy są dumne? Pisałam o tym trochę na Instagramie. O hashtagu #polishgirl mówi się – siara. Ale dlaczego? Hashtag #frenchgirl byłby już okej? No taki #trendy! ;)

 

 

Gdy biegam, nie mogę napatrzeć się na zachodzące słońce tworzące „efekt Boga” nad łanami pól, które delikatnie falują przeplatając się z ciemnozielonymi lasami. Podoba mi się stado owiec pasące się na łące. Wzdycham nad wierzbami zatapiającymi liście w jeziorku. Zabawne jest to, że teoretycznie mogłabym porównywać Polskę do Włoch, narzekać na brak morza na Śląsku i chłodniejszy klimat. Tymczasem zaraz po powrocie na pytania o rozczarowanie polską pogodą odpowiadałam, że potrzebowałam tego orzeźwienia. Założę się, że na moim miejscu znaleźliby się i tacy, którzy nie byliby zadowoleni z pogody w kraju, a we Włoszech narzekaliby na upały. Założę się! Chociaż może to ja się nie znam, bo na południu Polski zazwyczaj temperatura jest nieco wyższa niż w innych częściach kraju…

 

 

Ostatnie tygodnie pobytu we Włoszech to jedna wielka rozterka emocjonalna. Chcę zostać, czy chcę już wracać? Nie wiedziałam! Tęskniłam za krajem i chciałam znowu poczuć polskie smaki, pochodzić polskimi uliczkami i posłuchać naszego języka. Wyobrażałam sobie polską architekturę miast i bardzo chciałam odwiedzić któreś z nich. Więc jak zobaczyłam molo w Orłowie, to aż podskoczyłam z wrażenia.  ;)

 

 

 

A na zdjęciu obok Tarnowskie Góry, które mają prześliczną starówkę!

 

Gdy o zachodzie słońca podróżuję autobusem, szybko potrafię odnaleźć bratnie dusze wśród pasażerów. To ci, którzy z przyjemnym rozmarzeniem na twarzy spoglądają w stronę czerwonej kuli. Czasem wpatrują się w podświetlone chmury. Inni zerkną kątem oka przez szybę i z niesmakiem odwrócą twarz od rażących ich promieni. Wtedy wiem, z kim bym się nie dogadała.

 

Na szczęście dowiedziałam się, że niedocenianie tego, co się ma, wcale nie jest domeną Polaków. Otóż Włosi z organizacji ESN, która zajmuje się Erasmusami, opowiadali mi o tym, że zrozumieli, w jak pięknym miejscu mieszkają, dopiero widząc nasz zachwyt. Dopiero wtedy sami się zachwycili! Wcześniej okolica była dla nich ładna, ale normalna. I to powiedzieli ludzie mieszkający na Wybrzeżu Amalfi! Wybrzeżu, które jest uznawane za jedno z najpiękniejszych na świecie! (OMG ja tam mieszkałam!).

 

 

Jaraj się życiem, gdziekolwiek jesteś! Jaraj się zachodem słońca w Polsce tak, jakbyś jarał się nim we Włoszech. Jaraj się polem, lasem i starówką w Twoim mieście. Nie przechodź obojętnie obok codziennego piękna. Wtedy całe Twoje życie będzie piękne. Nie tylko wakacje.

 

 

 

I powiadam Wam, doceńcie swe pola!

Do następnego czytania!

Ania

100 PLN zniżki na AIRBNB

Wskocz na Facebooka

Studencka grupa wsparcia

Close Menu
×

Koszyk