fbpx

Masz to, czego chcesz, czy to, co inni chcą byś miał?

pragnienie

 

Podobno nie możemy mieć wszystkiego tego, czego byśmy chcieli, dlatego powinniśmy cieszyć się z tego, co już mamy. Tylko, czy to, co już mamy, również było tym, czego chcieliśmy? Jeśli nie, wtedy życie zamienia się w pułapkę. Budujemy otaczający nas świat z cegieł, których wcale nie chcieliśmy. Decydujemy się na kompromisy lub „chwilowe“ rozwiązania, które tak naprawdę bywają jeszcze gorszym wykorzystaniem naszego potencjału (finansowego i życiowego) niż spełnienie naszych prawdziwych pragnień.

Czasem tylko wydaje nam się, że czegoś chcemy. W rzeczywistości to ktoś sprawił, że zaczęliśmy tego chcieć. Oczywiście zawsze jest takie moment, w którym zaczynamy czegoś pragnąć, chodzi tylko o to, czy ten moment wyrasta z nas samych, czy też został w nas zasiany.

 

Przykład nr 1

 

 

Kasi rodzice chcą, żeby po studiach znalazła pracę, najlepiej w rodzinnym mieście, wzięła kredyt i kupiła mieszkanko, w którym spędzi resztę życia. Chcą nawet podarować jej sporą kwotę jako wkład własny. Kasi głupio jest im odmówić, ale nie podoba jej się ten pomysł. Nie wie, czy za parę lat będzie chciała nadal tu mieszkać. W ciągu miesiąca w jej głowie pojawia się tyle planów na życie, co dni w takowym. Raz jest w Polsce, następnego dnia we Francji, trzeciego na Filipinach, a czwartego dnia przekracza granicę Stanów Zjednoczonych. Jednego dnia pracuje w biurze, drugiego jest nauczycielem, w trzecim ma własną firmę, a w czwartym fotografuje. Sama nie wie, czego chce, więc zaczyna chcieć tego, czego chcą dla niej rodzice. bo przecież chcą dobrze. A ich plan jest już sprawdzony przez tysiące! Mieszkanie z białymi meblami i dużą kuchnią to przecież jest coś w dzisiejszym świecie!

 

Przykład nr 2

 

We własnym życiu również potrafię znaleźć takie sytuacje nawet w mniejszych sprawach. Np. w zakupach. Odkąd założyłam pierwszy raz czarne spodnie z wysokim stanem firmy Levis bardzo chciałam je mieć. Praktycznie, co sezon myślę o ich kupnie, ale wciąż wydaję kasę na rzeczy, których pragnę mniej, albo których nie potrzebuję, ale reklamy i trendy zasiały we mnie potrzebę ich posiadania. Wydaję więc pieniądze, na rzeczy, które uszczęśliwiają mnie tylko na chwilę zamiast spełnić swoje pragnienie, które wymagałoby jednak zgromadzenia większej ilości pieniędzy niż te mniejsze-nie-moje-pragnienia.

 

Przykład nr 3

 

Jeszcze inny przykład. Chcesz się zdrowo odżywiać. Chcesz karmić swój organizm dobrymi dla niego substancjami. Już to nawet parokrotnie przetestowałeś, tylko na krótką metę, ale działa. Masz dobry zamiar, chcesz wieść lepsze życie. Nagle widzisz reklamę jogurtu, która zapewnia Cię, że to on jest tym, czego pragniesz. On przyniesie Ci chwilę przyjemności. Będziesz siedziała w eleganckim szlafroku na skórzanej kanapie i namiętnie oblizywała łyżkę. Będziesz najszczęśliwszym człowiekiem świata, ten jogurt da Ci szczęście, problemy znikną z Twojego życia. I jakoś tak się dzieje, że Ty tego chcesz. Chcesz być jak ta pani z telewizji. Kupujesz jogurt i co? Problemy nie znikają, szczęście nie przybywa. Siadasz na kanapie, ale ona nie jest skórzana, Ty masz na sobie piżamę w króliki. Jogurt zjadasz w minut 3. Koniec Twojego szczęścia, no i początek wyrzutów sumienia. Znowu wybrałeś coś, czego chcieli dla Ciebie inni.

 

Czasem tylko wydaje nam się, że czegoś chcemy. W rzeczywistości to ktoś sprawił, że zaczęliśmy tego chcieć. Oczywiście zawsze jest taki moment, w którym zaczynamy czegoś pragnąć, chodzi tylko o to, czy ten moment wyrasta z nas samych, czy też został w nas zasiany.

 

Bywa, że nie dbamy wystarczająco o nasze pragnienia. Nie odżywiamy ich, rzadko je podlewamy. Ci, którzy sadzą w nas pragnienia dbają o nie znacznie lepiej. Regularnie podlewają swoje drzewko i nawożą je świeżymi obrazami. Drzewo ich pragnienia rośnie w Tobie dzięki słowom, obrazom i ideologiom, które w nie wstrzykują. Ty nie karmisz swoich pragnień. Zawsze znajdzie się coś ważniejszego, jakieś inne, niekoniecznie Twoje, ale jednak pragnienie. Kiedy je zaspokoisz na jego miejscu pojawia się następne. Są jak chwasty.

 

To, czego sam chciałeś ginie wśród lasu innych potrzeb, regularnie nawożonych przez pracowników z zewnątrz. Dotyczy to i małych i dużych spraw. Po pewnym czasie nie odróżniamy już pragnień własnych od pragnień innych i utożsamiamy się ze wszystkim, o czym tylko pomyślimy „chcę tego”. Raczej nie analizujemy tych słów, zakładamy z góry, że tak jest. Skupienie się na własnych pragnieniach może znacznie skrócić drogę do końcowego celu. Czasem wystarczy zapytać siebie, dlaczego tego pragnę, a potem jakie uczucie przyniesie mi to pragnienie po jego urzeczywistnieniu. Zwykle wystarczy jednak czas. Czas spędzony sam ze sobą w spokoju, przeznaczony na określenie swoich pragnień, podlanie ich i nawożenie oraz usunięcie chwastów.

 

PS Jutro przestawiamy zegarki o godzinę do tyłu, jak planujecie wykorzystać tę dodatkową godzinę dnia? Na to, czego sami chcecie, czy na to, czego chcą dla Was inni? ;)

Do następnego czytania!

Ania

 

100 PLN zniżki na AIRBNB

Wskocz na Facebooka

Studencka grupa wsparcia

Close Menu
×

Koszyk