fbpx

Mój wyszukany problem na dziś.

szukanie problemów

 

Tak się zastanawiam, co by sobie tu wymyślić. Czy bardziej denerwują mnie dzieci wrzeszczące na podwórku, czy też długa kolejka do kasy. Poważnym problemem jest aktualnie natłok testów na uczelni, ale dzisiaj jakoś się tym nie przejmuję. Może w sklepie obok znowu nie będzie działać płatność zbliżeniowa i będę musiała wkładać kartę i wbijać PIN. Zapomniałam zabrać ze sobą różowego lakieru do paznokci, a zielony nie będzie pasować mi do stylówki. Poza tym włosy mi się jakoś dziwnie ułożyły i będę musiała je wyprostować przed wyjściem. Wczoraj miałam nadzieję, że brak ulubionego papieru toaletowego w Lidlu będzie moim największym problemem, ale jednak mieli niebieski.

 

Wyszukany problem to dla mnie wymyślny problem, rodem z XXI wieku, problem człowieka z wysokorozwiniętego kraju. Zarazem jest to problem, którego trzeba się doszukiwać, wypatrywać go, czyli szukać dziury w całym. Taki problem miał mężczyzna podróżujący ze mną pociągiem.

 

szukanie problemówFotografia przedstawia sprzęt do wyszukiwania problemów wypożyczony od specjalisty.

 

Nim wsiadłam w samolot do Kopenhagi w ubiegłym tygodniu, musiałam przejechać pociągiem ze Śląska do Warszawy. Byłam w szoku, że za 24 złote kupiłam bilet na pociąg, który przejeżdża tę trasę w 2 godziny i 15 minut! Gdy podjechał na stację chwilę się wahałam, czy to aby na pewno mój pociąg, ale wsiadłam. W środku masa biznesmenów i elegancko ubranych kobiet. Oczywiście ja, nie mogę siedzieć obok przystojnego przedsiębiorcy, tylko najlepiej, tak jak kiedyś w Polskim Busie, obok buca, który wypije dwa piwa i załatwi swoją potrzebę do butelki, gdy toaleta będzie zamknięta. (Autentyczna historia!) Siadając obok nieprzystojnego nieprzedsiębiorcy napotykam na problem. Problem, jak się później okaże, przez wielkie P! Na miarę XXI wieku! Otóż nad moim siedzeniem nie ma miejsca na bagaż. Tak zaprojektowany jest pociąg, że luki bagażowe zaczynają się od siedzeń przed nami. Patrzę do przodu, wszystko zajęte. Patrzę na prawo, O! Wolne! Sympatyczny, przystojny przedsiębiorca, obok którego ja NIE siedzę pomaga mi włożyć torbę na górę. Problem rozwiązany, ale nie dla wszystkich.

 

Kontrola biletów, uśmiechnięty konduktor celuje magicznym laserem w kartkę na której wydrukowałam bilet. Chciałby zrobić to samo z kartką mojego sąsiada i jak najszybciej wrócić do kolejarskich rozmów ze swoimi przyjaciółmi konduktorami, lecz sąsiad ma jeszcze jedno pytanko.

 

– Gdzie ja mam włożyć moją walizkę?

– Może Pan umieścić ją nad siedzeniami, bądź w lukach pomiędzy wagonami.

– A czy widzi Pan, nad moim siedzeniem miejsce bagażowe i czy Pan zapłaci mi za bagaż, gdy mi go ukradną z luku?

– Koleje nie odpowiadają za zgubiony lub skradziony bagaż.

– No i co ja mam teraz zrobić?

 

I w tym momencie ja, zawsze chętna do pomocy Ania, dostrzegam wolne miejsce na bagaż parę siedzeń dalej i informuję o tym towarzysza podróży. Dowiaduję się jednak, że ten nie rozmawia ze mną. Ależ jak śmiałam się odezwać! Naiwna myślałam, że ten pan ma problem do rozwiązania! Buc męczy jeszcze trochę konduktora, tak jakby ten zaprojektował pociąg, po czym mówi, że on sobie już włożył walizkę na górę i wskazuje na nią palcem! Leży na górze zaraz przed nami. Ja w szoku. To po cholerę się odzywa, robi problem z niczego, męczy tego konduktora, skoro jego walizka już dawno leży na górze. Tylko po to, żeby sobie pomarudzić, żeby się kogoś uczepić, tak dla zasady.

 

Trzeba być mistrzem wyszukiwania problemów, żeby znaleźć go w tak nowoczesnym pociągu. Ja byłam zachwycona tym, że Polska się rozwija, że mogę szybko i tanio przejechać 300 km. 3 lata temu jechałam do Krakowa 6 godzin! A tu Warszawa w lekko ponad dwie. Wszystko było czyściutkie, pachnące, nowe, ale jednak! Da się znaleźć dziurę w całym.

 

Ludzie wyszukują sobie problemy, żeby je mieć. Mają dach nad głową, pełne lodówki, dostęp do edukacji i zdrowie. Czegóż im trzeba? Problemów! Nie mają problemów! Każdy dzień to wyzwanie. Jak w jednym z najbardziej rozwiniętych krajów świata znaleźć problem!? Od rana ruszają więc na poszukiwania. Lata doświadczenia robią swoje. Ich umysły są wyczulone na wady, niedogodności, uchybienia. Nie zauważają tego co dobre. Mają zoom na problem. I tak jak mojemu sąsiadowi umknęło w jak świetnym pociągu jedzie, tak innym umyka fakt, że są syci. Jeszcze inni nie zauważają tego, że przecież mają dach nad głową, że mogą chodzić do kina, teatru, że stać ich na to! Kobietom umyka fakt, że są zdrowe i pełne sił, a zauważają małe zmarszczki. Mężczyźni zamiast cieszyć się, że mają auta, którymi mogą wygodnie podjechać do pracy, skupiają się na furach, których nie mogą mieć. Nie zauważamy tego w jak bezpiecznie położonym kraju żyjemy. Nie musimy się przejmować wybuchami wulkanów, trzęsieniami ziemi, czy potężnymi tornadami. Musimy za to poszukiwać problemów.

 

A teraz, przyznaj się sam przed sobą, jaki jest Twój wyszukany problem na dziś? :)

do następnego czytania!

Ania
PS Jeśli spodobał Ci się ten tekst, bądź uważasz go za ciekawy, będę Ci wdzięczna jeśli podzielisz się nim ze swoimi znajomymi za pomocą kółek poniżej. :)
Follow my blog with Bloglovin

100 PLN zniżki na AIRBNB

Wskocz na Facebooka

Studencka grupa wsparcia

Close Menu
×

Koszyk