Nie może słyszeć wykładowców, więc zakłada im wisiorki na szyję. Czyli rozmowa z Olą o studiowaniu z wadą słuchu.

 

 

Chcę przed­sta­wić Ci Olę. Ola jest stu­dent­ką psy­cho­lo­gii wspie­ra­nia jako­ści życia i ma wadę słu­chu. Zgo­dzi­ła się opo­wie­dzieć mi co nie co o stu­diach i życiu ludzi sła­bo­sły­szą­cych i tych nie­sły­szą­cych wca­le. Cie­szę się, że mogę poru­szyć ten temat na blo­gu i dotrzeć z nim do szer­szej świa­do­mo­ści, dzię­ki uprzej­mo­ści Oli. Dla­te­go bar­dzo zale­ży mi, żebyś ten wywiad prze­czy­tał bądź prze­czy­ta­ła. Jeśli masz zapo­znać się z tyl­ko jed­nym wpi­sem na blo­gu w tym mie­sią­cu, niech to będzie wła­śnie ten. Ola poświę­ci­ła swój pry­wat­ny czas, żeby podzie­lić się z Tobą swo­ją histo­rią i prze­my­śle­nia­mi, więc będę Ci bar­dzo wdzięcz­na, jeże­li udo­stęp­nisz lub pode­ślesz ten post swo­im zna­jo­mym, jeże­li Cię zain­te­re­su­je. A jestem pew­na, że temat jest cie­ka­wy dla wie­lu z Was! :) Miłe­go czy­ta­nia! (O magicz­nym wisior­ku prze­czy­tam poni­żej. :))

 

 

Rozmowa z Olą  Prezesem Koła Naukowego Studentów Niesłyszacych i Słaboslyszacych “Surdus Loquens” na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

 

 

Opowiedz może na początek, jaka jest różnica między osobą niesłyszącą i słabosłyszącą i jak to jest z tym miganiem, bo myślę, że wielu czytelników może nie znać tych zależności.

 

 

Oso­ba nie­sły­szą­ca, to każ­da oso­ba, któ­ra ma uszko­dzo­ny słuch. Są też jesz­cze okre­śle­nia Sła­bo­sły­szą­cy, Głu­chy. Oso­by sła­bo­sły­szą­ce nie nale­żą ani do świa­ta Głu­chych, ani sły­szą­cych. Czę­sto nie zna­ją języ­ka migo­we­go, a jeśli już to zna­ją sła­bo (są oczy­wi­ście przy­pad­ki, że oso­ba uwa­ża się za Sła­bo­sły­szą­cą, pre­fe­ru­je mowę i jesz­cze świet­nie miga;)). Komu­ni­ku­ją się głów­nie z pomo­cą mowy, a więc, aby sły­szeć roz­mów­cę zde­cy­do­wa­na więk­szość nosi apa­ra­ty, bądź implan­ty śli­ma­ko­we. Czę­sto wśród nich są oso­by, któ­re nie potra­fią rozu­mieć dru­giej oso­by bez czy­ta­nia z ruchu warg. Oso­ba uwa­ża­ją­ca się za oso­bę Głu­chą, nale­ży do kul­tu­ry osób Głu­chych, pre­fe­ru­je miga­nie (SJM (Sys­tem języ­ko­wo-migo­wy lub PJM (Pol­ski Język Migo­wy).

 

 

Czym różni się SJM od PJM?

 

 

PJM – Pol­ski Język Migo­wy – bar­dzo czę­sto uży­wa­ny – natu­ral­ny język migo­wy. Inny­mi sło­wy jest to język, któ­ry został ukształ­to­wa­ny przez oso­by Głu­che. Ewo­lu­uje – tzn. wła­ści­wy dla języ­ka ewo­lu­cja np. nowych słów itd. Ist­nie­je nawet spe­cjal­na komi­sja, gdzie zatwier­dza­ją oni nowe gesty języ­ka migo­we­go – np. Face­bo­ok, e-mail. W Pol­skim Języ­ku Migo­wym prak­tycz­nie nie ma gra­ma­ty­ki – przy­naj­mniej nie tej, któ­rej zna­my z lek­cji języ­ka pol­skie­go – ma gra­ma­ty­kę wizu­al­no-prze­strzen­ną. Czy­li przy­kła­do­wo: zapy­tam kogoś w mowie: „Jak masz na imię?” – w PJM odpo­wied­ni­mi gesta­mi poka­żę: „Ty mieć imię” doda­jąc do tego mimi­kę pyta­ją­cą. Przede wszyst­kim trze­ba wie­dzieć, że język migo­wy to mowa całe­go cia­ła (tzn. eks­pre­sja całe­go cia­ła) – gestów, mimi­ki twa­rzy.

 

 

SJM – Sys­tem języ­ko­wo- migo­wy – jest ciut sztucz­ny – został stwo­rzo­ny przez oso­by sły­szą­ce. Jest połą­cze­niem PJM i języ­ka pol­skie­go – jest gra­ma­ty­ka języ­ka pol­skie­go. Nie uży­wa się tu mimi­ki.

https://www.youtube.com/watch?v=8Rh4UB3xEG0 – tutaj moż­na zoba­czyć róż­ni­ce mię­dzy SJM a PJM.

 

 

Czy można nauczyć się czytania z ruchu ust będąc dorosłym, czy to się dzieje automatycznie od dziecka? Czy nauka polega na zapamiętywaniu poszczególnych słów czy jest jakaś „droga na skróty”?

 

 

Co za pyta­nie… ja jakoś natu­ral­nie się nauczy­łam, nie­świa­do­mie – każ­de dziec­ko nie­sły­szą­ce ma reha­bi­li­ta­cję. Dzie­ciń­stwo jest naj­bar­dziej inten­syw­nym cza­sem pra­cy nad słu­cha­niem (np. co to za dźwięk? Czy jest gło­śny czy niski? Jak brzmi? Posłu­chaj co ja mówię. itd.), mówie­niem oraz przy­swa­ja­niem innych umie­jęt­no­ści tj. czy­ta­nie, pisa­nie, rozu­mie­nie tre­ści komunikatu/tekstów pisa­nych itd. Stąd, bar­dzo czę­sto pod­czas ćwi­czeń uwa­ga była kie­ro­wa­na na twarz oso­by uczą­cej – Popatrz na mnie – powiem coś… i natu­ral­nie tak się uczy­łam z ust. ·

 

 

Myślę, że jak inne umie­jęt­no­ści – nauka języ­ków, pisa­nie, przy­swa­ja­nie nowych figur akro­ba­tycz­nych – da się w każ­dym wie­ku. Klu­czem jest uważ­na obser­wa­cja ust dru­giej oso­by w momen­cie mówie­nia. Czy nauka pole­ga na zapa­mię­ty­wa­niu poszcze­gól­nych słów – raczej poszcze­gól­nych samo­gło­sek i spół­gło­sek. Przy więk­szo­ści z nich układ ust jest inny – np. o, s, sz – inny­mi sło­wy czy­ta­jąc z ust (i jed­no­cze­śnie sły­sząc mowę) – z tych samo­gło­sek i spół­gło­sek wyod­ręb­niam poszcze­gól­ne sło­wa.

 

 

 

 

Dlaczego zdecydowałaś się studiować akurat psychologię wspierania jakości życia?

 

 

Myślę, że przede wszyst­kim dla sie­bie. Pamię­tam, że mia­łam pójść na total­nie inny kie­ru­nek, ale kil­ka dni przed wyni­ka­mi matur prze­sta­ło mi to paso­wać i zło­ży­łam papie­ry na Psy­cho­lo­gię i na wszel­ki wypa­dek Tury­sty­kę. Zosta­łam od razu przy­ję­ta na pierw­szy kie­ru­nek i wpa­dłam po uszy. Mimo trud­no­ści z sły­sze­niem w stu­dio­wa­niu – bar­dzo lubię stu­dio­wa­nie psy­cho­lo­gii.

 

 

Czy wybierając uczelnię nie miałaś problemu, żeby znaleźć taką, która ułatwia studiowanie osobom z wadą słuchu? Czy uczelnia w ogóle musi być w jakimś stopniu do Ciebie przystosowana?

 

 

Wybie­ra­jąc uczel­nię, bra­łam przede wszyst­kim pod uwa­gę, czy w danej uczel­ni jest coś takie­go jak Biu­ro Osób Nie­peł­no­spraw­nych (BON). W razie cze­go – uła­twia­ło mi zdo­by­cie infor­ma­cji:

 

 

to taki sprzęt, któ­ry wspo­ma­ga sły­sze­nie. Pod­czas zajęć daję pro­wa­dzą­ce­mu taki sprzęt podob­ny do dłu­go­pi­su, któ­ry nosi na szyi. Ja też mam coś na szyi, (ale nie jest to koniecz­ne- moż­na mieć taki malut­ki klo­cek do przy­cze­pia­nia pod apa­ra­tem słu­cho­wym) – jest to odbior­nik. Kie­dy wykła­dow­ca coś mówi, a więc dźwię­ki, jakie wyda­je, wychwy­tu­je nadaj­nik i jest prze­sy­ła­ny bez­prze­wo­do­wo do moje­go odbior­ni­ka i on przez moją małą pętlę induk­cyj­ną prze­sy­ła dźwięk do moich apa­ra­tów. Sytu­acja, jaką tu opi­sa­łam – oso­ba noszą­ca sys­tem FM może odnieść wra­że­nie, że wykła­dow­ca stoi obok niej, a tak napraw­dę znaj­du­je się 5 metrów dalej.
to jest na bie­żą­co pisa­nie to, co mówi dana oso­ba. W zależ­no­ści od spe­ech-texte­rów (tzn. osób piszą­cych bar­dzo szyb­ko na kom­pu­te­rze, to, co mówi dana oso­ba) piszą sło­wo w sło­wo lub sens zda­nia
to też sys­tem wspo­ma­ga­nia słu­chu, dzia­ła­ją­cy na tej zasa­dzie co sys­tem FM – róż­ni­cą jest to, że oso­ba korzy­sta­ją­ca z pętli nie musi mieć odbior­ni­ków – wystar­czy dopil­no­wać by pro­te­tyk słu­chu włą­czył w apa­ra­tach słu­cho­wych funk­cję pętli induk­cyj­nej – więc jak korzy­stasz z pętli naci­skasz na jeden z przy­ci­sków z apa­ra­tów, któ­ry przy­go­to­wu­je apa­ra­ty na to, by odbie­ra­ły pętlę. A nadaj­nik? Mikro­fon. Pętla induk­cyj­na w salach jest dostęp­na więk­szej ilo­ści osób korzy­sta­ją­cych z pętli – trze­ba patrzeć na pod­ło­gi gdzie idą kable induk­cyj­ne (lub listwy pod­ło­go­we w nie­ty­po­wym miej­scu) – ozna­cza to miej­sce, gdzie jest pętla i gdzie moż­na stać/usiąść by usły­szeć wyraź­nie pro­wa­dzą­ce­go

Np. KUL, w któ­rym jestem, ma w regu­la­mi­nie stu­diów ustęp doty­czą­cy osób nie­peł­no­spraw­nych. Na przy­kład – mogą napi­sać wnio­sek do dzie­ka­na jeśli chcą doko­nać zmia­ny zasad zda­wa­nia egza­mi­nów lub uzy­ski­wa­nia zali­czeń, mogą popro­sić o IOS, for­ma wery­fi­ka­cji efek­tów kształ­ce­nia dosto­so­wa­na do nie­peł­no­spraw­no­ści stu­den­ta, mogą popro­sić dzie­ka­na o moż­li­wość korzy­sta­nia z zajęć lub egza­mi­nów z pomo­cą osób trze­cich np. tłu­ma­cza, może nagry­wać po pod­pi­sa­niu zgo­dy z pro­wa­dzą­cy­mi). Jest to bar­dzo duża pomoc dla stu­den­ta, któ­ry wie, jakie­go rodza­ju pomo­cy może popro­sić, jakie ma pra­wa.

 

 

Nie jest koniecz­ne, że uczel­nia musi być w jakimś stop­niu do oso­by nie­sły­szą­cej przy­sto­so­wa­na. Jeśli zda­rzy się, że jest się stu­den­tem uczel­ni gdzie nie ma takich udo­god­nień dla oso­by nie­sły­szą­cej, war­to poin­for­mo­wać i popro­sić o wspar­cie. Każ­da oso­ba nie­sły­szą­ca ina­czej sły­szy, ma róż­ne potrze­by – jed­ni, aby dobrze rozu­mieć wykła­dy potrze­bu­ją Sali z pętlą induk­cyj­ną lub sys­tem FM, dru­dzy będą wole­li brać od innych stu­den­tów notat­ki lub mieć kon­sul­ta­cje z pro­wa­dzą­cy­mi.

 

 

Co różni Twoje studiowanie od studiowania osób bez wady słuchu?

 

 

Prak­tycz­nie nic. Nie wiem jak na innych uczel­niach, jeśli cho­dzi o lek­to­rat z języ­ka angiel­skie­go, ale w mojej uczel­ni, – co było dla mnie ogrom­ną zale­tą – moż­na było się prze­pi­sać na indy­wi­du­al­ny lek­to­rat z języ­ka angiel­skie­go dla osób nie­sły­szą­cych. Dzię­ki temu mogę się sku­pić na angiel­skim, któ­ry jest dosto­so­wa­ny do mnie – jak mam zada­nie z słu­cha­niem, nauczy­ciel włą­cza audio­skryp­cję, dzię­ki temu jestem na bie­żą­co z wszyst­ki­mi zada­nia­mi, a nie jak bywa­ło w szko­le (tzn. zale­ża­ło od nauczy­cie­la, czy chciał mi poka­zać trans­kryp­cję tek­stu mówio­ne­go z swo­jej książ­ki czy nie) – były omi­ja­ne. Nie ma też poczu­cia wyob­co­wa­nia, jak się jest w sali z inny­mi oso­ba­mi i nic nie rozu­miesz co inni mówią po angiel­sku.

 

 

W regu­la­mi­nie stu­diów KUL jest tak­że zapis, że stu­dent może popro­sić pro­wa­dzą­ce­go ćwi­cze­nia lub wykła­dow­cę np. o zmia­nę for­my kolokwium/egzaminu – z ust­ne­go na pisem­ny lub odwrot­nie, szcze­gól­nie w przy­pad­ku, kie­dy egza­min jest tak skon­stru­owa­ny zawi­le, że pro­ściej prze­sta­wić swo­ją wie­dzę ust­nie. Na razie do tej pory, pro­si­łam jedy­nie o zmia­nę z kolo­kwiów ust­nych na pisem­ne. Poza tym – uczę się jak inni, mam ten sam zakres mate­ria­łu, spo­sób zali­czeń itd.

 

 

W jakim stopniu Twoja uczelnia jest dostosowana dla osób z wadą słuchu? W jaki sposób Ci pomaga? Czy coś zapewnia?

 

 

Moja uczel­nia – KUL – oso­bom z uszko­dzo­nym słu­chem zapew­nia wypo­ży­cze­nie sys­te­mu FM, kil­ka sal z pętlą induk­cyj­ną, zapew­nia tłu­ma­cza języ­ka migo­we­go (tu jest szko­puł dla osób, któ­re są pew­niej­sze w języ­ku migo­wym – nie zapew­nia tłu­ma­cze­nia pod­czas wykła­dów, ale jest wyko­rzy­sty­wa­ny w tłu­ma­cze­niach wykładu/zajęć indy­wi­du­al­nie z wykła­dow­cą), spe­ech text. Ponad­to zapew­nia tak­że lek­to­rat języ­ka angiel­skie­go dla nie­sły­szą­cych (indy­wi­du­al­nie lub gru­po­we zaję­cia).

 

 

Ja mam swój sys­tem FM zaku­pio­ny przed roz­po­czę­ciem stu­diów, z któ­re­go jestem bar­dzo zado­wo­lo­na – korzy­stam szcze­gól­nie w salach, w któ­rych nie ma pętli induk­cyj­nej. Cho­dzę na indy­wi­du­al­ny angiel­ski – bar­dzo mi to poma­ga, ponie­waż jest przy­sto­so­wa­ny do mnie – szcze­gól­nie przy zada­niach wyma­ga­ją­cych słu­cha­nia – wystar­czy włą­czyć trans­kryp­cję audio. Ponad­to, war­to też prze­czy­tać regu­la­min stu­diów – mogę bez pro­ble­mu uzy­skać IOS (Indy­wi­du­al­ną Orga­ni­za­cję Stu­diów). Ponad­to po uprzed­nim zło­że­niu wnio­sku dzie­kan pozwa­la na korzy­sta­nie pod­czas zajęć, egza­mi­nów i zali­czeń z pomo­cy osób trze­cich – np. tłu­ma­cza języ­ka migo­we­go, lek­to­ra, ste­no­ty­pi­stę. Za zgo­dą pro­wa­dzą­ce­go zaję­cia oraz obo­pól­nym pod­pi­sa­niu oświad­cze­nia o wyko­rzy­sty­wa­niu utrwa­lo­nych mate­ria­łów wyłącz­nie na uży­tek pry­wat­ny z posza­no­wa­niem praw autor­skich pro­wa­dzą­cych zaję­cia, gdy­bym nie była­bym w sta­nie robić nota­tek (np. za szyb­ko mówi, nie­wy­raź­nie), mogę zasto­so­wać dyk­ta­fon, bądź kame­rę. Choć to ostat­nie roz­wią­za­nie jest świet­ne, to jed­nak trze­ba zna­leźć oso­bę, któ­ra by noto­wa­ła z dyk­ta­fo­nu (lub kame­ry). Dla mnie nie jest to dobre roz­wią­za­nie – zde­cy­do­wa­nie wolę w takiej sytu­acji popro­sić o notat­ki kole­żan­ki, skrypt, bądź po pro­stu uczest­ni­cze­nie w kon­sul­ta­cjach.

 

 

A jak wyglądają Twoje egzaminy? 

 

 

Jeśli cho­dzi o egza­mi­ny – na uprzed­ni wnio­sek dzie­kan może doko­nać zmia­ny zasad zda­wa­nia egza­mi­nów lub uzy­ski­wa­nia zali­czeń pole­ga­ją­cej na: prze­dłu­że­niu cza­su trwa­nia egza­mi­nu lub zali­cze­nia, zmia­nie egza­mi­nu pisem­ne­go na ust­ny lub odwrot­nie oraz indy­wi­du­al­ne­go okre­śle­nia miej­sca odby­wa­nia egza­mi­nu. Stu­diu­ję już dru­gi rok, egza­mi­ny zda­ję ze wszyst­ki­mi stu­den­ta­mi – nie potrze­bu­ję prze­dłu­ża­nia cza­su (jakoś za szyb­ko piszę;)) oraz w osob­nej sali jak mia­ło to miej­sce przy pisa­niu egza­mi­nu szó­sto­kla­si­sty, gim­na­zja­li­sty czy matur. Nie zda­rzy­ło mi się też zmie­nić for­my egza­mi­nu z pisem­ne­go na ust­ny lub odwrot­nie – u mnie egza­mi­ny są zde­cy­do­wa­nie pisem­ne. Rzad­ko zda­rza­ją się ust­ne. A jeśli już, to do tej pory zda­wa­łam ust­ne ze wszyst­ki­mi. Chcia­łam przede wszyst­kim sie­bie spraw­dzić, jak radzę sobie w takich sytu­acjach. Po swo­ich doświad­cze­niach z ust­ny­mi egza­mi­na­mi zde­cy­do­wa­nie wolę, kie­dy jestem sama w sali, ze wzglę­du na to, że kie­dy zda­ję z paro­ma oso­ba­mi, stre­su­ję się moc­no i nie wiem, do kogo pro­wa­dzą­cy kie­ru­je swo­je pyta­nie. Mia­łam też taką sytu­ację, że oso­by, któ­re po paru pyta­niach zali­czy­ły i wycho­dzi­ły, kie­dy resz­ta sie­dzia­ła w sali, pro­wa­dzą­cy coś mówił, ale nic nie usły­sza­łam, bo w momen­cie otwie­ra­nia drzwi docho­dził strasz­ny hałas z kory­ta­rza (sys­tem FM nie­ko­niecz­nie w tym punk­cie speł­nia zada­nie). Zda­rza się też, że mimo bycia indy­wi­du­al­nie w sali, sły­chać szum spod drzwi (tłum stu­den­tów, któ­rzy ocze­ku­ją w kolej­ce na egza­min i roz­ma­wia­ją mię­dzy sobą), co utrud­nia mi kon­cen­tra­cję na rozu­mie­niu egza­mi­nu­ją­ce­go. Myślę, że gdy­bym mia­ła w przy­szło­ści mieć egza­mi­ny ust­ne, to chęt­nie bym w takiej for­mie zda­wa­ła, ale wyko­rzy­stu­jąc IOS i po zgo­dzie pro­wa­dzą­ce­go zda­wa­ła­bym w innym ter­mi­nie i miej­scu, by mieć pew­ność, że nie będzie szu­mu spod drzwi.

 

 

Jeśli cho­dzi o kolo­kwia lub wej­ściów­ki, kie­dy pro­wa­dzą­cy czy­ta na głos pyta­nia, a do stu­den­tów nale­ży noto­wa­nie na kart­ce bądź zapi­sa­nie tyl­ko odpo­wie­dzi – zwy­kle pro­szę ich o poka­za­nie pytań bądź przy­go­to­wa­nie dla mnie pisem­nej for­my zali­cze­nia. Nie mia­łam z tym do tej pory pro­ble­mów -jestem wdzięcz­na moim pro­wa­dzą­cym, że poma­ga­ją mi w takich sytu­acjach.

 

 

W jaki sposób się uczysz, jakie są Twoje ulubione metody nauki?

 

 

Lubię żeby było kolo­ro­wo w notat­kach. Czę­sto sto­su­ję mapy myśli. Zda­rza mi się, że mam z jakie­goś przed­mio­tu za dużo słów, by zano­to­wać to w mapach myśli to wystar­czą mi notat­ki, ale z mnó­stwem pod­kre­śleń, napi­sów przy mar­gi­ne­sach. Wyjąt­kiem była histo­ria filo­zo­fii, – ponie­waż stu­diu­ję na kato­lic­kiej uczel­ni, są obo­wiąz­ko­we przed­mio­ty na każ­dym kie­run­ku takie jak Biblia, Kato­lic­ka Nauka Spo­łecz­na i Myśl spo­łecz­na Jana Paw­ła II, Ety­ka oraz wła­śnie histo­ria filo­zo­fii. Pierw­szy błąd – wzię­łam się za to za póź­no. Na wykła­dy rzad­ko cho­dzi­łam, bo trwa­ły 4 godzi­ny, a cięż­ko mi było rozu­mieć pro­wa­dzą­ce­go, więc w tym celu kupi­łam książ­ki Tatar­kie­wi­cza histo­rii filo­zo­fii, mia­łam też skryp­ty. Pierw­szy egza­min obla­łam – przy­tło­czy­ło mnie to, że egza­min był szcze­gó­ło­wy. Mia­łam pół­to­ra tygo­dnia, by ponow­nie opa­no­wać dość obszer­ny mate­riał – od sta­ro­żyt­no­ści do nowo­żyt­no­ści – trze­ba było umieć daty, w jakich żyli filo­zo­fo­wie, jakieś 50 pojęć filo­zo­ficz­nych, dzieł, jakich napi­sa­li poszcze­gól­ni filo­zo­fo­wie oraz mieć wie­dzę doty­czą­cą poszcze­gól­nych nur­tów w filo­zo­fii. Już brzmi strasz­nie? Mam w swo­im poko­ju 2 duże tabli­ce kor­ko­we. Spę­dzi­łam całe dwa, trzy dni na two­rze­niu kalen­da­rium –np. kart­ka o Pla­to­nie – obok data, w któ­rej żył, poni­żej kil­ka tytu­łów dzieł, a niżej kil­ka słów czym się zaj­mo­wał, tro­chę o życiu. Kart­kę taką przy­pi­na­łam do odpo­wied­nie­go okre­su cza­so­we­go, w któ­rych żyli (taka linia wie­ko­wa jak w histo­rii). Dodat­ko­wo były też małe kolo­ro­we kar­tecz­ki z poję­cia­mi, któ­re umiej­sco­wi­łam bli­sko filo­zo­fów, któ­rzy byli zna­ni od takich pojęć. Popraw­ko­wy egza­min zda­łam, (na 3, ale kto by się tym przej­mo­wał, grunt, że do przo­du!).

 

 

Gene­ral­nie sta­ram się upro­ścić mate­riał jak się da – język pol­ski, – pomi­mo, iż jest moim ojczy­stym języ­kiem – jest dla mnie języ­kiem obcym. Trud­no jest mi opa­no­wać mate­riał, któ­ry zawie­ra dużo tre­ści, nie­zro­zu­mia­łych dla mnie powią­zań mię­dzy nimi. Mam też kło­pot z opa­no­wa­niem bar­dzo podob­nych do sie­bie mate­ria­łów – np. wymie­nie­nie faz, dwóch róż­nych auto­rów (lub wię­cej), ale te fazy są tak podob­ne do sie­bie i mi się myli.

Sta­ram się jak mogę, wycho­dzić na spa­ce­ry, by dotle­nić umysł. Jak znaj­dę kogoś, kto ogar­nia temat – roz­ma­wiam, oma­wiam mate­riał. Jak solo to pod nosem cho­dząc np. po poko­ju.

Lubię też czat gru­po­wy na fb – na pomysł wpa­dła kole­żan­ka z mojej gru­py w sesji let­niej – zało­ży­ła czat, do któ­rej nale­ża­ły oso­by z mojej gru­py i oma­wia­li­śmy, co dla nas jest nie­zro­zu­mia­łe, pyta­nia z egza­mi­nów z poprzed­nich lat (czy też, pod­po­wie­dzi ze stro­ny wykła­dow­ców, stu­den­tów rok wyżej odno­śnie egza­mi­nu). To jest super! Pomysł się spraw­dził tak­że dopie­ro co zakoń­czo­nej sesji zimo­wej. Dużo moż­na z tego wycią­gnąć.

 

 

Dlaczego język polski jest dla Ciebie językiem obcym?

 

 

Uro­dzi­łam się oso­bą nie­sły­szą­cą. Zosta­łam zaapa­ra­to­wa­na (tzn. mia­łam zało­żo­ne apa­ra­ty słu­cho­we), jak mia­łam nie­ca­ły rok. Więc był dłu­gi okres cza­su, w któ­rym nic nie sły­sza­łam (mam głę­bo­ki nie­do­słuch –bez apa­ra­tów sły­szę tyl­ko bar­dzo gło­śne dźwię­ki tj. gwiz­dek (taki jaki uży­wa­ją w-fiści ). A więc to był czas, kie­dy nie mia­łam moż­li­wo­ści nauczyć się języ­ka, w jaki przy­swa­ja­ją zdro­we dzie­ci. Mia­łam wie­lo­let­nią reha­bi­li­ta­cję nad moim słu­chem i mową – ze wzglę­du na sto­pień uszko­dze­nia słu­chu, nie wszyst­ko dobrze rozu­mia­łam, mia­łam też kło­pot z rozu­mie­niem innych osób. Był też czas, kie­dy rozu­mia­łam tyl­ko jed­ną oso­bę – moją mamę, któ­ra bar­dzo dużo pra­co­wa­ła ze mną. Tak­że, defi­cyt słu­chu spo­wo­do­wał, że języ­ka pol­skie­go uczy­łam się jak języ­ka obce­go – powta­rza­nie słów, kon­cen­tro­wa­nie na tym JAK się wyma­wia sło­wa, jak się pisze, jak powin­no się pisać popraw­nie, że dziew­czyn­ki koń­czą zda­nia –łam, chłop­cy -łem. Tak jest u wszyst­kich osób z uszko­dze­niem słu­chu, któ­rzy się uro­dzi­li z nie­do­słu­chem lub stra­ci­li go w pierw­szych latach życia. Do dziś robię błę­dy sty­li­stycz­ne, któ­rych raczej nie pozbę­dę się do koń­ca życia , nie wychwy­cę cza­sa­mi sen­su nie­któ­rych słów/zdań/kontekstu. Zda­rza­ją też sytu­acje, kie­dy prze­krę­cam sło­wa – u osób nie­sły­szą­cych, jak kogoś słu­cha­ją jest tak: naj­pierw sły­szą dźwięk, po chwi­li docho­dzi dopa­so­wa­nie słów do usły­sza­ne­go wła­śnie dźwię­ku a na koniec dopie­ro docho­dzi zro­zu­mie­nie. No, i zda­rza się przy takim ukła­dzie – pomy­lę licz­by, prze­krę­cę podob­ne brzmią­ce słów­ko, albo zmie­nię cał­kiem sens zda­nia.

 

 

Czy uważasz, że wada słuchu niesie ze sobą pewne plusy i przywileje na studiach?

 

 

Może fakt, że będąc oso­bą z uszko­dze­niem słu­chu jest się roz­po­zna­wal­nym wśród stu­den­tów i wykła­dow­ców. Nie­sie to plu­sy, bo wie­dzą, że jest oso­ba, któ­ra ma nie­do­słuch, któ­ra pro­si o zmia­nę for­my np. kolo­kwium, są cier­pli­wi, jak się zda­rzy mi źle usły­szeć lub gdy pro­szę o powtó­rze­nie, gdy cze­goś nie usły­sza­łam. Cie­szą mnie pro­wa­dzą­cy, któ­rzy po proś­bie nosze­nia sys­te­mu FM przed zaję­cia­mi, po zaję­ciach pyta­ją czy dobrze ich zro­zu­mia­łam, czy nie za szyb­ko mówi­li. Gene­ral­nie nie mają z tym pro­ble­mu, jeśli cho­dzi o nosze­nie nadaj­ni­ka na szyi, żebym mogła lepiej ich sły­szeć. W takim razie nie spo­tka­łam się z odmow­nym nosze­niem nadaj­ni­ka – zda­rza­ły się sytu­acje, kie­dy dopy­ty­wa­li, co to jest, czy to nie jest dyk­ta­fon.

 

 

W jakim zawodzie widzisz siebie za kilka lat?

 

 

Na tę chwi­lę trud­no mi powie­dzieć. Jestem na psy­cho­lo­gii, więc natu­ral­nie wią­żę przy­szłość z psy­cho­lo­gią. Raczej nie będę w sta­nie pro­wa­dzić tera­pii osób sły­szą­cych, bo tu czę­sto mają miej­sce emo­cjo­nal­ne reak­cje (zmia­na tonu gło­su w zależ­no­ści od jakiś emo­cji), trze­ba być wyczu­lo­nym na ciche szep­ty lub pod­nie­sio­ny głos. Pra­ca z dzieć­mi też odpa­da – lubię dzie­ci, ale czę­sto ich nie rozu­miem, ze wzglę­du na spe­cy­fi­kę mowy dziec­ka (tyl­ko wła­sne młod­sze rodzeń­stwo rozu­miem ). Lubię psy­cho­lo­gię huma­ni­stycz­ną, coaching, zaczy­nam myśleć, żeby iść w tym kie­run­ku. Może będę pro­wa­dzić roz­mo­wy kwa­li­fi­ka­cyj­ne, szko­le­nia. Inna opcja to two­rze­nie testów, kwe­stio­na­riu­szy. Nie­któ­rzy radzą bym swo­ją przy­szłość zawo­do­wą zwią­za­ła z swo­im atu­tem – zna­jo­mo­ścią świa­ta osób z uszko­dze­nia­mi słu­chu – np. pro­wa­dzić tera­pię, warsz­ta­ty np. mał­żeń­skie, w języ­ku migo­wym. Tyl­ko oczy­wi­ście do tego cza­su tego języ­ka migo­we­go musia­ła­bym się nauczyć;). Jesz­cze się zasta­na­wiam, jaki głów­ny kie­ru­nek wyty­czyć – mam nadzie­ję, ze nie­dłu­go uda mi się pod­jąć decy­zję, ze wzglę­du na to, ze już w nowym roku aka­de­mic­kim wybie­ra się spe­cja­li­za­cje.

 

 

studiowaniu z wadą słuchu

 

 

Jesteś Prezesem Koła Naukowego Studentów Niesłyszacych i Słaboslyszacych “Surdus Loquens”, chciałabym, więc zapytać Cię również o osoby, które nie słyszą wcale.

 

 

Czym dokładnie zajmujesz się jako Prezes Koła?

 

 

Papie­ro­wą robo­tą A tak na poważ­nie, – jako pre­zes koła robię wszyst­ko, by pomy­sły – swo­je jak i człon­ków koła weszły w życie. Sta­ram się, by Koło funk­cjo­no­wa­ło – to jest dla nas waż­ne – jest miej­scem gdzie może­my też opo­wia­dać o swo­ich kło­po­tach na uczel­ni, w życiu zwią­za­nych z nie­do­słu­chem. Dzie­li­my się wte­dy doświad­cze­niem, wspar­ciem. Dla więk­szo­ści osób nie­sły­szą­cych jest to waż­ne – mieć miej­sce, w któ­rym będą zro­zu­mia­ni, gdzie otrzy­ma­ją radę, gdzie mogą się roz­wi­jać.

 

 

Jak wygląda działalność Koła Naukowego Studentów Niesłyszących i Słabosłyszących?

 

 

Bar­dzo dużo się u nas w kole dzie­je od począt­ku jego ist­nie­nia. Były warsz­ta­ty, szko­le­nia pro­wa­dzo­ne np. przez panią prof. Kazi­mie­rą Kra­ko­wiak, pro­te­ty­ków słu­chu, osób z fun­da­cji np. PFRON. Od trzech lat orga­ni­zu­je­my kon­fe­ren­cje nauko­wo-szko­le­nio­we. Na przy­kład teraz cały swój czas poświę­ca­my na zbli­ża­ją­cą się kon­fe­ren­cją „O tym się nie mówi 4 – komu­ni­ka­cja osób nie­sły­szą­cych”. Chce­my poma­gać, uświa­da­miać innym — zarów­no nie­sły­szą­cym, jak i sły­szą­cych odno­śnie ich wady słu­chu i spo­so­bów radze­nia sobie z nimi. Czę­sto też orga­ni­zu­je­my spo­tka­nia inte­gra­cyj­ne – grill, pój­ście do kina, restau­ra­cji, wyciecz­ki.

 

 

 Czy osobom niesłyszącym często pomagają koledzy z roku?

 

 

Przede wszyst­kim wszyst­ko zale­ży od same­go nad­sta­wie­nia oso­by nie­sły­szą­cej. Jak nie zasy­gna­li­zu­jesz, nie popro­sisz że potrze­bu­jesz nota­tek, pomo­cy z czymś – to nie dosta­niesz tego cze­go potrze­bu­jesz.  Szko­puł w tym, że czę­sto takie oso­by boją się popro­sić – popro­sze­nie o pomoc cza­sem rów­na się poraż­ka. Ja na przy­kład mia­łam taki pro­blem – i cza­sem w nie­któ­rych sytu­acjach wciąż mam – sta­ram się poko­ny­wać tę barie­rę. Mam świet­ne kole­żan­ki na gru­pie i roku – bar­dzo się cie­szę, że w moim roku znaj­dzie się spo­ro osób, na któ­rych mogę liczyć na pomoc. Sta­ram się też, żeby nie była to jed­no­stron­na pomoc – np. jakiś czas temu mia­łam kolo­kwium, na któ­ry trze­ba było znać pew­ne roz­dzia­ły z lek­tur. Naj­więk­szą trud­ność spra­wi­ło prze­czy­ta­nie i zro­zu­mie­nie roz­dzia­łu z Freu­da, Jun­ga i Skin­ne­ra. W mojej gru­pie na fb poja­wił się post, by parę osób się zgło­si­ło i opra­co­wa­ło po jed­nej lub dwóch lek­tur. Zgło­si­łam i opra­co­wa­łam te, któ­re były dla mnie naj­bar­dziej zro­zu­mia­łe, naj­prost­sze. Prze­ka­za­łam, a dzię­ki temu mia­łam opra­co­wa­nie Freu­da, Skin­ne­ra, Jun­ga w spo­sób zro­zu­mia­ły.

Naj­waż­niej­sze to umieć zasy­gna­li­zo­wać, jakiej pomo­cy potrze­bu­jesz.

 

 

Myślę, że studenci mający pierwszy kontakt z osobą niesłyszącą na roku mogą mieć obawy przed tym, że niechcący taką osobę urażą. Jakie masz dla nich rady?

 

 

Nie­ko­niecz­nie pierw­szy kon­takt, a raczej kie­dy dosta­ją infor­ma­cję, że jest się nie­sły­szą­cą oso­bą. Wte­dy dystan­su­ją się nie­co. Pamię­tam, że jak poszłam na stu­dia, jed­na z dziew­czyn z mojej gru­py spy­ta­ła czy jestem obco­kra­jow­cem. Tak nas wła­śnie czę­sto widzą oso­by sły­szą­ce – to nic, że nosisz apa­ra­ty, któ­re są nie­zau­wa­żal­ne dla nich prak­tycz­nie, to nic że ina­czej się zacho­wu­jesz, czę­sto pro­sisz o powtó­rze­nie – a spe­cy­ficz­ny spo­sób mówie­nia (wyni­ka z fak­tu, że nigdy nie sły­sza­łam języ­ka pol­skie­go natu­ral­nie – zawsze przez apa­ra­ty słu­cho­we, w spo­sób cyfro­wy). Rada? Trak­tuj jak nor­mal­ną, sły­szą­cą oso­bą. I miej cier­pli­wość, kie­dy nie może cię zro­zu­mieć w hała­sie (poziom rozu­mie­nia mowy w hała­sie u oso­by noszą­cej apa­ra­ty słu­cho­we lub implant bar­dzo spa­da).

 

 

Jak można w Polsce pomóc studentom niesłyszącym i słabosłyszącym?

 

 

Jest dużo pro­gra­mów, któ­re poma­ga­ją stu­den­tom – np. pro­gram aktyw­ny stu­dent moduł I lub II z PRFORN-u (bądź miej­sco­wy MOPR), dofi­nan­so­wa­nia do apa­ra­tów, implan­tów, sys­te­mów wspo­ma­ga­ją­cych sły­sze­nie tj. sys­tem FM. Tego rodza­ju pomoc jest wspar­ciem finan­so­wym – są stu­den­ci, któ­rzy miesz­ka­ją poza rodzin­nym domem ( i nie tyl­ko), opła­ca­ją miesz­ka­nie, bate­rie do apa­ra­tów, za książ­ki, kse­ro­wa­nie mate­ria­łów, toner do dru­kar­ki, dojaz­dy. Czę­sto też czę­ścio­wo opła­ca­ją cze­sne za naukę w LO, zaocz­ne stu­dia, pody­plo­mo­we, dok­to­ranc­kie.

 

 

Moim zdaniem tutaj zadałabym pytanie: jak można w Polsce pomóc niesłyszącym?

 

 

Pomóc im ulep­szyć jakość życia w sfe­rach, w któ­rych mają trud­no­ści. Podam przy­kła­dy:

Inne trud­no­ści wyni­ka­ją­ce z nie­do­słu­chu:

- Dla nas było­by cudow­nie gdy­by wszyst­kie fil­my, seria­le w tele­wi­zji, DVD, fil­mi­ki na you tube, vlo­gi były z napi­sa­mi. Z porów­na­niu z Wiel­ką Bry­ta­nią, Pol­ska w tej kwe­stii jest dale­ko w tyle (WB- 98%, Pol­ska – 2%). Kie­dyś pisa­łam, że nasz świat medial­ny jest ogra­ni­czo­ny. I to jest fakt. Nie znam kul­to­wych fil­mów, seria­li pol­skich (oprócz tych, któ­re widzia­łam w tele­wi­zji z napi­sa­mi, jeśli były np. Ran­czo, ojciec Mate­usz, Sami swoi). Doty­czy tez wie­le zagra­nicz­nych fil­mów, tych prze­sta­rza­łych – np. „prze­mi­nę­ło z wia­trem”, któ­rych cięż­ko zna­leźć z napi­sa­mi w DVD w skle­pach.

-reje­stra­cja do leka­rza – klops, jak masz 40C gorącz­ki, przy­chod­nia nie ma e-maila lub na nie­go w ogó­le nie odpo­wia­da. Czę­sto też mamy do czy­nie­nia z sytu­acją, kie­dy mamy zadzwo­nić po wyni­ki badań (bądź w szpi­ta­lu, jak nie zro­zu­mie­my leka­rza lub ze wzglę­du na stan zdro­wia nie jeste­śmy w sta­nie zro­zu­mieć) i popro­si­my np. mamę – zda­rza się, że nie udzie­lą infor­ma­cji. Podob­nie wyglą­da sytu­acja, kie­dy musi­my coś zała­twić w ban­ku tele­fo­nicz­nie.

- zadzwo­nić po karet­kę, poli­cję, straż pożar­ną. Gorzej, jak jesteś sam, niko­go wokół cie­bie nie ma. Jak tu pomóc, jed­no­cze­śnie nie łamiąc pra­wa? Jak tu pomóc bli­skie­mu, któ­ry ma zawał ser­ca i każ­da minu­ta się liczy? Mówi się, że jest opcja wezwa­nia pogo­to­wia czy inne przez sms – nie­ste­ty nie mam infor­ma­cji czy ten spo­sób jest powszech­nie prak­ty­ko­wa­ny.

- dwor­ce kole­jo­we. Mega­fo­ny coś mówią…. A jak niko­go obok nas nie ma, pociąg jedzie obok nas, a mega­fo­nu się nie zro­zu­mia­ło? Bar­dzo by się przy­da­ły tabli­ce infor­ma­cyj­ne na dwor­cach z infor­ma­cja­mi. Dla osób Głu­chych w nie­któ­rych mia­stach jest roz­wią­za­nie w posta­ci fil­mi­ku z tłu­ma­cze­niem na język migo­wy. A co z oso­ba­mi nie­sły­szą­cy­mi, któ­re tego języ­ka nie zna­ją?

- Teatr, kaba­re­ty – akto­rzy coś mówią… a ja nic nie rozu­miem! Pamię­tam, że w pod­sta­wów­ce jeź­dzi­łam do teatru. Przed­sta­wie­nie zna­łam tyl­ko z tytu­łu i jak ubra­ni byli akto­rzy. Ale co mówi­li – nic. Nie potra­fi­łam powie­dzieć o czym mówi­li, jaka była fabu­ła.

- Kon­fe­ren­cje – oprócz tych dla osób nie­sły­szą­cych, nie­peł­no­spraw­nych, mało, któ­ra kon­fe­ren­cja, kon­cen­tru­ją­ca się na kon­kret­nej dzie­dzi­nie (tzn. kon­fe­ren­cje spe­cja­li­stycz­ne, np. psy­cho­lo­gicz­ne)- ofe­ru­je tłu­ma­cza, spe­ech-text.

 

 

Co w tej kwestii mogą zrobić sami studenci tacy jak ja?

Nad tym pyta­niem musia­łam pomy­śleć. Zapy­ta­łam swo­ich zna­jo­mych, co o tym myślą. Chcie­li­by, żeby stu­den­ci śmia­ło pod­cho­dzi­li do nich, nawią­za­li kon­takt. Taki, żeby mogli nawza­jem wynieść z roz­mo­wy. Żeby potra­fi­li nawza­jem słu­chać. I jeśli mają jakieś moż­li­wo­ści, pomy­sły odno­śnie roz­wią­za­nia tych pro­ble­mów, z któ­ry­mi, na co dzień zma­ga­my – niech dzia­ła­ją! Żeby też mie­li otwar­ty umysł wobec wszel­kie­go rodza­ju nie­peł­no­spraw­no­ści.


 

 

Kie­dy prze­pro­wa­dzi­łam pierw­szy webi­nar na YT zapy­ta­łam na Face­bo­oku o to, czy potrze­bu­je­cie go tak­że w wer­sji pisem­nej. Ola była jed­ną z osób, któ­re wyra­zi­ły taką potrze­bę, ponie­waż ma wła­śnie wadę słu­chu. Wte­dy wpa­dłam na pomysł zapro­po­no­wa­nia Oli wywia­du i jestem jej bar­dzo wdzięcz­na za to, że się zgo­dzi­ła i tak obszer­nie udzie­li­ła mi odpo­wie­dzi na wszyst­kie pyta­nia. Nie spo­dzie­wam się wie­lu komen­ta­rzy pod tym wpi­sem, bo Ola świet­nie omó­wi­ła cały temat, jed­nak jeże­li macie jakieś pyta­nia, coś Was cie­ka­wi, to pisz­cie śmia­ło. Myślę, że Ola chęt­nie na nie odpo­wie. :)

 

 

Poza tym jestem cie­ka­wa, jak Wy roz­wią­za­li­by­ście pro­ble­my omó­wio­ne tutaj przez Olę. Macie jakieś pomy­sły? Myślę, że więk­szość z nas nie zda­je sobie spra­wy, na ile prze­szkód natra­fia oso­ba nie­sły­szą­ca. Sama była w szo­ku, bo prze­cież wszyst­kie pro­ble­my wymie­nio­ne przez Olę są oczy­wi­ste, a jed­nak nie myśli­my o nich na co dzień.

 

 

Nie zapo­mnij podzie­lić się tym arty­ku­łem ze zna­jo­my­mi, bar­dzo Ci dzię­ku­ję.

Do następ­ne­go czy­ta­nia!

Ania

  • Agniesz­ka

    Ja nie mogę się zgo­dzić z tym ze oso­ba sla­bo­sly­sza­ca nie nale­ży do dwóch świa­tów. Jestem sła­bo­sły­szą­ca i codzien­nie prze­ska­ku­ję jed­nym na dru­gim.
    Zdej­mu­jesz apa­rat słu­cho­wy, jesteś w świe­cie ciszy, bo nic nie sły­szysz… :)
    Jest tro­chę błąd w wyja­śnie­niu z SJM. Stwo­rzy­li to oso­by z wadą słu­chu, lecz to peda­go­dzy. :)
    Ja na wykła­dzie wolę mieć ze sobą tłu­ma­cza języ­ka migo­we­go, bo ten język jest moim ojczy­stym języ­kiem i łatwo je rozu­miem, notat­ki prze­pi­su­ję od kole­gów z zaję­cia. :)

    • Oo, faj­nie prze­czy­tać też opi­nię inne oso­by sła­bo­sły­szą­cej. :) Dzię­ku­ję, że się chcia­łaś wypo­wie­dzieć. :)

    • Jarek

      Ja też jestem sła­bo­sły­szą­cy, jak Ty :) Ja nie­ste­ty nie mia­łem tłu­ma­cza bo nie znam migo­we­go, ale stu­diach to nor­mal­nie, nie­któ­re wykła­dy mogłem nagry­wać za zgo­dą wykła­dow­cy, czę­sto też prze­pi­sy­wa­łem notat­ki od kole­gów, ale więk­szo­ści wykła­dow­cy udo­stęp­nia­li mate­ria­ły któ­re były na wykła­dach. :) Do tej pory nie wie­rzył w sie­bie, dalej że skoń­czy­łem stu­dia i i obro­ni­łem pra­ce, cięż­ko było ale dało radę :) Pozdra­wiam :)

  • Też jestem nie­sły­szą­ca, jak boha­ter­ka repor­ta­żu :) Chwi­la­mi mia­łam wra­że­nie jak­bym to ja sama mówi­ła o sobie :) Cie­szy mnie, że coraz wię­cej takich osób “wycho­dzi z cie­nia”, zaczy­na­ją mówić o swo­ich trud­no­ściach, o tym jak wal­czą z róż­ny­mi barie­ra­mi. Sama o tym gadam też na swo­im kana­le na YT, to dla mnie taka for­ma oswa­ja­nia sły­szą­cych z “inną” mową — wła­śnie taką mylo­ną z mową obco­kra­jow­ców :) W tek­ście jed­nak jest mały błąd — Pol­ski Język Migo­wy ma swo­ją gra­ma­ty­kę, jego gra­ma­ty­ka nie jest toż­sa­ma z gra­ma­ty­ką pol­skie­go języ­ka pisa­ne­go i mówio­ne­go :)

    • Już zaj­rza­łam na kanał! :D Bar­dzo inspi­ru­ją­cy dla mnie. :) Dzię­ku­ję, że zwró­ci­łaś na spra­wę gra­ma­ty­ki. :)

  • Nie­sa­mo­wi­cie zapre­zen­to­wa­na histo­ria! Chcia­ło­by się znać takich ludzi oso­bi­ście :)

  • magno­lia

    Chcę też zwró­cić uwa­gę autor­ce, że jej roz­mów­czy­ni nigdzie w trak­cie wywia­du (przy­naj­mniej w takim kształ­cie, jaki czy­ta­my) nie okre­śla sys­te­mu FM wisior­ka­mi, choć to tak fak­tycz­nie może wyglą­dać. To jest po pro­stu sprzęt, któ­ry ma uła­twiać życie, podob­nie jak apa­rat słu­cho­wy, oku­la­ry czy roz­rusz­nik ser­ca. Nie infan­ty­li­zuj­my pro­ble­mu.

    • Mojej roz­mów­czy­ni bar­dzo spodo­bał się tytuł! ;) Nie bądź­my też tacy sztyw­ni! Szcze­rze powie­dziaw­szy chcia­łam, żeby tytuł był chwy­tli­wy. Ile osób klik­nę­ło by w: Wywiad o stu­dio­wa­niu z wadą słu­chu? Tro­chę się na tym znam i wiem, że mało. A tak przy­naj­mniej wię­cej osób dowie­dzia­ło się o pro­ble­mie.

  • Edzia

    Szcze­rze mówiąc, nie wiem, czy będąc oso­bą nie­sły­szą­cą, zde­cy­do­wa­ła­bym się na stu­dia, dla­te­go podzi­wiam Olę i trzy­mam kciu­ki, żeby jej dalej tak dobrze szło :)

    Moim zda­niem roz­wią­zy­wa­nie pro­ble­mów ludzi nie­sły­szą­cych lub sła­bo sły­szą­cych powin­no się zacząć od nagło­śnie­nia pro­ble­mu, bo nie­któ­rzy w ogó­le nie zda­ją sobie spra­wy z tego, że taki pro­blem ist­nie­je. To jak z na przy­kład pod­jaz­da­mi dla ludzi na wóz­kach — kie­dyś pra­wie ich nie było, a teraz moż­na je spo­tkać pra­wie wszę­dzie. Na mojej uczel­ni są nawet win­dy w nie­któ­rych miej­scach spe­cjal­nie dla takich osób. Myślę, że gdy­by wię­cej ludzi (głów­nie tych, któ­rzy mają jakąś moc spraw­czą) mia­ło poję­cie o tych pro­ble­mach, lepiej by przy­sto­so­wa­li nie­któ­re sys­te­my (np. wzy­wa­nie pomo­cy czy nawet te fil­my i seria­le) do ludzi nie­sły­szą­cych.

    Nie zda­wa­łam sobie spra­wy z tego, jak cięż­ko musi być cza­sa­mi ludziom z wadą słu­chu, dla­te­go dzię­ki za ten tekst :)

    • magno­lia

      Chcę Ci zwró­cić uwa­gę, że choć raczej nie mia­łaś nic złe­go na myśli, to jed­nak dość płyt­ko pode­szłaś do kwe­stii pod­ję­cia stu­diów przez słabosłyszących/Głuchych. Oczy­wi­ście zarów­no wada słu­chu może być (dużym) pro­ble­mem, jak i stu­dio­wa­nie może być dużym wyzwa­niem tak­że tak­że dla sły­szą­cych, a połą­cze­nie tych dwóch kwe­stii wyglą­da na “har­der level”. To wszyst­ko, tzn. decy­zja o pod­ję­ciu decy­zji o stu­dio­wa­niu nie opie­ra się jed­nak jedy­nie na wadzie słu­chu (na tym “czy sobie pora­dzę z wadą słu­chu”), ale też na wła­snych zain­te­re­so­wa­niach, pla­nach na przy­szłość, pla­nach zawo­do­wych, na wła­snych uni­kal­nych cechach oso­bo­wo­ści. Poza tym jak ina­czej mamy mieć szan­se na ryn­ku pra­cy w róż­nych bran­żach bez wyż­sze­go wykształ­ce­nia (inną spra­wą są realia tego ryn­ku i podej­ście ewen­tu­al­nych pra­co­daw­ców oraz ogól­ne zmia­ny w struk­tu­rze zatrud­nie­nia w poszcze­gól­nych czę­ściach kra­ju)?

      Tak, masz rację, że trze­ba nagła­śniać róż­ne kwe­stie, pro­ble­my zwią­za­ne ze sła­bo­sły­szą­cy­mi i g/Głuchymi. Jed­nak moc spraw­czą mają wszy­scy, nie tyl­ko urzęd­ni­cy (bo chy­ba tych mia­łaś na myśli pisząc o tych, któ­rzy mają moc spraw­czą), ale każ­dy oby­wa­tel — im wię­cej nas będzie o tym mówi­ło — pry­wat­nie, w mediach, na blo­gach, na uczel­ni itp. choć­by zada­jąc tak banal­ne pyta­nie: “a gdzie są napi­sy?” tym trud­niej takie gło­sy będzie moż­na zigno­ro­wać. Oczy­wi­ście, że posta­wa “waż­nia­ków” jest istot­na, że przy­kład powi­nien iść “z góry” — ale każ­da “góra” kie­dyś była dziec­kiem, cho­dzi­ła do szko­ły i miała/ma kon­tak­ty z wie­lo­ma róż­ny­mi ludź­mi. Roz­wią­za­nia tech­nicz­ne są waż­ne, ale waż­niej­sze są ludz­kie zacho­wa­nia, posta­wy, wie­dza, otwar­cie umy­słu na per­spek­ty­wę inną od nas — a to powin­no być zaszcze­pia­ne od dziec­ka i być spo­łecz­nie powszech­ne. A tak nie jest. Jest bar­dzo wie­le do zro­bie­nia w kwe­stii men­tal­no­ści, kul­tu­ry, na pozio­mie sys­te­mo­wym. A że to leży i kwi­czy, to udo­wad­nia­ją poli­ty­cy i nie­ste­ty też kadra pro­fe­sor­ska (“twa­rze spe­cjal­nej tro­ski”, “zli­kwi­duj­my edu­ka­cję zin­te­gro­wa­ną!”, stu­dent z zespo­łem Asper­ge­ra to wariat).

      Wie­cie, kie­dy osią­gnie­my suk­ces i będzie “nor­mal­nie”, tzn. z udo­god­nie­nia­mi dla mak­sy­mal­nie naj­więk­szej gru­py z trud­no­ścia­mi, z nie­peł­no­spraw­no­ścia­mi? Kie­dy prze­sta­nie­my reago­wać: “ale nie­sa­mo­wi­ta histo­ria! podzi­wiam Cię! ja bym tak nie mogła/mógł!”.

      W dru­gim i trze­cim aka­pi­cie odno­szę się do całe­go spek­trum nie­peł­no­spraw­no­ści, nie tyl­ko do wady słu­chu.

      • Wła­śnie ta roz­mo­wa z Olą spra­wi­ła, że moja posta­wa oby­wa­tel­ska się zmie­ni­ła. Oczy­wi­ście wcze­śniej nie była wro­ga, ale nie myśla­łam o tym, że to ma zna­cze­nie. Teraz chcę mówić i pytać, dawać ludziom do myśle­nia, żeby zwra­ca­li uwa­gę, pomy­śle­li “O fak­tycz­nie, w tej sytu­acji oso­ba nie­sły­szą­ca nie może sobie pora­dzić. Trze­ba to zmie­nić.” :)

        • magno­lia

          Żeby nie było: moje powyż­sze uwa­gi odnio­słam do Edzi, w dużo mniej­szym stop­niu do Two­ich wypo­wie­dzi w wywia­dzie.
          Uwa­żam, że wywiad jest bar­dzo cie­ka­wy i poru­sza w dobry spo­sób wie­le waż­nych wąt­ków. Podo­ba mi się Two­ja nie­pro­tek­cjo­nal­na posta­wa, któ­ra mnie swe­go cza­su bar­dzo wku­rzy­ła na blo­gu Andrze­ja Tuchol­skie­go: http://andrzejtucholski.pl/2014/glusi-mowia-tyle-ze-rekami-monika-krawczyk-opowiada-o-kulturze-gluchych/

          Co do tytu­łu wywia­du, to zga­dzam się, że to bar­dziej chwy­tli­we, po pro­stu mam tro­chę dość takich wła­śnie “chwy­tli­wych”, a czę­sto nie­wie­le mają­cych wspól­ne­go z praw­dą czy nawet tre­ścią arty­ku­łu tytu­łów, i odbi­ło się nie­co na Tobie ;).

          A inne poten­cjal­ne tytu­ły (to już napraw­dę na luzie)?
          np. “O tym się nie mówi” ;) albo “Nie­do­sko­na­ły odbior­nik”
          “Deaf, not Dumb”

          • A nawet nie wie­dzia­łam, że Andrzej też robił taki wywiad. :) Tyl­ko on tro­chę na innym polu pro­wa­dził roz­mo­wę. Co do takich tytu­łów, to fak­tycz­nie, sama nie lubię, kie­dy tytuł jest chwy­tli­wy i zmu­sił mnie do klik­nię­cia, a treść nie była tego war­ta. Dla­te­go tak nie robię. Zawsze jestem zado­wo­lo­na z tre­ści, któ­rą two­rzę, uwa­żam ją za war­to­ścio­wą, dla­te­go chcę zain­te­re­so­wać nią jak naj­wię­cej osób poprzez tytuł. Jeże­li kie­dyś będziesz pisać coś do sie­ci, co jest waż­ne, war­to­ścio­we, to lepiej jest dać taki tytuł, niż żeby ta treść prze­pa­dła w cze­lu­ściach inter­ne­tu. Te 3 tytu­ły, to tytu­ły ksią­żek? One są pięk­ne, poetyc­kie, ład­na gra słów, ale nie chwy­tli­we. :D

    • Cie­szę się, że coś wniósł do Two­je­go życia. :)

  • Nie­sa­mo­wi­ta histo­ria!!! :)

  • Adria­na J. A. Kern

    To jest post z serii “A ty jaką masz wymów­ke?”.

    Mój słuch dzia­ła tak, jak powi­nien, ale w małym stop­niu rozu­miem pro­ble­my, z jaki­mi Ola zma­ga się na codzień. Przez pierw­sze 4 lata w Niem­czech żyłam podob­nie, jak­bym mia­ła uszko­dzo­ny słuch. Sly­sza­lam dźwię­ki, ale ich sens docie­rał do mnie z dużym opóź­nie­niem (tro­chę iro­nicz­ne, jeśli wezmie­my pod uwa­gę, że sło­wo “Niem­cy” wzię­ło sie od “nie­my”).

    Podzi­wiam ludzi takich, jak Ola. Ona w odróż­nie­niu do mnie zde­cy­do­wa­ła sie na stu­dia — mnie do tej pory prze­ra­ża wizja pisa­nia pra­cy zali­cze­nio­wej w jezy­ku nie­miec­kim…

    Jeśli się myle, to mnie popraw­cie, ale mam wra­że­nie, że przy­sto­so­wa­nie uczel­ni dla osób nie­peł­no­spraw­nych leży tyl­ko w inte­re­sie (i kosz­tach) tej­że uczel­ni.
    Sądzę, że dużą pomo­cą była­by ustawa/przepis mówią­cym o finan­so­wa­niu takich przy­sto­so­wań przez pań­stwo. Albo przy­naj­mniej czę­ścio­we finan­so­wa­nie.
    Gdy­by wszyst­kie uczel­nie byly­by tak przy­go­to­wa­ne, to sądzę, że wie­cej osób zde­cy­do­wa­lo­by sie na stu­dia.
    Być może na nie­któ­rych uczel­niach powsta­ły­by gru­py skła­da­ją­ce sie tyl­ko ze stu­den­tow z uszko­dze­nia­mi słu­chu i wte­dy for­my zajęć i egza­mi­nów były­by przy­go­to­wa­ne spe­cjal­nie do ich potrzeb.
    Do tego odcho­dzi stres zwią­za­ny z uczu­ciem inno­ści, bo chy­ba nie każ­dy czu­je się kom­for­to­wo w takich sytu­acjach.

    Przy­dat­ne były­by tez kur­sy dla wykła­dow­ców np. o FM, żeby też sami byli przy­go­to­wa­ni na taką moż­li­wość. Wyobra­żam sobie, że w poerw­szym momen­cie moze to być stres dla wykla­dow­cy, gdy jesz­cze nie spo­tkal sie z czyms takim.

    Wiel­kie dzię­ki za ten tekst, a za Olę trzy­mam kciu­ki, żeby dalej szło jej tak dobrze :)!

    • Dzię­ku­ję Ci za tak cie­ka­wą wypo­wiedź! Kur­czę, wła­śnie jestem cie­ka­wa, jak to jest z tymi pie­niędz­mi dla uczel­ni. Czy uni­wer­sy­te­ty mają jakieś odgór­ne usta­le­nia, że daną kwo­tę pie­nię­dzy mają prze­zna­czyć na kadry, daną na sprzęt, a daną na koła? Chy­ba nie i może wła­śnie cze­goś takie­go potrze­ba! Myślę, że Ola będzie wie­dzieć wię­cej w tym tema­cie i pew­nie wyja­śni to, jak prze­czy­ta komen­tarz. 😊
      Nie wpa­dłam tez na to, ale moż­li­we, że pró­ba zro­zu­mie­nia języ­ka obce­go jest podob­na do słu­cha­nia przez apa­rat? Bo ja też pamię­tam jak zaczy­na­łam się uczyć nie­miec­kie­go i też z poto­ku dźwię­ków pró­bo­wa­łam oddzie­lić poszcze­gól­ne wyra­zy. 😊

      • Ola

        Fak­tycz­nie, wie­dzia­łam, że o czymś jesz­cze zapo­mnia­łam! :) To praw­da — przy­naj­mniej w przy­pad­ku mojej uczel­ni ona ma pule pie­nię­dzy, któ­re sie wyko­rzy­stu­je na wypo­sa­że­nie sal w pętle induk­cyj­ne, na bez­płat­ne zaję­cia spor­to­we dla osob nie­peł­no­spraw­nych np. Pły­wa­nie, ten­nis sto­ło­wy oraz inne udo­god­nie­nia np. Sprzęt tech­nicz­ny, kom­pu­ter dosto­so­wa­ny dla nie­wi­do­mych. Dodat­ko­wo, jeśli stu­dent chce poje­chać na jakąś kon­fe­ren­cje lub podob­ne wyda­rze­nia BON (Biu­ro Osób Nie­peł­no­spraw­nych) pomo­że dofi­nan­so­wać kosz­ty dojaz­du, uczest­nic­twa. Dodat­ko­wo udzie­la­ją tez wspar­cia jak sie da oso­bom nie­sły­szą­cym chcą­cym wyje­chać na Era­smu­sa — orga­ni­za­cja, pomoc w uzu­peł­nia­niu for­mal­no­ści, kon­takt z zagra­nicz­na uczel­nia.
        Dzię­ku­ję za te sło­wa. Świet­ny pomysł z gru­pa­mi — nie­ste­ty na mojej uczel­ni oso­by nie­sły­szą­ce są tak roz­pro­szo­ne po róż­nych kie­run­kach (pra­wo, admi­ni­stra­cja, polo­ni­sty­ka, eko­no­mia itd), ze moż­li­we są tyl­ko gru­py z j. Angiel­skie­go jeśli są na tym samym pozio­mie :) Fakt, mało osob nie­sły­szą­cych decy­du­je na stu­dia — wyni­ka to z nie­wie­dzy, stra­chu, ze nie pora­dzą. Powo­dze­nia na stu­diach w Niem­czech :)