fbpx

Nie chce mi się uczyć!

jak zmotywowac sie do nauki

 

Obijam się o ściany internetu, sprzątam nawet pod łóżkiem i z fascynacją przeglądam stare bilety, znalezione na dnie portfela. To może oznaczać tylko jedno. MUSZĘ SIĘ UCZYĆ.

 

No cóż, nie mam wyjścia. Niektórzy mają większe problemy, chociaż i tak wydaje mi się, że mam się najgorzej na świecie. I co wtedy robić? Jak zmotywować się do nauki, ruszyć tyłek i zacząć działać. Nie ma na to jednego rozwiązania, bo ważne jest samozaparcie i chęć. Albo przymus ;) W takiej sytuacji można jednak sobie delikatnie pomóc. Poniżej parę moich sposobów na zmobilizowanie się do nauki.

 

  1. Planuję dokładne godziny nauki. Jeśli wiem, że uczę się od 16 do 17, a później mam 20 minut przerwy, to lepiej mi się uczy, bo wiem, że nie będzie to trwało wieki. Ustalam sobie 2,3,4 takie bloki. Ustalam też od której godziny mam czas dla siebie. Wtedy bardziej chce mi się uczyć, bo wiem, że o 20 będę np. oglądać film, albo czytać książkę. Myśl o tym, że miałabym poświęcić czas relaksu, dla wieczornego kucia, świetnie mnie motywuje.
  2. Robię sobie przerwę. Wcześniej, gdy siadałam do książek, a nauka mi nie szła, to i tak się męczyłam i nie odchodziłam od biurka. Teraz, gdy co najmniej przez pół godziny nie potrafię się skoncentrować, to najzwyczajniej odstawiam wszystko na bok i idę porobić coś przyjemnego. To może być drzemka, książka, sport cokolwiek tylko chcesz. :)
  3. Robię sobie smaczne jedzonko. Prawda jest taka, że ucząc się i jedząc nie potrafimy się dobrze skoncentrować na przyswajaniu wiedzy. Ale! Jeśli chodzi o zmobilizowanie się do nauki, to jest to bardzo dobry sposób. Sama wizja uczenia staje się wtedy o wiele przyjemniejsza. Ja zwykle potrafię się skoncentrować dopiero po spożyciu posiłku, ale przynajmniej udało mi się usiąść i otworzyć notatki, a o to przecież chodziło.
  4. Oglądam motywujący filmik na YT, zwykle z tej playlisty. Czasem przydaje się usłyszeć „Tak, jesteś super! Dasz radę!”. I takie tam inne.
  5. Wyznaczam sobie nagrodę. Tego triku nauczyła mnie Ania, co maluje. Bardzo dobrze sprawdza się przy większych wyzwaniach, jak np. pisanie pracy licencjackiej.  Ja za 1 rozdział kupiłam sobie piękną czapę w kolorze pudrowego różu z Mohito. Oczywiście z tej metody można korzystać przy nauce do testów, sprawdzianów, kartkówek, z tymże nagrody powinny być wtedy odpowiednio mniejsze. Np. W nagrodę za nauczenie się na test, zobaczę wieczorem film lub zjem ulubiony smakołyk.
  6. Dzwonię do koleżanki ze studiów. Dostaję motywacyjnego kopa, gdy dowiaduję się, że ona już jest w połowie zadanego materiału, a ja jeszcze nic nie tknęłam. Innym razem znajduję u niej pocieszenie, bo okazuje się, że nie jestem jedyną osobą, która jeszcze nic nie zrobiła.;)

 

Sądzę, że to wszystkie moje sposoby na studenckiego lenia. Jeśli macie dla mnie jeszcze jakieś rady, to śmiało piszcie! Tymczasem zmykam, bo wiecie co? Muszę się uczyć.

 

buziaki!

Ania

 

PS Jeśli uważasz, że ten wpis mógłby przydać się Twoim znajomym, to proszę podziel się nim za pomocą kółek poniżej. Będę ogromnie wdzięczna!

 

100 PLN zniżki na AIRBNB

Wskocz na Facebooka

Studencka grupa wsparcia

Close Menu
×

Koszyk