Nie urodziłam się geniuszem.

 

Każ­dy chy­ba zna to uczu­cie. Przy­go­to­wy­wa­łeś się do testu przez dłu­gi czas. Zain­we­sto­wa­łeś w naukę napraw­dę dużo wysił­ku i czu­jesz, że dobrze opa­no­wa­łeś mate­riał. Może tro­chę zestre­so­wa­ny, ale raczej pew­ny swo­jej wie­dzy piszesz test. Po odda­niu kart­ki myślisz sobie, że cał­kiem faj­nie Ci poszło i że może będzie piąt­ka. Jed­nak otrzy­mu­jąc swój test widzisz jedy­nie mar­ne 3+. Wie­le osób jest w podob­nej sytu­acji, ale nie ci, któ­rzy zawsze mają dobre oce­ny. Im się zno­wu uda­ło zebrać piąt­ki. Nie wiesz gdzie popeł­ni­łeś błąd.

 

Zaczy­nasz obwi­niać sie­bie, wma­wiać sobie, że do nicze­go się nie nada­jesz, że nie jesteś tak dobry jak inni. Uspra­wie­dli­wiasz sytu­ację stwier­dze­niem, że nie masz zdol­no­ści do ucze­nia się, że nie uro­dzi­łeś się geniu­szem i tyle. Też kie­dyś tak myśla­łam. Zaczę­łam jed­nak ana­li­zo­wać swo­je błę­dy, nie te z testu, lecz te, któ­re popeł­ni­łam przed nim. Czy napraw­dę myśla­łam, że powtó­rzo­na we wto­rek 10-krot­nie reguł­ka, zosta­nie ze mną do piąt­ku? Tak myśla­łam. Czy napraw­dę sądzi­łam, że wyku­cie teo­rii z maty pozwo­li mi zdać kart­ków­kę? Tak sądzi­łam. Czy napraw­dę uwa­ża­łam, że po czte­ro­go­dzin­nym kuciu histo­rii bez ani jed­nej prze­rwy będę świet­nie pamię­ta­ła każ­dą datę? Napraw­dę tak uwa­ża­łam. Powo­li doszłam do tego, że moje myśle­nie jest błęd­ne. Zaczę­łam się uczyć tego, jak się się uczyć. Ale! Nie mia­ło to żad­ne­go wpły­wu na moje oce­ny i nie ma do dziś, co nie ozna­cza, że nie może mieć wpły­wu na Two­je.

 

Zna­jąc spo­ro tri­ków i tech­nik znacz­nie przy­spie­szy­łam i przede wszyst­kim uprzy­jem­ni­łam sobie naukę. Daw­no jed­nak prze­sta­łam przy­kła­dać wagę do ocen. Dla mnie oce­ny nigdy nie odzwier­cie­dla­ją pozio­mu wie­dzy ucznia, a co naj­wy­żej jego umie­jęt­ność dopa­so­wa­nia się do spo­so­bu myśle­nia nauczy­cie­la. :) Ogól­nie zda­ję sobie też spra­wę, że mój wysi­łek i piąt­ki na uczel­ni nie prze­nio­sły­by się nijak na moje suk­ce­sy zawo­do­we, więc tym bar­dziej wewnętrz­na potrze­ba uła­twia­nia sobie życia hamu­je dur­ną ambi­cję posia­da­nia wyso­kich stop­ni. W tej sytu­acji mie­siąc sys­te­ma­tycz­nej nauki może wyda­wać się strza­łem w kola­no, ale musia­łam spraw­dzić, czy w tym sza­leń­stwie jest meto­da. A myślę, że jest na pew­no, jeśli w prze­ci­wień­stwie do mnie zale­ży Ci na stop­niach. Pole­cam zaj­rzeć do wyżej ozna­czo­ne­go lin­ku, może się oka­zać, że to wyzwa­nie jest roz­wią­za­niem Two­je­go pro­ble­mu. :)

 

 

Wiesz, cho­dzi o to, że KAŻDY czło­wiek posia­da zdol­ność do ucze­nia się. Bez wyjąt­ku KAŻDY. Nie każ­dy jed­nak posia­da wie­dzę o tym JAK to robić, a na pew­no nie każ­dy jest świa­dom błę­dów, któ­re popeł­nia. Może nie zda­je sobie nawet spra­wy jak waż­ne są szcze­gó­ły, o któ­rych wszę­dzie się sły­szy. Wywie­trzo­ne pomiesz­cze­nie, pro­sta posta­wa, porzą­dek na biur­ku. Nie trze­ba wie­le.

 

Wie­dzia­łeś np. że kark ugię­ty nad książ­ką, powo­du­je, że zaci­skasz żyły i do Two­je­go mózgu docie­ra mniej krwi? Przez to szyb­ciej robisz się ospa­ły, znu­dzo­ny i zmę­czo­ny nauką. Taki szcze­gół! Tyle się mówi o tym, żeby uczyć się będąc wypro­sto­wa­nym, a tak napraw­dę nie wie­my dla­cze­go. Gdy się tego dowie­dzia­łam, byłam w szo­ku, jak mała rzecz może tyle zmie­niać!

 

Nawet dys­lek­ty­cy są w sta­nie osią­gać suk­ce­sy w nauce. Znam przy­kład dziew­czyn­ki, któ­ra co roku przy­no­si do domu świa­dec­two z paskiem. Wyda­wa­ło­by się, że jest od razu na stra­co­nej pozy­cji. Nie przy­swa­ja wie­dzy tak szyb­ko jak jej rówie­śni­cy, liter­ki plą­czą jej się przed ocza­mi. Na szczę­ście ma też dobrych rodzi­ców, któ­rzy potra­fią nagro­da­mi zmo­ty­wo­wać ją do nauki, poświę­cić czas na pomoc cór­ce, a do tego pil­nu­ją, by ta nie czu­ła się gor­sza od innych.

 

Wystar­czy zasta­no­wić się chwil­kę nad wła­sny­mi sła­bo­ścia­mi, nie­ko­niecz­nie musi być to od razu dys­lek­sja.  Może jest to pro­blem z kon­cen­tra­cją, może z orga­ni­za­cją cza­su. Może cho­dzi o sys­te­ma­tycz­ność albo licz­bę przerw pod­czas nauki, a może o nie­sku­tecz­ne tech­ni­ki przy­swa­ja­nia wie­dzy. Praw­do­po­dob­nie sytu­acja popra­wi się nawet, gdy zmie­ni­my pozy­cję, w któ­rej przy­zwy­cza­ili­śmy się uczyć. Szcze­gó­ły mają zna­cze­nie.:) Nie ma co porów­ny­wać się z ludź­mi. Każ­dy ma inny sys­tem pra­cy, inne nawy­ki, prio­ry­te­ty, przy­zwy­cza­je­nia. Każ­de­go co inne­go mobi­li­zu­je do nauki. Może bez­sen­sow­nie porów­nu­jesz się z kole­żan­ką, któ­ra nie uczęsz­cza na żad­ne dodat­ko­we zaję­cia, a jej życie towa­rzy­skie koń­czy się na roz­mo­wie z eks­pe­dient­ką w skle­pie, kie­dy Ty cho­dzisz dodat­ko­wo na angiel­ski i taniec, w dodat­ku sta­rasz się czę­sto bie­gać i regu­lar­nie wycho­dzisz na mia­sto. Każ­dy ma inne prio­ry­te­ty, ale żad­ne nie są gor­sze. Jeśli musisz już się porów­ny­wać to popatrz na sie­bie z wczo­raj i sprawdź, jak popra­wi­łeś się w cią­gu tego dnia.

 

Kie­dy dziec­ko uczy się cho­dzić czę­sto upa­da. Czę­sto spra­wia mu to ból. Mimo tego pró­bu­je dalej. Obser­wu­je bie­ga­ją­ce już po podwór­ku dzie­ci. Czy jed­nak czu­je się od nich gor­sze? Jego mamu­sia cho­dzi tak płyn­nie, tak pięk­nie, a on racz­ku­je po dywa­ni­ku. Czy ma przez to wyrzu­ty sumie­nia? Dzie­ci nie porów­nu­ją się z inny­mi, nie myślą na nasz doro­sły spo­sób. One nie prze­sta­ną uczyć się cho­dzić, tyl­ko dla­te­go, że w tej dzie­dzi­nie zna­leź­li się już mistrzo­wie. Geniu­sze cho­dze­nia. Meto­dą prób i błę­dów pozna­ją tę sztu­kę. Uczą się jak wyso­ko pod­no­sić nóż­ki, jak zaczy­nać krok i z jaką siłą sta­wiać go na pod­ło­żu. W koń­cu same sta­ją się mistrza­mi. Geniu­sza­mi.

 

do następ­ne­go czy­ta­nia!

Ania

 

  • Pingback: Przepraszam, chyba Cię okłamałam. - Blue Kangaroo()

  • Inną spra­wą jest, że oce­ny szkol­ne są jed­nym z naj­gor­szych spo­so­bów pomia­rów inte­li­gen­cji (gor­szym nawet od testów IQ). Gorą­co pole­cam się nie przej­mo­wać i poczy­tać w Inter­ne­cie o teo­rii inte­li­gen­cji wie­lo­ra­kich Howar­da Gard­ne­ra.

  • Podo­ba­ją mi się Two­je prze­my­śle­nia doty­czą­ce ucze­nia się. Mam cza­sa­mi wra­że­nie, że nie umiem się uczyć. I nie mam moty­wa­cji, by się nauczyć uczyć, bo na uczel­niach tech­nicz­nych dużo rze­czy moż­na pojąć na logi­kę i spryt (to mówię ja, mała spry­ciu­la!). Jedy­ną dzie­dzi­ną wyma­ga­ją­cą sys­te­ma­tycz­no­ści są języ­ki i tyl­ko przy nich eks­pe­ry­men­tu­ję z róż­ny­mi spo­so­ba­mi przy­swa­ja­nia mate­ria­łu.
    Ej, Ania, naucz nas uczyć sie­bie :p

  • ascha­aa

    cale zycie uczy­lam sie tyl­ko dla ocen i cze­row­ne­go paska. Edu­ka­cje skoncz­lam juz daw­no ale przez ostat­nie pol roku uczy­lam sie do egza­mi­now zawo­do­wych potrzeb­nych do pra­cy w moim zawo­dzie. Zda­lam z dobrym wyni­kiem w stycz­niu i owiem szcze­rze, ze jestem prze­ogrom­nie wdziecz­na ze koniec nauki. chce czy­tac i uczyc sie tego co mnie inte­re­su­je, bo wte­dy spra­wia to radosc i przy­no­si dlu­go­tr­wa­ly efekt :)

  • Moż­na się uczyć, uczyć i uczyć. Jed­nak jest róż­ni­ca mię­dzy uczy­łam się a nauczy­łam. Nigdy nie zale­ża­ło mi na oce­nach a kole­żan­ki żebra­ją­ce, bo bra­ko­wa­ło im do świa­dec­twa z paskiem mnie śmie­szy­ły. Na stu­diach też nie przy­kła­da­łam uwa­gi do ocen, choć pierw­sze sty­pen­dium było moty­wa­cją, żeby jed­nak za każ­dym razem się przy­ło­żyć do egza­mi­nu, zali­cze­nia.

    • Mia­łam takie samo nasta­wie­nie do żebrac­twa. :) A co do sty­pen­dium, to jest sen­sow­na moty­wa­cja, nie to co porów­ny­wa­nie się. :)

  • Ania

    Aniu, nawet jeśli nie uro­dzi­łaś się geniu­szem świet­nych tek­stów to na pew­no się nim sta­jesz :) Porów­ny­wa­nie się to chy­ba naj­mniej kon­struk­tyw­na czyn­ność, od któ­rej bar­dzo trud­no się odzwy­cza­ić. Ale wie­rzę, że kie­dyś i w nie­po­rów­ny­wa­niu się osią­gnę mistrzow­ski poziom ;)
    Pozdra­wiam :)

    • Ja też nie jestem w dobra we wszyst­kich dzie­dzi­nach, cho­ciaż w tej nauko­wej już daw­no oduczy­łam się porów­ny­wa­nia.
      Daw­no nie usły­sza­łam tak miłe­go kom­ple­men­tu, dzię­ku­ję Aniu!

  • Asia

    Piszesz bar­dzo cie­ka­wie, z kla­są. Za każ­dym razem jak tu zaglą­dam cze­ka na mnie coś inte­re­su­ją­ce­go. Widać, że jesteś kre­atyw­na i nie brak ci pomy­słów. Oby tak dalej, życzę powo­dze­nia z całe­go ser­ca :)

    • Asiu, bar­dzo Ci dzię­ku­ję. Takie komen­ta­rze mnie napę­dza­ją, serio. :)

  • Ja bym te 3+ bra­ła w ciem­no :D

    • Ja też bra­łam, ale jakieś roz­cza­ro­wa­nie było. :)