fbpx

Pogadajmy o tym, kto ma się gorzej czyli antyprzechwałki.

kto ma się gorzej

 

Sądzę, że ja mam się najgorzej. Bo wiesz, studiuję tę germanistykę i ogólnie to jest harówka i do tego jeszcze ta praca licencjacka. Po niemiecku! No i blog, tak, trzeba go regularnie prowadzić, w dodatku ja się kompletnie nie znam na SEO i na promocji i w ogóle wiesz, nie ogarniam technologii. Poza tym to nie wiem, co mam jeszcze wymyślić, bo za rzadko narzekam i dlatego też mam się najgorzej, bo nie mam o czym narzekać! Wstęp mi nie wyjdzie tak jak powinien i co? No, to już wiesz, że mam się najgorzej.

 

Tak wiem, ja to chociaż mam trochę czasu, a Ty to już wcale go nie masz. Ledwo się wyrabiasz z bieżącymi sprawami, gdzie tam miałbyś jeszcze coś pisać.  Do tego chodzisz do pracy w weekendy i wkurzają Cię durni koledzy.

Ale wiesz, bo ja…

 

Zdarzyło Ci się kiedyś prowadzić taką rozmowę, w której każda ze stron próbowała udowodnić drugiej, że jest w gorszej sytuacji? Ludzie lubią prowadzić takie antyprzechwałki. Nie wychodzą wtedy na zakochanych w sobie buców, jak to by się stało, gdyby rozmawiali o pozytywach swojego życia. No i w dodatku mogą uprawiać swój ukochany sport: narzekanie. Tylko po to, by pokazać, kto ma się gorzej nakręcają sami siebie. Wyciągając takie „problemy” na wierzch potęgują uczucie beznadziejności i wciąż napędzają tę lawinę narzekań.

 

Antyprzechwałki łatwo wchodzą w nawyk i często nie zdajemy sobie sprawy, że właśnie prowadzimy pojedynek na „kto ma się gorzej”. Czy ktoś wygrywa? Czasem tak, czasem nie. Możesz dowalić ultra beznadziejną sytuacją, której Twój rozmówca już nie przebije, tylko pokiwa bezradnie głową. Nie, nie, taka rozmowa nie zakończy się próbą rozwiązania problemu, nie to było jej celem! Udowodniłeś, że masz się najgorzej i jesteś zwycięzcą. Koniec. Może zdarzyć się, że zwycięzcy nie ma. Wtedy wspólnym problem staje się oczywiście rząd, kraj, głupie życie. Obie strony siedzą w tym po uszy, więc mamy remis.

 

Celu w tym nie ma żadnego, bo narzekanie jest celem samym w sobie. Gra w „kto ma gorzej” nie jest jakimś wielkim wrogiem rozmów towarzyskich, bo zdarza się dość często, choć tak jak pisałam wyżej zwykle nie jesteśmy jej świadomi. Zachęcam Cię do tego, byś był czujny i następnym razem, gdy zauważysz, że zaczyna się gra, przerwij ją jak najszybciej. Bardzo prawdopodobne, że wrócisz weselszy ze spotkania, a Twój dzień będzie przyjemniejszy. :)

 

Do następnego czytania!

Ania

100 PLN zniżki na AIRBNB

Wskocz na Facebooka

Studencka grupa wsparcia

Close Menu
×

Koszyk