fbpx

Przepis na idealną równowagę informacyjną.

równowagę informacyjną

Drogi studencie, dzisiaj temat poważny, na tym jakże poważnym blogu. Będziemy rozmawiać o równowadze informacyjnej i o tym, jak ją zachować. Jesteśmy pokoleniem, które ma z tym coraz większy problem i bez świadomego podejścia do sprawy, kiedyś zagubimy się w gąszczu informacji. Zabawne, że w ubiegłym tygodniu, jedna z czytelniczek zapytała na naszej studenckiej grupie wsparcia, o to jak przestać być ignorantką, a ja planowałam już ten tekst. Dzisiaj chcę podzielić się z Tobą moją krętą drogą przez zawiłości bycia poinformowanym i końcowym przepisem na idealną równowagę informacyjną. Przepisem, w dosłownym tego słowa znaczeniu. ;)

 

 

Ze skrajności w skrajność człowiek popada.

 

 

W liceum chodziłam do klasy dziennikarskiej. Wtedy wydawało mi się, że powinnam znać wszystkie aktualności jakie tylko istnieją. Chciałam w końcu zostać dziennikarką! Dziennikarz musi wiedzieć wszystko! Pomyślcie, ile czasu zajmowało mi to na co dzień. Po pierwsze, cały czas się kształciłam i dowiadywałam o tym, jak ten świat w ogóle funkcjonuje, więc nadrabiałam stare aktualności zwane historią. Jednocześnie chciałam być na bieżąco. Ze wszystkim. Oczywiście chciałam, żeby moja opinia o świecie była obiektywna i żebym wyrobiła ją sobie sama. Dlatego oglądałam kilka różnych programów informacyjnych, zaglądałam do różnych gazet. Tematyka? Wszystko! Polityka, sport, gospodarka, kultura! Tak naprawdę cały dzień poświęcałam na to, żeby być na bieżąco. Potrafiłam godzinami siedzieć przed telewizorem i oglądać wiadomości. Wydawało mi się, że dzięki temu będę lepiej obeznana w świecie.

 

 

Jak wiecie po liceum nie poszłam na dziennikarstwo. Zdecydowałam się na germanistykę. Wtedy wpadłam na ideę detoksu informacyjnego. I się wciągnęłam. Nie kupowałam gazet, nie oglądałam telewizji, przestałam subskrybować wiele newsletterów i wprowadziłam ostre inbox zero. Przeszłam na drugą stronę mocy. Wtedy byłam taka fajna, slow i w ogóle. Na Facebooku odlajkowałam wszystkie strony związane z informacjami, wychodziłam z pokoju, gdy ktoś włączał program informacyjny. Nie chciałam być manipulowaną, nie chciałam, by negatywne emocje przekazywane w aktualnościach miały na mnie wpływ. Sprawę ułatwił mi brak telewizora na studiach. Lansiłam więc na bycie niezmanipulowaną buntowniczką. Tylko wiecie co?

 

 

przepis na równowagę informacyjną

 

Od informacji się nie odetniesz.

 

 

Zawsze do Ciebie dotrą. Czy to jadąc autobusem usłyszysz je przelotem w radio, czy to znajomi coś opowiedzą. Innym razem zauważysz post sponsorowany na Facebooku. Informacja Cię dopadnie, ale informacja nie jest zła.

 

 

Dobrze jest być dobrze poinformowanym.

 

 

Dzisiaj nie pozwalam już na to, by trafiały do mnie przypadkowe informacje. Nie odcinam się od nich, ale nie chcę też być przez nie bombardowana. Sama decyduję, co jest ważne, a co nie. Poniżej opisałam mój idealny przepis na równowagę informacyjną. Przepis zawiera wszystkie kroki, które podjęłam w obszarach związanych z informacjami, by mieć do nich świadomy dostęp, by samej je kontrolować, a nie dać się nimi zarzucić. Widzisz jest duża różnica pomiędzy tym, po co Ty sam sięgasz, a tym co ktoś wrzucił do Twojej głowy.

 

 

Przepis na idealną równowagę informacyjną

 

Składniki:

1. 30 minut oczyszczania skrzynki mailowej

2. godzina porządków na Facebooku

3. szczypta logiki

4. odrobina zdrowego rozsądku

5. nuta zainteresowania

6. jedna miarka decyzji w sprawie telewizji

7. 3 łyżeczki radiowej słuchaniny

8. skórka ze startej gazety

9. garść pozytywnych źródeł informacji

10. jedna aplikacja z rzetelnymi informacjami np. Fiszki Polityki

Przygotowanie:

Jedną, dorodną aplikację pobrać na telefon. Ja użyłam Fiszek Polityki, bo ich „fiszkowa” forma idealnie potrafi przykuć moją uwagę na dłużej. Używając nuty zainteresowania przeglądać raz dziennie. Następnie wykonujemy 30 minutowe oczyszczanie skrzynki pocztowej i godzinne porządki na Facebooku. Pozostawiamy do odstania i jeżeli w masie pozostaną grudki zbędnych informacji, oczyszczamy raz jeszcze. Wszystko dokładnie mieszamy z garścią pozytywnych źródeł informacji. To ważny krok, który nada potrawie słodkiego smaku. Następnie dodajemy skórkę ze startej gazety, dorwanej w kawiarni, którą odwiedzamy na co dzień. Jedna miarka decyzji w sprawie telewizji bywa zwykle dość ciężka, więc należy ją zblendować razem z odrobiną zdrowego rozsądku, co powinno wspomóc trawienie. Dla osób, które lubią różnorodność – 3 łyżki radiowej słuchaniny. Pamiętajmy aby wszystko doprawić szczyptą logiki i jeszcze odrobiną zdrowego rozsądku.

 

 

 

Rzucam Ci wyzwanie! Spróbuj zastosować ten przepis w swoim życiu. Daj sobie tydzień na wprowadzenie kolejnych zmian. Codziennie zrób krok ku równowadze informacyjnej. Nieważne, w którym obozie dotychczas się znajdowałeś, szukaj złotego środka. Jestem wielką orędowniczką szukania złotych środków, a powyższy przepis jest dla mnie jednym z nich.

 

 

przepis na równowagę informacyjna

 

 

Wpis powstał przy współpracy z nową aplikacją Fiszki Polityki. Aplikacja przedstawia informacje w formie kilku zdaniowych fiszek, które można dowolnie przerzucać, a ich krótka forma sprawia, ze nawet nie orientujemy się, kiedy przeczytaliśmy cały tekst. To świetny trik, który pomaga utrzymać koncentrację. Do tego aplikacja zaproponuje nam wyjaśnienie trudnych pojęć lub nieznanych nazwisk, które znalazły się w tekście. Nie jestem wszechwiedząca, więc to ułatwienie bardzo przypadło mi do gustu. Zazwyczaj nie chciałoby mi się szukać wyjaśnienia w innych źródłach. W Fiszkach Polityki mam je podane na tacy.

 

Jestem bardzo ciekawa, jak Wy zachowujecie lub też nie zachowujecie równowagę informacyjną? Macie jakieś swoje żeliwne zasady, których się trzymacie, czy raczej nie przykładacie wagi do tego, jakie informacje do Was docierają?

Do następnego czytania!

Ania

100 PLN zniżki na AIRBNB

Wskocz na Facebooka

Studencka grupa wsparcia

Close Menu
×

Koszyk