fbpx

Przepraszam, chyba Cię okłamałam.

Przepraszam, chyba Cię okłamałam

Jakiś czas temu na Motywacyjny Mailing z Sesyjnego Poradnika odpisała mi jedna z czytelniczek dzieląc się swoimi problemami na uczelni. I nie byłoby w tym nic dziwnego, bo często rozmawiam z Wami o problemach na studiach. Dziewczyna napisała jednak zdanie, które bardzo mnie zaskoczyło.

 

 

Wiem, że piszesz głównie do studentów, „którym sie udaje” i trochę głupio mi nawet Ci odpisywać.

 

 

Byłam w szoku. Czy naprawdę piszę tak, jakbym pisała tylko dla studentów, ” którym się udaje”? Zawsze chciałam pomagać tym, którzy mają problemy, tak jak ja miałam. No właśnie, ale czy wystarczająco opowiedziałam Wam o moich problemach na studiach? Czy nie za dużo opowiadam o tym, jak teraz jest fajnie? Chciałabym, żebyście zobaczyli, że nie zawsze tak było.

 

 

Na pierwszy rok przychodzę pełna marzeń i nadziei. Trochę wystraszona, ale jednak podekscytowana. Pierwszą rzeczą, o której się dowiaduję jest to, że będę dzisiaj pisać test. Test ma zakwalifikować mnie do grupy lepszej lub gorszej językowo. Oczywiście staram się jak mogę. Czuję, że dam radę, że napisałam wszystko, co potrafię i że dobrze mi poszło. Wtedy nie wiedziałam jeszcze, ile osób, które wcześniej mieszkały w Niemczech lub wręcz z Niemiec pochodzą, znajduje się na roku. Kiedy usłyszałam wyniki, potraktowałam je jak osobistą porażkę. Zostałam przydzielona do słabszej grupy. Uczę się niemieckiego od podstawówki, więc jestem do niczego, skoro po takim czasie nie potrafię dobrze napisać testu. Wszyscy w mojej grupie czuli się gorsi.

 

 

Na pierwszym roku prawie wyleciałam ze studiów. To nawet nie było w trakcie sesji. Chodziło o zaliczenie przedmiotu, który jest postrachem kierunku. Na mojej uczelni masz 3 terminy na zaliczenie kolokwium. Na tym przedmiocie prowadząca dawała 4 i wykorzystałam je do końca. Byłam naprawdę jedną z niewielu osób, które tego dokonały. Zawsze słyszałam, że na studiach trzeba ryć. Ryć po nocy i nie spać. I mimo, że w styczniu już powoli wkręcałam się w techniki szybkiej nauki, to nie znaczyło, że potrafiłam je stosować.

 

Przepraszam, chyba Cię okłamałam

 

W kolejnym semestrze przystępuję do zerówki. Tylko pogratulować, powiesz? No niekoniecznie. Jestem jedyną osobą, która tej zerówki nie zdaje. Jedyną. Jestem w szoku. Czy jestem tak beznadziejna? Czy ja się do tego nadaję? Czekając na tę nieszczęsną zerówkę dowiaduję się, że na szczęście zaliczyłam łacinę. Chociaż to z głowy. Czyżby? Tydzień później wesoło podchodzę do biurka po wpis, na miejsce wracam jednak z pustym indeksem. Nie zaliczyłam tego kolokwium. Koleżanka się pomyliła. Kilka osób pisze poprawę na tych samych zajęciach. A ja? Znowu jako JEDYNA przychodzę w lipcu. Teoretycznie po zamknięciu sesji. Zdaję łacinę w jakimś naciąganym terminie. Super.

 

 

Na początku napisałam o mojej „gorszej” językowo grupie. Wszyscy czuliśmy się źle. Dlatego wszyscy bardzo ciężko harowaliśmy, żeby dorównać osobom z drugiej grupy. Po czasie okazało się, że poziomy się wyrównały. Wykładowcy uznali, że moja grupa ciężko pracowała, a kilka osób z tych, które zostały pochwalone na początku, osiadło na laurach. Mój poziom języka się zmienił, bo bardzo tego chciałam i zawzięcie dążyłam do celu. Czytaj: zapie**alałam.

 

 

Nic nie dzieje się z dnia na dzień. Jednak wyznaję zasadę, że jeżeli dzisiaj będę lepsza od siebie z wczoraj o 1%, to po 100 dniach, będzie to 100%. Nie znałam się na szybkiej nauce od zawsze, a stopniowo wprowadzałam poznane techniki. Popełniałam dużo błędów. Na błędach najlepiej się uczy. I zawsze byłam uparta. Nieważne, czy chodziłam na poprawki we wrześniu, czy zdawałam kolokwium na 5, nigdy nie odpuszczałam. Zawziętość to coraz rzadziej spotykana cecha. Chcemy szybkiej rozrywki, szybkich informacji i chcemy szybko osiągać cele. Mam głęboką nadzieję, że tego bloga czytają też osoby, którym się nie udaje, bo jeśli nie, to jestem najgorszym przypadkiem z Was wszystkich. ;)

 

 

Na zakończenie mam ogromną prośbę! Napisz o sytuacji, w której się NIE UDAŁO. Nie bądźmy tacy perfekcyjni. :)

Do następnego czytania!

Ania

 

 

Ten temat poruszałam jeszcze w:

Nie urodziłam się geniuszem.

100 PLN zniżki na AIRBNB

Wskocz na Facebooka

Studencka grupa wsparcia

Close Menu
×

Koszyk