fbpx

Relacja z Wilna. Paryż na Litwie, piękne ulice i nadzy ludzie.

Republika Zarzecza Wilno

 

Właściciel kawiarni spogląda na na ulicę przez szyby Cafe Montmarte. Ma siwe półdługie włosy i sympatyczną twarz. To taki typowy Francuz, jak z filmu Woodiego Allena „O północy w Paryżu”. Swoją drogą Woody siedzi obok mnie. Ma sweterek w norweskie wzory i te swoje charakterystyczne, kwadratowe okulary. Wygląda na przejętego inteligentną pogawędką. Właściciel wita nowych gości i uprzejmie się kłaniając, żegna wychodzących. Au revoir Mademoiselle! Jego kawiarenka tętni życiem. Sztućce wygrywają rytm rozmów, a odwiedzający dyskutują mezzo forte. Podłoga skrzypi na 2 takty, pod nogami 2. kelnerek. Woody Allen trąbi na nosie i jedynie w chórku śpiewa Edith Piaf. Dyrygent nadal siedzi na wysokim taborecie i machając nogą dyryguję tą całą orkiestrą. W mojej głowie rodzi się tylko jedno pytanie. Skąd się wziął Paryż w Wilnie?

 

Mam taką zasadę, że jak jestem w jakimś nowym państwie, to staram się poznawać lokalne knajpki i kuchnie, a nie iść do Maca, który wszędzie jest taki sam (no dobra, w Rzymie nie dają sosów do hamburgerów). Nie wiem jak do tego doszło, ale nasze nogi same powędrowały w kierunku francuskiej kawiarenki. Miłości nie oszukasz, ale nie martwcie się trochę Wilna też zwiedziłam. :)

 

Wilno paryska kawiarnia

 

Nasza wileńska przygoda rozpoczęła się od nerwów, bo po przyjeździe do hotelu zostałyśmy zakwaterowane w ośmio, zamiast czteroosobowym pokoju. Czwórka miała się zwolnić następnego dnia, ale kurczę ja za nią zapłaciłam! Całą noc nie zmrużyłam oka. Chrapiące wokół mnie kobiety sprawiały wrażenie drzemiących pijaczek. Rano jedna z nich – Ukrainka – przeraziła nas natrętnym Panienki Polaczki? Zadawała tyle pytań, że czułam się jak na przesłuchaniu, ale wkrótce okazało się, że to bardzo miła osoba, podobnie jak jej towarzyszki. Wszyscy chcieli z nami rozmawiać, w czymś pomagać. Wszyscy chcieli nas czymś częstować. Aż do przesady. Bo przyznacie, że trochę dziwne jest, gdy swoją jerbatą częstuje Cię kobieta bez bielizny zawinięta w prześcieradło… Albo, gdy rano zamyka okno… już bez prześcieradła.

 

Mimo tych wszystkich przygód szybko zakochałam się w malowniczym miasteczku. Mówię miasteczku, bo stolicy to, to nie przypominało. Ciekawe było to, że po Wilnie jeździło mnóstwo aut, a deptaki świeciły pustkami. Komu się chce chodzić, gdy na dworze tak zimno. No chyba, że są to Walentynki. W ostatnim dniu naszego pobytu miałyśmy wrażenie, że pół Europy zjechało do Wilna z okazji tego święta. Pomyśleć tylko, co musiało dziać się w tym czasie w Paryżu!

 

Wilno okazało się naprawdę piękne, ale czułyśmy, że nie mamy tam co robić. Gdybym miała tam zostać chociaż dzień dłużej, to umarłabym z nudów. Owszem, podobało mi się spacerowanie po kolorowych ulicach miasta, no ale ileż można. Szczególnie zimą. Byłyśmy w muzeum Mickiewicza, gdzie zwiedzanie 2 pokoi trwa może 10 minut. Największą atrakcją są tam biurko i krzesło, przy których tworzył poeta. ;) Do muzeum Holokaustu nawet się nie wybierajcie. Nie wiem po co są muzea, z których równie dobrze można zrobić książkę. Jedyną atrakcją był tam przystojny Austriak z pięknym angielskim akcentem. ;)

 

Stolica jest świetnym miejscem na wakacyjny wypad. Wtedy można przejść ją wzdłuż i wszerz spacerując pięknymi uliczkami, wdrapując się na górę Giedymina i odwiedzając polecaną mi przez Was Republikę Zarzecza (dziękuję!). Czas na trochę foteczek.

 

dom Adama Mickiewicza w Wilnie

dom Adama Mickiewicza w Wilnie

Zdjęcia balkonów i szyldów w Wilnie, to najczęściej pstrykane przeze mnie fotki. Nie wrzucam tutaj wszystkich, bo wpis byłby za długi. Dodam z nimi osobny post. 

Wilno

Tak prezentowała się ekspozycja Muzeum Holokaustu…

muzeum Holokaustu Wilno

Wilno

Zakochani mogą w Wilnie przypiąć swoją kłódkę! Most z takowymi znalazłyśmy przez przypadek odwiedzając Republikę Zarzecza. Ja przypinałam już swoją kłódkę, ale we Wrocławiu. :)

most miłości Wilno

Wilno

Ostra Brama WIlno

Wilno

Iluminati w Wilnie.

Wilno iluminati

Wilno starówka

Wilno kamienice

Fragment muru dawnego getta.

Wilno getto

Wilno noc

Wilno panorama

Republika Zarzecza Wilno

Góra Giedymina. Wspinając się na tę górę trzeba uważać. Kamienie są powleczone cienką warstwą lodu. Jest potwornie ślisko i nikt tego nie sypie piaskiem! Można się połamać. Ja umierałam ze stresu..

Wilno góra Giedymina

Wilno Republika Zarzecza

W Wilnie bardzo zachwycałam się wystawami i szyldami sklepów. Powinniśmy brać przykład z Litwinów! Wystawy skojarzyły mi się z wystawą sklepu w „Lalce”. Naprawdę wyglądają jak rodem z XIX wieku. Wnętrza są często bardzo pomysłowe, kreatywne. Nietypowe półki, fotele, dekoracje. Super!

Wilno szyld

witryny sklepów Wilno

I moja nowa, awangardowa seria portretowa – Ola oglądająca wystawy na całym świecie. #geniusz #fotografiji

wystawa w Wilnie

Jadłam cepeliny – tradycyjne litewskie danie i wiecie co? Są pyszne! Pyszne, sycące i tanie. Smakują trochę jak pyzy i trochę jak placki ziemniaczane. O tym co jadłam w Wilnie napiszę osobny wpis, bo ten byłby za długi. :)

cepeliny tradycyjne litewskie danie

Uff! Relacje to ten rodzaj wpisów, nad którymi bloger bardzo długo pracuje, a bardzo mało osób je czyta. Czy może się mylę? :) Gdybyście wybierali się kiedyś do Wilna, to ja serdecznie polecam, ale latem. Na pewno więcej zobaczycie i nie zmarzniecie. Wilno jest również dość tanim miastem, a dojechać do niego można za grosze Polskim Busem. Ja za bilety zapłaciłam 22 zł w dwie strony, z Warszawy do Wilna i z powrotem. Musiałam jeszcze dojechać do stolicy z Katowic. Raz miałam bilet za 3,5 a w drugą stronę za 15. Razem to tylko 40,5zł!!! Za nocleg dałam około 110 złotych, trzy noce w 4 osobowym pokoju (teoretycznie, praktycznie dwie w czteroosobowy i jedna w ośmio ;)). Chciałam zrobić dokładne zestawienie wydatków, tak jak przy relacji z Paryża i Berlina, ale zapomniałam o ich spisywaniu. Przysięgam, że naprawdę jest bardzo tanio, Muzeum Mickiewicza to chyba wydatek z rzędu 56 centów! Cepeliny trochę ponad 3 euro, kawa 1,70€. No chyba, że kupujecie makaroniki, ale o tej przygodzie finansowej opowiem we wpisie na temat jedzenia.

Tymczasem dziękuję Ci za poświęcony mi dzisiaj czas. :) Jeśli spodobał Ci się wpis będę wdzięczna za udostępnienie go i kciuki w górę. Do następnego czytania!

Ania

 

100 PLN zniżki na AIRBNB

Wskocz na Facebooka

Studencka grupa wsparcia

Close Menu
×

Koszyk