fbpx

Ściągać albo nie ściągać? Oto jest pytanie!

ściągać

 

W Polsce na odpisywanie mamy społeczne przyzwolenie. Nikt nie obrazi się na Ciebie, bo zauważył, że wyciągasz ściągi na egzaminie. Wręcz przeciwnie! Osoba, która nie pozwala od siebie odpisywać jest uznawana za egoistyczną. Ciekawiej robi się, gdy nie uczniowie czy studenci, a nauczyciele i wykładowcy przymykają oko na na ściąganie. Wszystko wskazuje więc na to, że w ściąganiu nie ma nic złego.

 

Pewien doktor na mojej uczelni często opowiada nam historię o ostracyzmie społecznym w Japonii, gdzie podobno, jeśli student ściąga na egzaminie, to pozostali urywają z nim kontakt i już nigdy się do niej nie odzywają. Nie wiem, czy to prawda, ale w porównaniu z polskim podejściem do ściągania, ta historia robi wrażenie. W naszym kraju przebiegłość i pomysłowość w sposobach ściągania jest raczej powodem przechwałek niż wstydu. Wynika to zapewne z historii Polaków, którzy od dawien dawna musieli kombinować nad tym, jak przechytrzyć system. Teraz ich systemem jest szkoła. Wspólny wróg łączy w walce uczniów i studentów, dlatego mało kto miewa wyrzuty sumienia z powodu ściągania. Walczymy przecież razem przeciw systemowi.

 

Ściągać!

Wszystko jest kwestią priorytetów. Jeśli dla kogoś w danym momencie zdanie egzaminu jest większym priorytetem niż jego czyste sumienie, zdecyduje się na ściąganie. Jeśli nauka na inny przedmiot, sport, spotkanie ze znajomymi czy sprzątanie pustyni stoją wyżej w hierarchii priorytetów niż moralność, odpisywanie staje się „oczywistą oczywistością”. Bądźmy szczerzy, ściąganie jako takie bardzo się opłaca. Nie dość, że gwarantuje lepsze oceny, to oszczędzamy dzięki niemu:

 

Czas.

I możemy zainwestować go w obszar innych zainteresowań. Zamiast uczyć się biologii, która nas nie interesuje wolimy pouczyć się angielskiego, bo lubimy ten język i wiemy, że w przyszłości będziemy mieli z nim więcej do czynienia niż z biologią. Według zdrowego rozsądku, to bardzo dobry wybór.

 

Energię.

Czyż nie lepiej zużyć ją na coś, co naprawdę nam się przyda? Rozum mówi – tak!

 

ściągać

 

Nie ściągać!

Gdzie w tym wszystkim jest nasza moralność? Ściąganie to oszustwo. To prawda i nie ulega ona wątpliwości. Z moralnego punktu widzenia oszustwo jest czymś złym. Katolicy nie zaliczają go do grzechów głównych, ale odpowiednia interpretacja ósmego przykazania „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.” wskazuje na to, że oszukiwanie jest czynem niegodnym katolika. W kraju, w którym ponad 90% mieszkańców to Katolicy może więc zaskakiwać powszechność ściągania. Najwidoczniej wszyscy mamy inne priorytety.
Pomyślmy jak ściąganie ma się do stypendium naukowowego? Czy jest to stypendium przyznawane za zdobytą wiedzę i osiągnięcia naukowe, czy za przebiegłość i pomysłowość? Raczej to pierwsze. Jeżeli więc ceną jaką trzeba zapłacić za przyznanie stypendium jest odpowiedni poziom wiedzy, a ktoś tej wiedzy nie posiada to czy to oznacza, że okradł uczelnię? Analogicznie można by stwierdzić, że osoba, która ściągała podczas studiów „nie zapłaciła” swoją wiedzą za ich ukończenie, a więc ukradła dyplom. Kto jednak może powiedzieć z ręką na sercu, że nigdy, przenigdy nie ściągał? Chyba niewielu. Za tym, by nie ściągać przemawia tylko (aż) serce, które jednak zwykle przegrywa w pojedynku z rozumem.

 

Wychowałam się w polskiej szkole i takie warunki sprawiły, że moje sumienie nie krzyczy, gdy podpytam koleżankę na teście o odpowiedź lub zajrzę do jej kartki. Tak już mam, tak ukształtowało mnie otoczenie. Podobnie sprawa ma się z robieniem ściąg na ciężkie do zdania egzaminy u wykładowców, którzy często oblewają studentów. Wtedy włącza się we mnie ta „walka z systemem” i jako priorytet na pierwszy plan wysuwa się zdanie semestru wszelkimi możliwymi sposobami. Co jednak nie zmienia faktu, że rzadko te ściągi robię, a jeszcze rzadziej z nich korzystam. Nie rozumiem też przygotowywania skomplikowanych ściąg na zwykłe kolokwia u ugodowych wykładowców. Szkoda byłoby mi na to czasu, skoro równie dobrze mogłabym go poświęcić na opanowanie konkretnego materiału i zdanie go bez wyrzutów sumienia i niepotrzebnego stresu. Tym bardziej, że nauka może przebiegać sprawnie i przyjemnie, gdy wie się jak tworzyć mapy myśli! Nie rozumiem też ludzi, którzy kończą szkołę czy studia, tylko dzięki ściąganiu. Czy w ogóle się czegoś nauczyli?

 

Jestem bardzo ciekawa, jakie jest Twoje zdanie na temat odpisywania. Ściągać czy nie ściągać?

Do następnego czytania!

Ania

100 PLN zniżki na AIRBNB

Wskocz na Facebooka

Studencka grupa wsparcia

Close Menu
×

Koszyk