fbpx

Slow reading. Kolejna moda czy sensowna idea?

slow reading

 

Idei slow life nie trzeba nikomu przedstawiać. Teraz wszystko może być slow. Slow food, slow travel, slow fashion… Czy więc slow reading jest kolejną podpórką podtrzymującą całą filozofię, czy też faktycznie ma sens.

 

Krótkie treści, które codziennie przyswajamy w internecie znacznie osłabiają naszą zdolność koncentracji. Krótkie twitty, krótkie statusy, proste infografiki, czy nawet zwięzłe teksty na blogach mają wpływ na to, jak po wyłączeniu komputera odbieramy lekturę książki. W internecie dzieje się to szybko. Jest tekst, jest puenta, jest informacja. Czytając książkę niecierpliwimy się. Czekamy na rozwój akcji, czekamy na jej zakończenie, wnioski, puentę. Nie wystarczy 5-10 minut, nie wystarczy nawet godzina! Większość ludzi nie daje rady. Ci, którym udaje się przez to przebrnąć, robią to szybko. Są głodni wiedzy, głodni historii. Połykają książkę za książką, a po czwartej orientują się, że nie wiedzą, co było w pierwszej. A może się nie orientują? Biegną dalej.

 

Co to jest slow reading?

 

Slow reading polega na zwolnieniu tempa czytania, jak i odejściu od czytelniczego wyścigu szczurów. Według idei powinniśmy skupić się na samej czynności, jaką jest czytanie tu i teraz. Często czytając jedną pozycję, gdzieś z tyłu głowy mamy stosik książek, które jeszcze chcielibyśmy poznać. Przez to czytamy szybciej i po lekturze kilku pozycji nie pamiętamy już o czym była ta, którą przerobiliśmy dwa miesiące temu. Slow reading to także odejście od kolekcjonowania okładek, przysłowiowego odhaczania tytułów. Dla wyznawców idei mniej znaczy więcej. Dzięki tej technice powinniśmy zacząć odczuwać większą przyjemność z czytania, poprawi się też zdolność do koncentracji. Czytanie jest też jedną z najbardziej odstresowujących czynności. Ludzie czytający powoli nie boją się wracać do starych lektur kosztem poznania nowych. Jeżeli dana książka wywołała w nich pozytywne emocje z chęcią przeczytają ją jeszcze kilka razy, ponieważ nie czytają książek „na ilość”.

 

Jak celebrować slow reading?

 

  • Na początek świadomie wygospodaruj czas na czytanie. Ważny jest też wybór miejsca. Oczywiście powinno być ciche i wygodne, ale o tym nie trzeba przecież pisać. Zaleca się również wyłączenie wszystkich sprzętów elektronicznych, tak aby nic nie rozpraszało Cię podczas lektury.
  • Gdy wybierzesz już czas i miejsce jeszcze przed otwarciem książki zamknij oczy i weź 5 głębokich oddechów skupiając się tylko i wyłącznie na nich. Chodzi o zrelaksowanie się i spowolnienie tempa oddychania.
  • Zacznij czytać skupiając się na każdej linijce, każdym słowie w tekście. Nie skanuj kartki wzrokiem, a delektuj się lekturą.
  • Jeśli zorientujesz się, że przeczytałeś właśnie pół strony, a myślałeś zupełnie o czymś innym powtórz dany akapit. Możesz szeptać słowa na głos, to pomoże Ci ponownie się skoncentrować.
  • Rób notatki, odrywaj się od lektury. Zastanów się nad tym, co czytasz, a najlepiej streść w kilku zdaniach na osobnej kartce papieru ostatni przeczytany rozdział. Dzięki tej prostej czynności zapamiętasz więcej z czytanej książki oraz możliwe, że odkryjesz rzeczy, których wcześniej nie zauważyłeś.

slow reading

 

Ciekawostki

 

  • Już Nietzsche uważał siebie i innych filologów za „nauczycieli powolnego czytania” i choć słynny filozof miał na myśli raczej świadome czytanie niż jego fizyczne zwolnienie, trzeba przyznać, że użył tego sformułowania jako pierwszy.
  • Podobno ulubione fragmenty książek czytamy automatycznie wolniej, co można wykorzystać w reklamie np. umieszczając tam fragmenty poezji, by na dłużej przykuć uwagę czytelnika.
  • Badania wykazały, że 6 minut czytania może zniwelować stres o 2/3, to więcej niż słuchanie muzyki. :)
  • Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że wpadłam na te informacje w tygodniu, w którym miałam przecież zacząć naukę szybkiego czytania. Nie pierwszy raz zdarza mi się, że coś próbuje mnie od tego odciągnąć, jakby ktoś nie chciał, żebym zdobyła tę umiejętność. ;) Jeszcze zabawniejszy jest fakt, że argumenty osób czytających powoli i tych, którzy są za szybkim czytaniem są dokładnie takie same! Obie strony mówią o polepszeniu się koncentracji, o lepszym zapamiętywaniu treści, jaki i obniżeniu poziomu stresu. I komu tu wierzyć?

 

„Moje” slow reading, a raczej świadome czytanie.

 

Czytając książki również uważam na to, by nie wkręcić się w odhaczanie lektur z listy. Bezsensu byłoby poświęcenie czasu na jakąkolwiek książkę, tylko po to, by powiedzieć, że się ją przeczytało, a po pewnym czasie nie pamiętać już jej głównych założeń. Mózg potrzebuje czasu na przyswojenie informacji i zwykł robić to w nocy, podczas snu. Jednodniowa lektura książki kończy się u mnie zwykle tym, że po pewnym czasie niezupełnie kojarzę, o co w niej chodziło. Mój sposób polega na przeplataniu lektury kilku książek jednocześnie. Wygląda to tak, że na Kindlu czytam jedną książkę, drugą mam na papierze, a trzecia książka składa się z wyrywkowych felietonów lub reportaży, których treść zamyka się na kilku-kilkunastu stronach. Czytam to, na co mam aktualnie ochotę. Ostatnio przecięłam moją listę wieczorną lekturą „Małego Księcia”, bo po prostu chciałam go przeczytać jeszcze przed pójściem do kina. Nie staram się fizycznie czytać powoli. Jakoś automatycznie zwalniam, gdy fragment jest wyjątkowo ładnie napisany i automatycznie przyśpieszam, gdy wciąga mnie akacja. W przypadku poradników i książek rozwojowych staram się odrywać od lektury i robić notatki. Najwygodniej i najszybciej piszę je na telefonie w aplikacji OneNote.

 

Co Wy myślicie o tej idei? Jesteście zwolennikami powolnego czytania, czy raczej wolicie czytać szybko i dużo? Mnie najbardziej dziwi, że tak sprzeczne teorie mają dawać identyczne rezultaty. Może po prostu dobrze, że w ogóle czytamy? ;)

Do następnego czytania!

Ania

 
Follow

100 PLN zniżki na AIRBNB

Wskocz na Facebooka

Studencka grupa wsparcia

Close Menu
×

Koszyk