fbpx

Studencki minimalizm w 5 punktach.

studencki minimalizm

 

Jestem zdania, że studia nie powinny przeszkadzać w rozwoju. Niestety rzadko się zdarza, by studia same w sobie były bardzo rozwijające. Studencki minimalizm wymyśliłam sobie jakoś na drugim roku, ale dopiero podczas trzeciego udało mi się w pełni wprowadzić go w życie. Tym tekstem chciałabym pokazać jakimi zasadami kieruję się podczas studiowania oraz opowiedzieć o tym jak to wszystko się u mnie zaczęło.

 

Moje podejście do studiowania bardzo ewoluowało na przestrzeni lat. Na pierwszym roku stresowałam się każdym kolejnym testem i traktowałam studia, jak jedyną życiową alternatywę. Bardzo bałam się, że nie zaliczę roku. Wydawało mi się, że wtedy skończyłby się świat. Moje życie kręciło się wokół studiowania. Zaczęłam gorzej się odżywiać, praktycznie nie odpoczywałam, nie miałam czasu dla siebie. Kto czytał moje dwa wpisy o tym dlaczego bezstresowe podejście do studiów jest tak ważne, ten dobrze wie, jak to się skończyło, a kto jeszcze nie czytał tego gorąco do tego zachęcam, ponieważ to bardzo ważne teksty na tym blogu.

 

 

Stworzyłam też kurs efektywnej nauki online, który wkrótce będzie miał swoją premierę. Jeśli chcesz ogarnąć swoje życie na studiach, uczyć się szybciej i mieć więcej czasu dla siebie, to koniecznie zapisz się na listę oczekujących! 10 pierwszych kursantów otrzyma ode mnie zestawy „back to uni” o wartości 160 złotych totalnie gratis! 

 

 

—> CHCĘ DOWIEDZIEĆ SIĘ WIĘCEJ O KURSIE EFEKTYWNEJ NAUKI! KLIK! <—

 

 

Po tym jak mój organizm zbuntował się przeciwko mnie musiałam wyluzować, a było to naprawdę trudne. Drugi rok był takim okresem, w którym to uczyłam się mieć czas dla siebie, uczyłam się odpoczywać, uczyłam się odpuszczać. Wtedy zaczęłam też poszukiwać dobrych i prostych sposobów na szybsze przyswajanie wiedzy. Tymi najlepszymi dzielę się z Wami w zakładce: jak się uczyć. Muszę jednak przyznać, że dopiero na 3. roku udało mi się osiągnąć stan, w którym studia były tylko częścią mojego życia, a nie całym życiem. Podzieliłam się wtedy z Wami moim planem „Studia bez spiny” i jestem ogromnie zadowolona z jego realizacji. Wiadomo, bywały gorsze dni, ale tak naprawdę w ciągu tego roku zaczęłam regularnie prowadzić bloga. Mimo, że musiałam znaleźć czas na pisanie pracy licencjackiej w obcym języku, na regularną naukę do kolokwiów. (u nas kolokwia zaczynają się 2-3 tygodnie po rozpoczęciu semestru i trwają do jego końca. Średnio mamy w tygodniu 2-3 kolokwia, a w gorszych okresach 4-5.), na bloga, no i na życie! Naprawdę czuję się jakbym odkryła idealną receptę na udane studia i jest nią właśnie mój studencki minimalizm.

 

studencki minimalizm

 

Na czym polega studencki minimalizm?

Ograniczam czas poświęcany na studia, by mieć go więcej dla siebie. Dla rozwijania swoich zainteresowań, dla bloga. Koniecznie zapytaj siebie, po co Ci ten czas, dlaczego chcesz mieć go więcej. Odpowiedź będzie głównym motywatorem Twoich działań. Nim zacznę opowiadać o tym, na czym polega studencki minimalizm, chciałabym zaznaczyć, że takie podejście do studiów nie będzie dobre dla każdego. Nie wiem, czy sprawdzi się na medycynie, czy prawie. Jego stosowanie nie ma chyba też sensu na bardzo luźnych i niewymagających studiach.

 

1. Nastawienie

Podstawą studenckiego minimalizmu jest podejście do studiowania. Trzeba zapytać siebie samego: po co ja studiuję? Czy po to, żeby zaliczyć każdy przedmiot na najwyższą ocenę? Pytam też siebie o poszczególne przedmioty. Czy one mają mnie nauczyć czego przydatnego, czy są tylko zwykłym zapychaczem w rozległym materiale? Ile chcę poświęcić czasu na zaliczenie przedmiotu, który tak naprawdę do niczego mi się nie przyda? Czy naprawdę muszę dostać z niego piątkę? Oczywiście nie skupiam się tylko na negatywnych stronach studiowania. Zastanawiam się, co chcę z nich tak naprawdę wyciągnąć. Wybieram przedmioty, które są dla mnie ważne, przydatne lub po prostu ciekawe i to na nich się skupiam.

 

2. Organizacja.

Kolejnym krokiem jest odpowiednia organizacja. Właściwie to jest ona kluczem do sukcesu. Staram się skracać czas poświęcany na studia do minimum. Półtora godzinne okienko, spędzone na siedzeniu i czekaniu na następne zajęcia, tak naprawdę zostaje poświęcone studiom. Ja wolę w tym czasie napisać tekst, lub chociaż jego część. Mój sposób na segregację notatek również sprawił, że nie poświęcam nawet minuty na pakowanie się każdego dnia. Tak więc odpowiednia organizacja jest tutaj kluczowa. Planowanie posiłków, a nawet gotowanie ich większej ilości np. na dwa dni. również dadzą nam dodatkowe minuty. Maksymalnie wykorzystuję też limit nieobecności na zajęciach. Myślę, że robię to w rozsądny sposób. Nie jest tak, że nie idę na uczelnię, bo mi się nie chce. Najczęściej zostawiam te godziny na czas, w którym podróżuję. Tak było w zeszłym roku z Wilnem, Kopenhagą czy Łodzią.

 

3. Techniki szybkiej nauki

Ogromnie ważnym krokiem dla osób, które chcą wprowadzić studencki minimalizm w życie jest zainteresowanie się technikami szybkiej nauki. Tworzenie map myśli, systematyczna nauka z niektórych przedmiotów, regularne przerwy oraz jeszcze kilka sztuczek, sprawiły, że uczenie się zajmuje mi teraz znacznie mniej czasu. Jeżeli chodzi o różnicę w efektach, to w moim przypadku była ona niewielka. Gdybym stosowała te techniki i dodatkowo poświęcała tyle samo czasu na naukę, co wcześniej, za pewno wyglądałoby to inaczej. Ja jednak stosuję je po to, by osiągnąć te same efekty tyle że w krótszym czasie.

 

4. Odżywianie i ruch

Zdrowe odżywianie i ruch są wisienkami na szczycie minimalistycznego tortu. O ile z tym drugim nie zawsze było mi pod drodze podczas ostatniego roku akademickiego, tak na zdrowe i spokojne posiłki, które w dodatku przygotowywałam samodzielnie, zdecydowanie znalazł się czas. Zawsze pamiętam o tym, żeby zabrać pudełko ze smacznym, drugim śniadaniem na uczelnię. Nie objadam się, bo wiem, że później jestem mniej efektywna, a właściwie to nic mi się nie chce. Warto też pamiętać o produktach, które usprawniają pracę mózgu, czyli orzechach czy rybach.

 

5. Nowa mantra

Dobra, mój minimalistyczny tort ma dwie wisienki. Drugą jest pozytywne nastawienie i wizualizacja. Dzięki temu, że zawsze myślę: „uda się, nauczyłam się, zdam to” spokojnie podchodzę do testów, co też jest dla mnie bardzo ważne, To właśnie stres wykończył mnie na 1. roku. Wiara w siebie naprawdę czyni cuda, ale to sami musimy ją w sobie zbudować. Najlepiej przez powtarzanie sobie pozytywnej mantry. ;)


 

Jestem ciekawa, ilu z Was ma podobne do mojego podejście do studiów. Mi trochę zajęło, nim do niego dotarłam i żałuję, że nie potrafiłam tak wcześniej. Z drugiej zaś strony, nie poznałabym zalet studenckiego minimalizmu, gdyby nie krach na pierwszym roku. Mam jednak nadzieję, że moje doświadczenia przydadzą się innym osobom, które podobnie jak ja na pierwszym roku czują się zagubione i zestresowane całą tą sytuacją. ;)

 

Do następnego czytania!

Ania

Follow

100 PLN zniżki na AIRBNB

Wskocz na Facebooka

Studencka grupa wsparcia

Close Menu
×

Koszyk