fbpx

Wszyscy celebrują poranki, a co z wieczorami? Mój wieczorny rytuał.

czekolada wieczór

 

Ostatnio dużo mówi się o celebrowaniu poranków. Ludzie zauważyli, że wczesne wstawanie oraz to, jak spędzą poranek ma wpływ na cały dzień. Co jednak z wieczorami? Czy to oznacza, że powinniśmy o nich zapomnieć i harować do nocy?

 

Nie! Wieczory to magiczny czas. To wtedy możemy naprawdę odpocząć. Wtedy wiemy już, że mamy cały dzień za sobą. Wieczory to czas, w którym można się zakochać. Latem przynoszą ulgę od codziennych upałów, zimą przychodzą do nas wcześniej i zachęcają do słodkiego lenistwa.

 

Jak celebruję wieczory.

Wieczór to taki czas, na który czekam przez cały dzień.  Gdy w danym dniu mam dużo zajęć, zawsze pociesza mnie myśl o zaplanowanym wieczorze. Łatwiej i sprawniej wykonuję wszystkie moje obowiązki, bo wiem, że gdy to zrobię będę mogła odebrać nagrodę w postaci miłego wieczorku.

 

wieczor

zachod slonca

 

Kąpiel.

Mój wieczór zaczyna się od kąpieli. Po tym, jak się już umyję nie jestem w stanie nic więcej zdziałać. Nawet jeśli bardzo bym tego chciała, nie potrafię pracować po kąpieli. W chłodne wieczory lubię się wygrzewać pod prysznicem (wiem, że to niezdrowe). Nie jestem już tak obsesyjną włosomaniaczką jak kiedyś, ale gdy przychodzi dzień mycia włosów O. ma mnie z głowy na jakieś 40-50 minut. Olejowanie, maseczki, odżywki, płukanki! Na to wszystko trzeba przecież czasu! ;)

 

Kolacja.

Po kąpieli, a czasem przed nią jem kolację i zwykle jest to coś warzywnego. Jakoś nie jestem w stanie jeść owoców  wieczorem, te smaki pasują mi do poranka. Wieczór jest bardziej wykwintny. Zauważyłam też, że ostatnimi czasy nie potrafię zjeść mięsa na kolację. Właściwie to od jakiś dwóch miesięcy nie mam ochoty na mięsne potrawy. Raz lub dwa razy w tygodniu sięgnę po pierś z kurczaka. Parę dni temu, gdy zjadłam mięso wołowe w hamburgerze (zrobiliśmy sobie z O. cheat day) rozbolał mnie brzuch. Brzydzą mnie szynki i kiełbasy nie wiem, dlaczego. Zawsze jadłam mięso. Co prawda nie byłam osobą kochającą jego smak, ale na pewno jadłam go więcej niż teraz. Wracając do tematu, na kolację zjadam zwykle sałatkę warzywną lub warzywa z różnymi dipami, czasem zrobię sobie kanapki z pomidorem, mozzarellą i bazylią. Zdarza się, że na kolację zjadam resztki z obiadu, a jeżeli takowy jadłam o późnej porze (15-16) nie jem kolacji w ogóle.

 

wieczorem

Planowanie.

Pachnąca i najedzona siadam jeszcze na chwilkę do biurka, by zaplanować kolejny dzień. Przepisuję niezrealizowane podpunkty, dodaję nowe i zabieram się za to, co zaplanowałam sobie na wieczór.

 

Relaks.

Najczęściej decyduję się na książkę i herbatkę. W zimowe wieczory lubię przygotować sobie kakałko, chociaż mnie usypia. Czasem razem z O. pijemy wino. Zazwyczaj białe, słodkie Liebfraumilch- moje ulubione. (germanistka to musi niemieckie wina lubić :D) Wiem, że czytanie książek w łóżku nie jest najlepszym pomysłem, ale rzadko siadam z nimi do biurka. Zazwyczaj pakuję się prosto pod pierzynę. W pozycji siedzącej nie jeszcze nie jest tak źle, ale gdy się położę, to pewne, że w przeciągu 2 stron zasnę. Dlatego kiedy morzy mnie sen, O. włącza film lub serial. Zawsze oglądamy je po niemiecku. Już od 3 lat nie widziałam filmu po polsku (Chyba, że polski film.). Filmy wybieramy na zmianę, chociaż nasz gust w wielu kwestiach się pokrywa. O. ma szczęście, że lubię fantasy, inaczej byłoby ciężko. ;)

 

Wieczór jest czasem dla języków. Rano nie znalazłabym dla nich ani chwili! Wieczorem oprócz tego, że oglądam filmy po niemiecku, czytam książki w tym języku. Czasem relaksuję się przeglądając słówka lub wykonując ćwiczenia gramatyczne z anielskiego czy włoskiego. I serio mnie to relaksuje!

 

wieczor książka

 

Refleksja.

Przed pójściem spać zapisuję w specjalnie przeznaczonym ku temu zeszycie 3 rzeczy, które mnie danego dnia uszczęśliwiły oraz 3, za które jestem wdzięczna. Do prowadzenia tego zeszytu zachęciła mnie Ania, która maluje. ;) Rezultaty są świetne! Miałam długą przerwę w prowadzeniu zapisków, dlatego teraz, około miesiąc po powrocie do tego rytuału, jestem przekonana, że ten zwyczaj pokazuje nam, jak fajne jest życie i pomaga bardziej je docenić. Może to banalne słowa, ale regularna pamięć o wdzięczności i systematyczne poświęcanie czasu na dostrzeganie radosnych chwil w życiu naprawdę sprawiają, że czuję się szczęśliwa.

 

Nie każdy wieczór wygląda u mnie tak, jak ten opisany wyżej. Zdarza mi się, że siedzę przy laptopie do nocy, ucząc się, pisząc teksty, a nawet oglądając głupie filmiki na Youtube. Zdarza się, że nic nie jem, nic nie planuję, a patrząc na książki zastanawiam się, czy umiem czytać. Na szczęście takie dni to u mnie zdecydowana rzadkość!

A jak wyglądają Wasze wieczory? Macie jakieś nietypowe pomysły na ich spędzenie?

Do następnego czytania!

Ania

 

100 PLN zniżki na AIRBNB

Wskocz na Facebooka

Studencka grupa wsparcia

Close Menu
×

Koszyk