Nie ma złych studiów.

Co stu­diu­jesz? A może co chcesz stu­dio­wać? Pasjo­nu­jesz się histo­rią, a może krę­ci Cię poli­ty­ka. Lubisz pofi­lo­zo­fo­wać, albo świet­nie malu­jesz. Kochasz się w lite­ra­tu­rze pięk­nej czy wolisz zaczy­ty­wać się w tek­stach dzien­ni­kar­skich? Pamię­taj o tym, że nie ma cze­goś takie­go jak złe stu­dia. Zapew­ne spo­tkasz się z opi­nia­mi jako­by to powin­no się wybie­rać kie­run­ki, któ­re gwa­ran­tu­ją Ci pew­ną przy­szłość i dobrze płat­ną pra­cę. I tutaj Cię zasko­czę, bo nie ma takich stu­diów. Co z tego, że pój­dziesz na poli­tech­ni­kę, jeśli prze­cier­pisz tam 5 lat, bez pasji i miło­ści do tego co robisz, skoń­czysz te stu­dia nie anga­żu­jąc się w nie ani tro­chę. Pój­dziesz po naj­mniej­szej linii opo­ru, by iść tak już przez całe życie. Bez pasji nie zosta­niesz tak po pro­stu infor­ma­ty­kiem Google, praw­ni­kiem Polań­skie­go, leka­rzem cudo­twór­cą czy inży­nier­skim odkryw­cą. Zosta­niesz prze­cięt­nym pra­cow­ni­kiem, wiel­kiej kor­po­ra­cji peł­nej takich prze­cięt­nia­ków. Ktoś zatrud­ni Cię po to, byś speł­niał jego marze­nia. O to Ci cho­dzi­ło?

 

WP_20140806_092

 

 

Uwiel­biam ten cytat ze zdję­cia powy­żej. Stoi u mnie w poko­ju, a zna­jo­mi któ­rzy mnie odwie­dza­ją czę­sto zwra­ca­ją na nie­go uwa­gę. Nic tak nie moty­wu­je jak myśl o tym, że mia­ła­bym pra­co­wać na czy­jeś szczę­ście porzu­ca­jąc przez to wła­sne. Tro­chę tak jest też z tymi stu­dia­mi. Ludzie, któ­rzy mówią Ci, że powi­nie­neś stu­dio­wać kie­run­ki, po któ­rych jest pra­ca, sta­ra­ją się spra­wić, byś speł­niał ich ocze­ki­wa­nia. A speł­nia­jąc ich ocze­ki­wa­nia, nie speł­niasz swo­ich marzeń i koło się zamy­ka. Nie chcesz chy­ba, by ktoś rzą­dził Two­im życiem i ukła­dał je według wła­snych ocze­ki­wań. Mnie to wła­śnie spo­tka­ło. W 3 kla­sie liceum odwie­dzi­ła nas pani, któ­ra pra­cu­je w urzę­dzie pra­cy i zaj­mu­je się rów­nież doradz­twem zawo­do­wym. To była kobie­ta z jajem i świet­nie budo­wa­ła przed nami swój wize­ru­nek obe­zna­nej, świa­do­mej i wszech­wie­dzą­cej oso­by. Bił od niej auto­ry­tet. Teraz odbie­ram to ina­czej. Pamię­tam, jak zaczę­ła nabi­jać się z dzien­ni­kar­stwa. Z dzien­ni­kar­stwa, któ­re ja chcia­łam stu­dio­wać. Wte­dy w ogó­le była moda na te stu­dia, ale czy to waż­ne? Ja chcia­łam to robić od 6 kla­sy pod­sta­wów­ki. Zre­zy­gno­wa­łam ze swo­ich marzeń, by speł­niać czy­jeś ocze­ki­wa­nia. Uda­ło jej się. Tro­chę nie mogę w to uwie­rzyć, że kobie­ta, któ­rej twa­rzy już nie pamię­tam, tak odmie­ni­ła moje życie. Wybra­łam ger­ma­ni­sty­kę, bo prze­cież gdy będę tłu­ma­czem, to będę zara­biać gru­by hajs. Ale ście­ma!

 

Same stu­dia dopro­wa­dzi­ły mnie do utra­ty zdro­wia i wło­sów (nie jestem łysa, ale wie­cie, stres robi swo­je). Teraz trak­tu­ję je jedy­nie w kate­go­riach kur­su języ­ko­we­go, cho­ciaż na kur­sie lepiej roz­wi­nę­ła­bym swój język. Nie ten spe­cja­li­stycz­ny, potrzeb­ny do tłu­ma­czeń, ale ten codzien­ny — jak naj­bar­dziej. Ta cała plą­ta­ni­na ukła­dów i ukła­dzi­ków, nie­po­ro­zu­mień i bez­myśl­no­ści prze­sta­ła mnie śmie­szyć teraz, na pią­tym seme­strze, ale pla­nu­ję dobrnąć do licen­cja­ta i zasta­no­wić się nad dal­szą edu­ka­cją. Póki co usku­tecz­niam mini­ma­lizm uczel­nia­ny. Sta­ram się roz­wi­jać poza budyn­kiem w któ­rym stu­diu­ję, ale nie ozna­cza to, że pod­czas zajęć sie­dzę i nic nie robię. Jeśli już tam MUSZĘ być, to chcę robić to jak naj­le­piej. Dalej sto­su­ję tech­ni­kę zwięk­sza­ją­cą wydaj­ność pra­cy, czy moje zasa­dy wyko­rzy­sty­wa­nia cza­su na stu­diach. Plan stu­dia bez spi­ny nadal jest moim celem i sta­ram się nie wku­rzać na obec­ną sytu­acje, cho­ciaż bywa cięż­ko. Wszy­scy jeste­śmy tyl­ko ludź­mi, praw­da?:)

 

Może po prze­czy­ta­niu tego tek­stu, cho­ciaż jed­na oso­ba zasta­no­wi się nad tym, czy słu­chać ludzi wokół i wybrać kie­ru­nek, któ­ry odpo­wia­da ryn­ko­wym zale­ce­niom, czy też lepiej jest pójść za gło­sem ser­ca i robić to, co się lubi. Bo nawet jeśli stu­diu­jesz socjo­lo­gię, filo­zo­fię, dzien­ni­kar­stwo, poli­to­lo­gię, filo­lo­gię pol­ską, albo jeden z tych kie­run­ków o któ­rych mówi się, że zosta­je się po nich wykształ­co­nym bez­ro­bot­nym, to i tak wkła­da­jąc w te stu­dia swo­ją pasję, możesz robić dzię­ki nim wiel­kie rze­czy! Po filo­zo­fii nie ma pra­cy, dla oso­by, któ­rej całe zaan­ga­żo­wa­nie w poszu­ki­wa­nie sta­no­wi­ska pole­ga na roz­sy­ła­niu CV przez inter­net. Co inne­go jeśli przez całe stu­dia bra­łeś udział w róż­nych kur­sach i szko­le­niach, dodat­ko­wych kon­fe­ren­cjach, szu­ka­łeś prak­tyk i sta­ży, byłeś aktyw­nie udzie­la­ją­cym się stu­den­tem i czy­ta­łeś nie tyl­ko to co zale­cał pro­gram. Pozna­wa­łeś ludzi z bran­ży, i dodat­ko­wo myśla­łeś przed­się­bior­czo, wte­dy jesteś w sta­nie robić w życiu lep­sze rze­czy niż pra­ca na kasie, jak nie­któ­rzy Ci to prze­po­wia­da­ją. Nie waż­ne, co stu­diu­jesz, jeśli masz pomysł na sie­bie i kochasz to co robisz, to nie będziesz bez­ro­bot­ny, a już na pew­no nie nie­szczę­śli­wy.

 

Trzy­maj się cie­pło!

Ania

 

  • Temat trud­ny. Nie­ste­ty sam przez to prze­sze­dłem, ale w porę się otrzą­sną­łem i jakoś pozbie­ra­łem. Źle wybra­łem stu­dia, choć wszy­scy mi mówi­li, że to taki genial­ny zawód. Nawet opi­sa­łem to dla potom­nych. Bo lepiej niech inni uczą się na cudzych błę­dach. Po co na swo­ich? http://businesslifemanual.pl/zlewybralemstudia/

  • W pierw­szym momen­cie przy­po­mi­na mi się sytu­acja sprzed 6 lat, kie­dy idąc do gim­na­zjum bar­dzo chcia­łam uczyć się fran­cu­skie­go, ale cała rodzi­na wma­wia­ła mi, że lep­szy będzie nie­miec­ki. Bo łatwiej, bo bli­żej, bo nie wiem co. Efekt? Stra­ci­łam 3 lata na naukę języ­ka, od któ­re­go i tak ucie­kłam przy pierw­szej moż­li­wej oka­zji. Lądu­jąc w kla­sie 4-let­niej z języ­kiem hisz­pań­skim.
    Dałam sobie wmó­wić, że świet­nie sobie radzę z języ­ka­mi obcy­mi. A ja je po pro­stu lubi­łam. Kie­dyś. Bo teraz po kolej­nej kla­sie dwu­ję­zycz­nej (w gim­na­zjum uczy­łam się angiel­skie­go), mam ser­decz­nie dość. Jaka­kol­wiek filo­lo­gia jest dla mnie osta­tecz­no­ścią z osta­tecz­no­ści. Hisz­pań­ski może i bym nie lubi­ła, ale swo­jej szko­ły nie lubię tak bar­dzo, że nic tego nie zmie­ni. Chcę się go nauczyć, bo sko­ro już stra­ci­łam ten jeden rok, to niech coś z tego wynik­nie.
    Ale kie­dy za rok będę wybie­rać kie­ru­nek stu­diów, pój­dę dokład­nie tam gdzie JA będę chcia­ła. Jeśli potem oka­że się, że to błąd to przy­naj­mniej będzie to mój błąd. A nie będę się męczyć kolej­ne kil­ka lat, bo posłu­cha­łam kogoś.

  • Mania

    Zga­dzam się z Tobą w stu pro­cen­tach. Nie­ste­ty moi zna­jo­mi z kla­sy wbi­li sobie do gło­wy, że prze­cież po eko­no­mii będą zara­biać „milion milio­nów pie­nię­dzy”.
    Tak przy oka­zji: nigdy nie wiem “„Pój­dziesz po naj­mniej­szej linii opo­ru, by iść tak już przez całe życie.”, czy “po linii naj­mniej­sze­go opo­ru?

    • Widzisz, ja też nie wiem i mam błąd. :) Nikt nie jest ide­al­ny.

  • Karo­li­na Bogu­dał

    Dzien­ni­kar­stwo to świet­ny, roz­wi­ja­ją­cy zawód, ale stu­dia dzien­ni­kar­skie? Poraż­ka :) Lepiej wybrać coś oko­ło­dzien­ni­kar­skie­go, co pozwo­li nam znać się na czymś, zamiast śli­zgać się po powierzch­ni, po czym skoń­czyć stu­dia bez kon­kret­nej wie­dzy. Mają jeden plus- nie są absor­bu­ją­ce cza­so­wo, więc moż­na zapeł­nić sobie tydzień prak­ty­ka­mi. Poza tym- nie pole­cam :)

    • Wiesz z autop­sji czy jak to jest? :) Roz­ma­wia­jąc z róż­ny­mi dzien­ni­ka­rza­mi sły­sza­łam róż­ne opi­nie. Jed­ni mówi­li, że to super kie­ru­nek, ale to zwy­kle Ci, któ­rzy byli po dzien­ni­kar­stwie. Inni kry­ty­ko­wa­li i mówi­li wła­śnie, że lepiej wybrać np. poli­to­lo­gię, albo inne stu­dia w tema­ty­ce, o któ­rej potam chcia­ło­by się pisać. Moż­li­we, że dobrze się sta­ło, że nie poszłam na te stu­dia :)

      • Karo­li­na Bogu­dał

        Wiem zarów­no z autop­sji, jak i doświad­cze­nia zna­jo­mych ze stu­diów. Stu­diu­ję dzien­ni­kar­stwo i pra­cu­ję w mediach. W mojej całej redak­cji pra­cu­ją tyl­ko dwie oso­by, któ­re stu­dio­wa­ły dzien­ni­kar­stwo- jako kie­ru­nek dodat­ko­wy, uzu­peł­nia­ją­cy poli­to­lo­gię czy filo­lo­gię pol­ską. Ja nie znam żad­ne­go doświad­czo­ne­go czy nawet ogar­nię­te­go dzien­ni­ka­rza po dzien­ni­kar­stwie:) Poważ­nie;) Te stu­dia mogą nauczyć cze­go­kol­wiek, jeśli od pierw­sze­go roku sumien­nie zasu­wa­my na prak­ty­kach i wpy­cha­my się gdzie­kol­wiek, a stu­dia trak­tu­je­my wybiór­czo- przy­kła­da­jąc się do rze­czy istot­nych- wte­dy jakoś będzie;)

  • A ja stu­dio­wa­łam filo­lo­gię pol­ską dzien­nie i admi­ni­stra­cję zaocz­nie, w róż­nych mia­stach, na róż­nych uczel­niach. Żaden z kie­run­ków nie wpły­nął bez­po­śred­nio na to czym się zaj­mu­ję, ale.… nie żału­ję tych lat ;)

  • Wyspa Ewci

    Ile ja się nasłu­cha­łam “po cho­le­rę Ci sto­sun­ki mię­dzy­na­ro­do­we?”. Były to świet­ne stu­dia, na pry­wat­nej, kame­ral­nej uczel­ni, gdzie pro­wa­dzą­cy zara­ża­li pasją. Potem wybra­łam się na dru­gi kie­ru­nek — nud­ne zarządzanie…Znowu hasła “cie­ka­we co po takim zarzą­dza­niu Ci przyj­dzie?” Mam za prze­pro­sze­niem gdzieś takie komen­ta­rze. Jak tyl­ko otwar­ła się spe­cja­li­za­cja mar­ke­tin­go­wa zro­bi­ło się pasjo­nu­ją­co, inspi­ru­ją­co, pory­wa­ją­co, etc. Pochło­nę­ło mnie to bez resz­ty. Otwar­łam biz­nes, ale nie wiem co będę robić do koń­ca życia. Na pew­no nigdy nie będę żało­wać moich “kie­run­ków” :)

    • Dzię­ku­ję za ten komen­tarz! Jesteś świet­nym przy­kła­dem oso­by, któ­rej się uda­ło :)

  • Trzy lata temu roz­po­czę­łam stu­dia na jed­nym z tych kie­run­ków, któ­re nie dają żad­ne­go wykształ­ce­nia, a pra­cu­je się potem w McDonald’s, KFC czy inny fast foodzie. Pozna­łam bar­dzo faj­nych ludzi, cho­dze­nie na zaję­cia było (napi­sa­ła­bym, że jest, ale teraz moja sytu­acja jest dość skom­pli­ko­wa­na) przy­jem­no­ścią, wykła­dow­cy oka­za­li się ludz­cy i bar­dzo sym­pa­tycz­ni, a wie­dza jaką zdo­by­łam mogła­by mi zapew­nić napraw­dę dobrze płat­ną pra­cę, lecz przede wszyst­kim pozwa­la mi lepiej zro­zu­mieć ota­cza­ją­cy mnie świat, pro­ce­sy jakie w nim zacho­dzą i doko­nać ana­li­zy sytu­acji na świe­cie. Jestem na trze­cim roku euro­pe­isty­ki i nie żału­ję swo­je­go wybo­ru. Dodat­ko­wo w tym roku roz­po­czę­łam filo­lo­gię angiel­ską — kie­ru­nek, na któ­ry z miło­ści do angiel­skie­go chcia­łam iść już w szko­le pod­sta­wo­wej. Być może uda mi się połą­czyć w przy­szło­ści w pra­cy te dwa kie­run­ki stu­diów i wte­dy będę napraw­dę szczę­śli­wa. A jak się nie uda? To się nie uda, trud­no. W każ­dym razie nie będę żało­wać wybo­ru tych, czy innych stu­diów, bo pozwo­li­ły one mi się roz­wi­nąć jako czło­wie­ko­wi, a to jest nie­zwy­kle waż­ne.

    Zawód to nie tyl­ko stu­dia, nato­miast stu­dia powin­ny być przede wszyst­kim pasją, zain­te­re­so­wa­niem, a nie tyl­ko wizją zawo­du, któ­ry będzie­my wyko­ny­wać za X lat.

    • Te kie­run­ki świet­nie się dopeł­nia­ją i jeśli będziesz czuj­na na pew­no wyła­piesz jakąś faj­ną fusz­kę, wypeł­nisz niszę. Super, że jesteś zado­wo­lo­na ze swo­ich stu­diów, no i wgl podzi­wiam za stu­dio­wa­nie 2 kie­run­ków :)

  • Alek­san­dra

    Mia­łam podob­ną sytu­ację. Zasta­na­wia­łam się nad dzien­ni­kar­stwem i psy­cho­lo­gią, po któ­rej podob­no łatwiej było­by zna­leźć pra­cę. Zde­cy­do­wa­łam się na dzien­ni­kar­stwo ze spe­cja­li­za­cją PR i rekla­ma i jestem zado­wo­lo­na. Nie mogę powie­dzieć, że moje stu­dia to baj­ka — jest mnó­stwo bez­sen­sow­nych zajęć i dziw­ne wykła­dy, ale w grun­cie rze­czy jak się nad tym zasta­no­wię, to nie chcia­ła­bym tego kie­run­ku zmie­niać, bo mam świa­do­mość, że nie ma stu­diów ide­al­nych. Na każ­dym kie­run­ku znaj­dzie się upier­dli­wy wykła­dow­ca, wku­rza­ją­ce oso­by z gru­py, kosmicz­ne egza­mi­ny itp., ale łatwiej prze­brnąć przez absur­dy stu­dio­wa­nia na kie­run­ku, któ­ry wybra­ło się sobie same­mu.

    • I dobrze, że poszłaś za gło­sem ser­ca :)

  • W dzi­siej­szych cza­sów nie ma stu­diów, któ­re gwa­ran­tu­ją pra­cę. Znam oso­by po Poli­tech­ni­ce Ślą­skiej, któ­re wylą­do­wa­ły na kasie i oso­by po kul­tu­ro­zna­stwie, któ­re zara­bia­ją gru­bą kasę w zawo­dzie. Nigdy nie zapo­mnę jak po matu­rze sły­szłam ‘teraz czas pod­jąć decy­zję, ale myślisz o ger­ma­ni­sty­ce?’. Gdzieś tam myśl o ger­ma­ni­sty­ce była, ale bar­dziej pra­gnę­łam iść na stu­dia peda­go­gicz­ne. Na szczę­ście mia­łam wspa­nia­łe­go tatę, któ­ry uświa­do­mił mi, że nie mam patrzeć na innych, nie mam słu­chać ich rad, mam robić to co chcę, nawet jeśli będzie to błęd­ny wybór to stu­dia moż­na prze­rwać i spró­bo­wać cze­goś inne­go. Zapi­sa­łam się na jeden kie­ru­nek, jed­ną spe­cjal­ność, jed­ną uczel­nię i dziś z per­spek­ty­wy 5 lat jestem bar­dzo zado­wol­na a prze­cież peda­go­gi­ka to wylę­gar­nia bez­ro­bot­nych :)

    • Masz świet­ne­go tatę :) Też sły­sza­łam, że peda­go­gi­ka to wylę­gar­nia bez­ro­bot­nych, a wszy­scy moi zna­jo­mi, któ­rzy stu­diu­ją ten kie­ru­nek pra­cu­ją już pod­czas stu­diów. Zga­dzam się z Tobą, że w dzi­siej­szych cza­sach nie ma stu­diów, któ­re gwa­ran­tu­ją pra­cę. Liczy się przed­się­bior­czość :)

      • Zde­cy­do­wa­nie był cudow­ny. Jedy­ny minus to fakt, że z mojej uczel­ni co roku wycho­dzi­ło oko­ło 200 peda­go­gów o róż­nych spe­cjal­no­ściach-zde­cy­do­wa­nie za dużo osób, przy­ję­cia tyl­ko na pod­sta­wie wyni­ków matur a póź­niej w trak­cie oka­zy­wa­ło się ‘poszłam na peda­go­gi­kę, bo nie wie­dzia­łam na co iść’, ‘dla­cze­go peda­go­gi­ka? nauczy­cie­le mają tyle wol­ne­go’, po prak­ty­kach moż­na było usły­szeć ‘bo te okrop­ne bacho­ry’. Nie­ste­ty nie każ­dy się nada­wał, ale więk­szość osób zna­la­zła zpra­cę, oko­ło 25% po licen­cja­cie poszło na stu­dia nie­sta­cjo­ar­ne, bo dosta­ło pra­cę w zawo­dzie (i nie wszyst­kie oso­by mia­ły zna­jo­mo­ści). Dokład­nie liczy się przed­się­bior­czość.

  • Dzię­ki za ten tekst! Ja mam podob­ną sytu­ację. Za kil­ka tygo­dni bro­nię pra­cę inży­nier­ską i cze­ka mnie wybór spe­cjal­no­ści na stu­dia magi­ster­skie. Iiii wszy­scy mówią: ‘Idź na prze­my­słów­kę (tak btw. stu­diu­ję geo­de­zję ;)) bo po tym jest pra­ca’. Ja ucze­pi­łam się tej myśli już jakiś czas temu mimo że wizja mnie para­du­ją­cej w kalo­szach na jakimś moście nie­spe­cjal­nie mi się podo­ba. I wła­śnie wczo­raj zde­cy­do­wa­łam się że jed­nak wybio­rę kie­ru­nek któ­ry bar­dzo mi się podo­ba ale nie jest zbyt popu­lar­ny jesz­cze bo to takie nowe tech­no­lo­gie- geo­ma­ty­ka. No ale co z tego??? Ja wła­śnie sie­bie tam widzę i nie­sa­mo­wi­cie mi lżej na duchu że zmie­ni­łam decy­zję!!! Bo wiem że będę szcze­śli­wa! <3 pozdra­wiam cie­plut­ko! <3

  • szu­kaj dalej cze­goś “swo­je­go”. Ja przez speł­nia­nie ocze­ki­wań innych zmar­no­wa­łam semestr stu­diu­jąc bio­lo­gię.. a mogłam od razu pójść na peda­go­gi­kę i się nie przej­mo­wać tym, że “nie będzie po tym pra­cy”. Jak będę chcia­ła to pra­cę znaj­dę, a jak nie znaj­dę, to się zaprę i sama coś otwo­rze :D

  • Aniu, dobry tekst. Ja z cie­ka­wo­ści jed­nak poszłam na dzie­ni­kar­stwo i…straciłam cały semestr. Bez­sen­sow­ne stu­dia, gdzie dowie­dzia­łam się głów­nie, że to na czym sia­dam to nie pufa a puf, oraz że nie je się banana,a banan. Jak­by owo­com robi­ło to róż­ni­cę :) Fone­my, dery­wa­ty — same filo­lo­gicz­ne, nie­po­trzeb­ne rzeczy.Ale chcia­łam się sama prze­ko­nać.
    Obec­nie fru­stru­je mnie magi­ster­ka, zda­rza­ją się cie­ka­we zaję­cia, ale sama orga­ni­za­cja tej edu­ka­cji jest nud­na, wtór­na i bezsensowna…może gdy­bym nie robi­ła rze­czy zwią­za­nych zarów­no z peda­go­gi­ką jak i pisa­niem “zawo­do­wo”, mia­ła­bym inną per­spek­ty­wę.

    BTW. masz cudow­ny szba­lon, badzo podo­ba mi się desgin.Zastanawiam się, czy bar­dzo spadł Ci ruch na blo­gu po prze­no­si­nach na word­press?

    • Na ger­ma­ni­sty­ce też prze­ra­bia­my same filo­lo­gicz­ne, nie­po­trzeb­ne rze­czy, tyl­ko w dodat­ku w innym języ­ku :p Nie śpiesz­no mi na magi­ster­kę, mię­dzy inny­mi z tych powo­dów o któ­rych piszesz.Mi się już na 3 roku przed­mio­ty powta­rza­ją, a co dopie­ro potem…

      Dzię­ku­ję, cie­szę się, że Ci się podo­ba :) Ruch mi spa­dał już pod­czas mojej prze­pro­wadz­ki, bo za bar­dzo zaj­mo­wa­łam się tym nowym blo­giem i mało tre­ści wrzu­ca­łam na sta­re­go. Ale tak, jest duża róż­ni­ca, cho­ciaż na razie się tym nie przej­mu­ję, bo nasta­wi­łam się na to, że tak będzie. Myślę, że Tobie to nie gro­zi, gdy­byś zmie­nia­ła plat­for­mę :p Tyl­ko szko­da tych wpi­sów, któ­re się wyso­ko wpo­zy­cjo­mo­wa­ły w Google, ale moż­na do nich wkle­ić lin­ki prze­kie­ro­wu­ją­ce, albo prze­kie­ro­wy­wać całe­go blo­ga.

      • zbyt wie­lu oso­bom pomo­głam w wal­ce z gron­kow­cem, by teraz spa­dło to w google. Cza­sa­mi zada­rza mi się pory­czeć jak czy­tam maila od jakiejś mat­ki któ­rej dziec­ko zaka­żo­no na poro­dów­ce. I boję się, że kolej­ne takie nie znaj­dą pomo­cy, bo tek­sty spad­ną…
        Nie jest to nic super wiel­kie­go bo nie narze­kam na ruch a gron­ko­wiec nie jest powszech­nym pro­ble­mem, to raczej wąska gru­pa, ale jakoś i tak pry­wat­nie ich szko­da :((((

        • Ach u Cie­bie jest mnó­stwo takich rze­czy, któ­re ratu­ją nie tyl­ko zdro­wie, ale i duszę ;) Podob­no da się zro­bić tak, że jak­by ktoś wyszu­kał Twój wpis ze sta­re­go blo­ga i klik­nął­by w link to prze­nio­sło­by go na tego hipo­te­tycz­ne­go nowe­go blo­ga, więc nic w przy­ro­dzie nie ginie! :)

  • Mądra z Cie­bie dziew­czy­na :) Mam nadzie­ję, że wyci­śniesz dla sie­bie z tych stu­diów co tyl­ko się da i pój­dziesz wła­sną dro­gą.

    • Gosiu, dzię­ku­ję za miłe sło­wa:)

  • Oczy­wi­ście, że masz rację! Powo­dze­nia w stu­dio­wa­niu Tobie i sobie — tak, bo mi też się zda­rza wal­czyć z sys­te­mem.

    • Stu­kam się z Tobą kie­lisz­kiem :p

  • Trzy­mam za Cie­bie kciu­ki :) Uwiel­biam te komen­ta­rze zna­jo­mych, któ­rzy “wie­dzą” co powin­no się zro­bić, a cze­go nie, szcze­gól­nie, gdy sami nie nale­żą do naj­bar­dziej speł­nio­nych ludzie na świe­cie.