fbpx

Nie ma złych studiów.

Co studiujesz? A może co chcesz studiować? Pasjonujesz się historią, a może kręci Cię polityka. Lubisz pofilozofować, albo świetnie malujesz. Kochasz się w literaturze pięknej czy wolisz zaczytywać się w tekstach dziennikarskich? Pamiętaj o tym, że nie ma czegoś takiego jak złe studia. Zapewne spotkasz się z opiniami jakoby to powinno się wybierać kierunki, które gwarantują Ci pewną przyszłość i dobrze płatną pracę. I tutaj Cię zaskoczę, bo nie ma takich studiów. Co z tego, że pójdziesz na politechnikę, jeśli przecierpisz tam 5 lat, bez pasji i miłości do tego co robisz, skończysz te studia nie angażując się w nie ani trochę. Pójdziesz po najmniejszej linii oporu, by iść tak już przez całe życie. Bez pasji nie zostaniesz tak po prostu informatykiem Google, prawnikiem Polańskiego, lekarzem cudotwórcą czy inżynierskim odkrywcą. Zostaniesz przeciętnym pracownikiem, wielkiej korporacji pełnej takich przeciętniaków. Ktoś zatrudni Cię po to, byś spełniał jego marzenia. O to Ci chodziło?

 

WP_20140806_092

 

 

Uwielbiam ten cytat ze zdjęcia powyżej. Stoi u mnie w pokoju, a znajomi którzy mnie odwiedzają często zwracają na niego uwagę. Nic tak nie motywuje jak myśl o tym, że miałabym pracować na czyjeś szczęście porzucając przez to własne. Trochę tak jest też z tymi studiami. Ludzie, którzy mówią Ci, że powinieneś studiować kierunki, po których jest praca, starają się sprawić, byś spełniał ich oczekiwania. A spełniając ich oczekiwania, nie spełniasz swoich marzeń i koło się zamyka. Nie chcesz chyba, by ktoś rządził Twoim życiem i układał je według własnych oczekiwań. Mnie to właśnie spotkało. W 3 klasie liceum odwiedziła nas pani, która pracuje w urzędzie pracy i zajmuje się również doradztwem zawodowym. To była kobieta z jajem i świetnie budowała przed nami swój wizerunek obeznanej, świadomej i wszechwiedzącej osoby. Bił od niej autorytet. Teraz odbieram to inaczej. Pamiętam, jak zaczęła nabijać się z dziennikarstwa. Z dziennikarstwa, które ja chciałam studiować. Wtedy w ogóle była moda na te studia, ale czy to ważne? Ja chciałam to robić od 6 klasy podstawówki. Zrezygnowałam ze swoich marzeń, by spełniać czyjeś oczekiwania. Udało jej się. Trochę nie mogę w to uwierzyć, że kobieta, której twarzy już nie pamiętam, tak odmieniła moje życie. Wybrałam germanistykę, bo przecież gdy będę tłumaczem, to będę zarabiać gruby hajs. Ale ściema!

 

Same studia doprowadziły mnie do utraty zdrowia i włosów (nie jestem łysa, ale wiecie, stres robi swoje). Teraz traktuję je jedynie w kategoriach kursu językowego, chociaż na kursie lepiej rozwinęłabym swój język. Nie ten specjalistyczny, potrzebny do tłumaczeń, ale ten codzienny – jak najbardziej. Ta cała plątanina układów i układzików, nieporozumień i bezmyślności przestała mnie śmieszyć teraz, na piątym semestrze, ale planuję dobrnąć do licencjata i zastanowić się nad dalszą edukacją. Póki co uskuteczniam minimalizm uczelniany. Staram się rozwijać poza budynkiem w którym studiuję, ale nie oznacza to, że podczas zajęć siedzę i nic nie robię. Jeśli już tam MUSZĘ być, to chcę robić to jak najlepiej. Dalej stosuję technikę zwiększającą wydajność pracy, czy moje zasady wykorzystywania czasu na studiach. Plan studia bez spiny nadal jest moim celem i staram się nie wkurzać na obecną sytuacje, chociaż bywa ciężko. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, prawda?:)

 

Może po przeczytaniu tego tekstu, chociaż jedna osoba zastanowi się nad tym, czy słuchać ludzi wokół i wybrać kierunek, który odpowiada rynkowym zaleceniom, czy też lepiej jest pójść za głosem serca i robić to, co się lubi. Bo nawet jeśli studiujesz socjologię, filozofię, dziennikarstwo, politologię, filologię polską, albo jeden z tych kierunków o których mówi się, że zostaje się po nich wykształconym bezrobotnym, to i tak wkładając w te studia swoją pasję, możesz robić dzięki nim wielkie rzeczy! Po filozofii nie ma pracy, dla osoby, której całe zaangażowanie w poszukiwanie stanowiska polega na rozsyłaniu CV przez internet. Co innego jeśli przez całe studia brałeś udział w różnych kursach i szkoleniach, dodatkowych konferencjach, szukałeś praktyk i staży, byłeś aktywnie udzielającym się studentem i czytałeś nie tylko to co zalecał program. Poznawałeś ludzi z branży, i dodatkowo myślałeś przedsiębiorczo, wtedy jesteś w stanie robić w życiu lepsze rzeczy niż praca na kasie, jak niektórzy Ci to przepowiadają. Nie ważne, co studiujesz, jeśli masz pomysł na siebie i kochasz to co robisz, to nie będziesz bezrobotny, a już na pewno nie nieszczęśliwy.

 

Trzymaj się ciepło!

Ania

 

100 PLN zniżki na AIRBNB

Wskocz na Facebooka

Studencka grupa wsparcia

Close Menu
×

Koszyk